2019-01-11. Wojciech Jóźwiak. Cykl: Astro-refleksje

« Dlaczego cykl Saturna i Plutona jest... SPIS ↓ Bilans mijającej epoki. Nowe religie, nowy... »

Dzik, symbol, cykle historii


Zdjęcie z FB.

Nie będę powtarzać o wszystkim, co się dzieje w sprawie dzików. Rząd chce je wytępić. Zdaje się, że byłby szczęśliwy, gdyby to udało się zrobić totalnie, tzn. skasować u nas cały gatunek. Dlaczego? – Pod pretekstem, że roznoszą ASF, afrykański pomór świń. Samo to „afrykański” brzmi złowieszczo... Ale ASF dotknął świnie (i dziki) tylko na wschodzie Polski, więc jaki sens „oczyszczać” z dzików całe terytorium? Skandalem są też zapowiadane „wielkoobszarowe” polowania, czyli zmasowane masakry zwierząt, w parkach narodowych. Widzimy, jak mało warta jest ta ochrona, którą poprzez ustawy i rządowe instytucje nasze państwo rzekomo przyznało przyrodzie. Wirusa ASF przenoszą ludzie, o czym pisze np. Karolina Kuszlewicz w Krytyce Politycznej, a zakrwawieni wlokący dzicze bebechy myśliwi tym bardziej tego wirusa rozprzestrzenią. Zrobią to same dziki uciekające przed obławą. Masowe polowania z nagonką za cel mają nie tylko nieszczęsne dzikie świnie, bo strzelane mają też być „drapieżniki”, czyli kto? Może chronione wilki, rysie? Zapewne w końcu myśliwska masa zabijać będzie wszystko, co się rusza. Wśród myśliwych słychać protesty, ci bardziej tradycyjni nie chcą tego robić... – W odpowiedzi producenci świń domagają się, by rząd wysłał wojsko przeciw dzikom. Absurd narasta. Tym bardziej, że zauważono, że planowana liczba odstrzelonych zwierząt ma nie być większa, ba, nawet mniejsza, niż „pozyskiwano” ich w poprzednich latach, przed ogłoszeniem wojny z dzikiem. Więc ta akcja ministerstw rolnictwa i (ochrony?, zagłady?) środowiska ma wszelkie cechy pokazówy, demonstracji, zapewne obliczonej (jak poszły następne dziennikarskie domysły) na pozyskanie dla PiS-u wyborczych głosów od rolników. Innych domysłów, nawet teorii spiskowych, jest multum i nie chcę zużywać tego kanału przekazu na ich powtarzanie, jak nie chcę powtarzać wielokrotnie w ostatnich dniach-tygodniach pisanych szczegółów o ASF, o życiu dzików, o ich konflikcie z produkcją kukurydzy na biofuel itp. itd. – wszystko to napisano gdzie indziej. Interesują mnie rzeczy pomijane przez tych, którzy piszą o faktach i realiach. Bo najciekawsze dzieje się w sferze symboli.

Groźny las. Akcja Wytępić Dziki pokazuje przemianę naszego – mieszkańców Polski – stosunku do lasu. Bo wiadomo, że był on i jest różny u różnych narodów. Amerykanie typowo boją się lasu jako miejsca niebezpiecznego, gdzie można zarazić się czymś nieuleczalnym (boreliozą?), zatruć i poparzyć (sumakiem?), natknąć na niebezpiecznego drapieżnika lub węża, w końcu na wampira, zombie itp. – wiadomo, że jeśli akcja filmu dzieje się nie w mieście ani na stepie, lecz w lesie, to będzie to horror. Pierwsi osadnicy tam lasu nie bali się, strach przyszedł jak można domniemywać wraz z przeniesieniem się Amerykanów do miast i z napływem mas imigrantów kompletnie nieobytych z przyrodą nowej ojczyzny. Za to o Niemcach pisze Elias Canetti, że las kochają i utożsamiają się z nim, zwłaszcza gdy jednogatunkowo posadzony w równych rzędach, czym przypomina on im wojsko, w którego szyki lubią się ustawiać. Wielki pisarz pisał to sto lat temu, może już tam jest inaczej. Ogólnie notujemy trzy stosunki do lasu: romantyczny: gdzie las postrzegamy jako istotę „ojczystości” i „narodowości”, patrz wspaniałe strofy Mickiewicza w Panu Tadeuszu lub pierwsze frazy Popiołów Żeromskiego, zarazem jako miejsce schronienia i ucieczki, jako sanktuarium-refugium, gdzie ostaniemy się – my, tak my! – mimo wrogiej nawały, czego ostatnim wydaniem, po Powstańcach 1863, byli Żołnierze Wyklęci, sanktyfikowani przez prawicę narodnicę. Ochrona przyrody, zakładanie parków – sic! – narodowych, też do romantyzmu należy, a przynajmniej coś zeń ma. Drugi stosunek jest techniczno-leśniczy, ale niepozbawiony aspektu estetycznego, gdzie napawanie się (jak przez Niemców Canettiego!) równymi rzędami dorodnie rosnących sosen dębów, między którymi cicho skarmiają runo wypasione sarny daniele czekając na odstrzał niechybną ręką i okiem braci. Trzeci to wrogość do lasu jawna lub częściej skrywana, gdy las kojarzy się z zagrażającym chaosem, z którego wylęgną się i wylegną szkodniki, robaki, roje, choroby, drapieżce, zboczeńcy i inni agenci złego idący na nas by zburzyć nasz ład. Tam też – z powrotem do lasu – na mocy tej samej logiki lud polski skrzętnie odsyła odpady pospożywcze, plastikowe i pobudowlane. Bo las w oczach trzeciego poglądu to wyroisko Śmiecia i Śmierci. Ministerialna akcja Śmierć Dzikom (może nawet im Smiersz?) pokazuje, że (jak fortepian Szopena u Norwida bruku) tak ten ideał sięgnął rządowego olimpu.

Trzeci, wrogościowy stosunek do lasu stał się więc oto w Polsce urzędowo-państwową doktryną, minąwszy szybko fazę drugą, produkcyjno-inżynierskiej estetyki. Zwolennicy pierwszego stosunku, ochroniarze i romantycy, są ustawiani na opozycji, a że różnica dotyczy fundamentów, to patrzeć, jak wyrodzi się we wrogość. Mówię o stosunku do lasu, ale chodzi o całość przyrody.

Wschód i Afryka. To, co dzieje się w sferze symbolicznej, jest dziwne. Bo symbole (byty symbolicznie naładowane) nie tylko są myślane, ale one prócz tego obiektywnie . Mamy skłonność widzieć osobno i rozdzielać: tu są fakty, realia, twardy real – a tam to, co ludzie sobie w głowach roją, co myślą, jak pojęciami mieszają. Tymczasem bywa tak, że symbole mają własne całkiem realne życie. Ciała nabierają. Polska bywała w historii najeżdżana, atakowana i opresowana od wschodu. Rządząca od paru lat partia PiS, chociaż sama chętnie patrzyła na oligarchiczne wzory wschodnich sąsiadów, to głosiła pryncypialną negatywność wobec Rosji, czym obejmowano i wasalną Białoruś. I oto, kiedy zjawia się niebezpieczeństwo, kiedy ogłoszono, że nadciąga wróg w osobie dzików zarażonych afrykańskim pomorem – to ów wróg przychodzi ze wschodu. Kropkę nad i stawiając: chciało PiS wojować ze wschodem – oto ma cel swej furii, który zza wschodniej granicy przyszedł.

Być może jakiś jasnowidz wcześniej uchwycił swoimi sposobami ten wzór (pattern) i przewidział na zimę 2019 wojnę z najeźdźcą ze wschodu, które to wydarzenie zmaterializowało się lajtowo i częściowo, właśnie jako pełna wojennych okrzyków akcja tępienia zwierząt pod pretekstem wirusa, który przywleczony został zza wschodniej granicy. W każdym razie mapki zasięgu ASF wyglądają całkiem jak linie frontu i terenów okupowanych przez nieprzyjaciół ze wschodu.

Elementem tego własnego dziwnego wpół-materialnego życia symboli jest też ów fakt, że wirus nazywa się afrykański (bo permanentnie zakaża tamtejsze guźce), co dodaje tej anty-dziczej i anty-leśnej sprawie dodatkowego wymiaru, ponieważ Afryka postrzegana jest jako kontynent-ojczyzna chaosu ze wszystkimi jego atrybutami, których wyliczenie wymagałoby osobnego wypracowania; już epitet „Czarna” jest przyczynkiem ku temu.

Dzik astrosymboliczny. Rządowa furia przeciw-dzicza i namiętne protesty przeciw niej ze strony dziko- i laso-lubów (sam na FB ozdobiłem swój profil podobizną leśnej świnki zdjętej przez Adama Wajraka) wybuchły w pierwszych dniach stycznia 2019, a początek akcji „wielkoobszarowych polowań” zapowiedziano na 12 stycznia, jutro od dnia w którym to piszę. Na niebie w tych dniach trwa i zacieśnia się koniunkcja Saturna i Plutona, obie planety w znaku Koziorożca. Saturn i Koziorożec reprezentują tu żywioł Ziemi, czyli między innymi to, co podstawowe, pierwotne i przez to pozaludzkie, bo nie-wymyślone, lecz dane. Las i dzik podpadają w pełni pod ten symbol. Pluton to planeta skrajności, tego co przekracza miarę, a w szczegółach-egzemplifikacjach oznacza też wojnę, przemoc, siłowe i gwałtowne akcje. Dzik, zwierz znany ze swojej gwałtowności, a przyziemny i mitologicznie kojarzony ze śmiercią, jawi się trafnym wcieleniem Plutona w Koziorożcu, jak i przedmiotem negatywnych uczuć podczas egzaltacji tej planety. Inne planety, jak Słońce, Merkury, a przede wszystkim Mars dodatkowo aktywują tamten długotrwały układ Saturna i Plutona, zrywając urzędników, aktywistów i publicystów do kolejnych wzmożeń i przyspieszeń.

Historia powtarza się – w cyklach, a co cykl, to jako gorsza farsa. Mamy rok 2019, kiedy zacieśnia się koniunkcja Saturna z Plutonem. Teraz między planetami jest 8 stopni odstępu. Ściśle spotkają się za rok 12 stycznia 2020. Cykl wzajemnych ustawień Saturna względem Plutona trwa średnio ok. 33-34 lata, ale waha się z powodu ekscentryczności orbity Plutona. Dwa cykle temu był rok 1947, kiedy komunistyczna władza pospiesznie dożynała resztki wolnościowej partyzantki. Np. 21 lutego 1947, kiedy zastrzelono Józefa Kurasia, Saturn doganiał Plutona będąc 8 stopni w tyle – ta sama liczba co teraz. Wtedy rządzący Polską skierowali swoją zbrojną i morderczą furię przeciwko „wrogom z lasu” – przeciwko swoim oponentom, których zagnali na tę „zewnętrzną ziemię niczyją”.

Minął jeden cykl Saturna-Plutona, nastał rok 1981. 13 grudnia tamtego roku także zacieśniała się koniunkcja Saturn-Pluton, odstęp między planetami zmalał do 6 stopni. Generał Wojciech Jaruzelski przypomniał sobie, co jego starsi kompani robili cykl wcześniej i postanowił to powtórzyć. Z wydarzeń około 1947 roku wyniósł naukę: z opozycją, wolnościowcami, liberałami i zapatrzonymi na Zachód nie patyczkować się – zabijać i zamykać. Co zrobił.

Po następnym obrocie cyklu Saturn-Pluton mamy czas obecny i widzimy co się dzieje. Obecnie rządzący, chociaż formalnie wywodzą się od tych, których Jaruzelski biedził, są przecież dziwnie mu podobni, jakby na mocy działania syndromu sztokholmskiego, a na pewno przez podobieństwo wszystkich autorytarian. Swoimi subtelnymi antenami najwyraźniej wyczuli, że znów Saturn dogania Plutona i pokusiło ich do powtarzania historii. Ale już jako farsy (zresztą na więcej niż farsę ich nie stać), krwawej, ale krwią świńską, nie ludzką.


2019-01-11. Wojciech Jóźwiak. Cykl: Astro-refleksje

« Dlaczego cykl Saturna i Plutona jest... SPIS ↓ Bilans mijającej epoki. Nowe religie, nowy... »

Pisanie komentarzy niedostępne.