2021-11-29. Wojciech Jóźwiak. Cykl: Astrologia reformowana

« Tarnas o Plutonie SPIS ↓

Tagi: AscendentDescendentImum CoeliMedium CoeliOktotoposStruktury horoskopuTeoria horoskopu  []

Więcej o znaczeniach osi horoskopu

Znaczenia osi horoskopu i sektorów międzyosiowych. Typy osiowe, tzn. charakterystyczne cechy osób z przeważającymi planetami na poszczególnych osiach lub sektorach.

Tekst według wykładu-webinarium 24 listopada 2021, z uzupełnieniami, których na wykładzie nie było.

Skupiamy się na czterech punktach osiowych, które nam wprowadzają pewną strukturę w horoskopie.

Wszystko byłoby do tej pory geometrią, gdyby nie to, że astrologia łączy z tym geometrycznymi miejscami pewne znaczenia. (W tym momencie ta część ścisła astrologii zaczyna łączyć się z częścią humanistyczną.) Punkty kardynalne horoskopu zostają utożsamione z pewnymi ogólnymi cechami ludzkiego psychoświata, im zostają one przypisane. Udało mi się to zmieścić na tym jednym rysunku.

typy_osiowe.png

Mianowicie: medium coeli, które jest u góry i planety tam górują, ma sens społecznej góry. Albo ruchu w kierunku społecznej góry. Co to jest góra społeczna, to myślę, że każdy rozumie tę metaforę, która jest głęboko wpisana w nasze pojęcia, nasz język. Mówiąc prosto, ci co są na górze są ważni, ci co są na dole muszą ich słuchać, muszą być pod ich wpływem – istnieje taka struktura ważności poszczególnych ludzi. Góra społeczna jest reprezentowana przez różnego rodzaju hierarchie, struktury, tytuły, pieczęcie, inne oznaki ważności i tego, że te oznaki wymuszają posłuszeństwo. Tu zaczyna wchodzić pewien zabieg logiczny, mianowicie – tutaj głęboki wdech potrzebny – … Te cztery punkty: cztery punkty kardynalne, są w każdym horoskopie. Czyli również w urodzeniowych horoskopach każdy je gdzieś ma. Natomiast nie są jednakowo ważne. Podobnie jak wszystkie planety każdy ma, ale nie są one jednakowo ważne w horoskopie. O tym mówiliśmy od samego początku, że planety są lewarowane. Wobec tego jedne są bardziej, inne mniej ważne. Te najbardziej ważne są dominujące. A jednym z lewarów jest położenie na osiach horoskopu lub w ich pobliżu. Otóż ta relacja zachodzi również w drugą stronę. Nie tylko osie służą do tego, żeby wybierać planety, żeby podkreślać planety, ich wagę, tzn. by spośród wszystkich wybierać te najbardziej znaczące – ale również planety służą do tego, żeby podkreślać osie. Albo obszary międzyosiowe, do których zaraz dojdziemy. Więc jak mówiłem, cztery punkty osiowe (4 punkty kardynalne) każdy w swoim horoskopie ma, natomiast one nie mają równego znaczenia, ponieważ w pobliżu jednych mogą być planety, a w pobliżu innych może planet nie być. Szczególnie ważne tutaj są światła czyli Słońce i Księżyc, albo zgrupowania planet, czyli klastry albo satelicja, jak mówiła starsza astrologia. Więc te osie, które są wskazane prze obecność światła czyli Słońca lub Księżyca, albo klastra planet, są szczególnie ważne i powodują, że dany człowiek zachowuje się jak typ związany z daną osią horoskopu. Czyli jeżeli masz wiele planet w pobliżu Medium Coeli, to zapewne masz pewne cechy mediocelika. (To jest mój neologizm. To słowo nie istniało przed moimi wykładami. Powstało żartem, a potem zaczęło być bardzo użyteczne.) Masz pewne cechy mediocelika, mianowicie lgniesz do struktur i hierarchii, jakichś właśnie społecznych budowli budowanych z ludzi, albo ciągną cię one, łatwo je rozpoznajesz, jesteś wrażliwy/a na te relacja góra-dół, odruchowo czujesz, kto jest u góry i należy go się słuchać, korzystać z jego opieki, z jego wsparcia, często pieniędzy. (Obecnie w Polsce w taką rolę Medium Coeli weszła Unia Europejska, która rzuca pieniędzmi i w ten sposób demoralizuje tymi funduszami polskie samorządy...) Mediocelik łatwo, chętnie i odruchowo rozpoznaje te struktury, włącza się do nich, niekoniecznie na najwyższym stopniu, ale gdzieś tam chętnie pomiędzy, a przy tym „włącza się w struktury i patrzy na innych z góry”. Przejmuje tę perspektywę wyższości i niższości.

Przeciwny punkt Imum Coeli nazwałem hasłem Korzenie, ponieważ on mówi o naszym zakorzenieniu. Zakorzenieniu w przodkach, w rodzinie, ziemi ojczystej, historii i tradycji. Są ludzie, którzy to czują, są inni, którzy tego nie czują i jest to im obojętne. Jeżeli masz wiele planet, albo jeżeli masz któreś ze świateł, albo oba światła w pobliżu IC, to wykazujesz cechy (pewne cechy, bo całość to trudno) imocelika, czyli jesteś zajęty/a tym, co bliskie, konkretne, dotykowe czy dotykalne, przyziemne – czyli takim... surowcem. Także historią, tradycją. I tu napisałem, że imocelik „siedzi w gnieździe”. Przypomina istotę mocno zagnieżdżoną i w swoim gnieździe okopaną. To była oś pionowa góra-dół.

Druga jest oś pozioma ja-ty. Ja-ascendent – Ty-descendent. I znowu: jeśli masz dominujące planety lub większość planet lub światła w pobliżu ascendentu, to wykazujesz cechy ascendentyka czyli typu zajętego głównie sobą. Ascendentycy są zajęci głównie sobą, z sobą wiążą nadmierną wagę, używają siebie tam, gdzie inni zastosowaliby kogoś innego, czyli zachowują się jak jednoosobowa firma, albo jak człowiek orkiestra – na wszystkim się znają, innych nie dopuszczą, bo ów ktoś z zewnątrz im popsuje, – czy jak, to trzecie określenie: zosia samosia. Czyli ascendentyk jest to ten, który robi swój świat. Tu jest różnica: ci, którzy są od Medium Coeli i ci którzy są od Imum Coeli, w pewien sposób włączają się w to, co zastane. Włączają się w zastaną tkankę rzeczywistości. Natomiast ascendentycy uwielbiają swój świat dopiero zrobić. (Bardzo radzę przyglądać się ascendentykom.) Bycie ascendentykiem jeszcze nie oznacza egoizmu ani egocentryzmu, ani innych przywar, chociaż one łatwo się wykształcają na tym tle... (Ale na tle planet w MC też... Każda oś ma swoje nieprzyjemne cechy.)

I jest descendent, który został przez astrologów skojarzony z zaimkiem „Ty”. (Tym, na co wskazuje descendent, od około 100 lat z wielką namiętnością zajęli się filozofowie i nazwali to „Innym” pisanym dużą literą.) Descendent to jest ten Inny dużą literą. To jest wyjście poza Ja i zauważenie, że jest obok Ktoś Inny. Z tym związany jest typ nazwany descendentykiem. Descendentyk jest zajęty głównie innymi. Bywa zajęty sobą, ale jeśli sobą, to też poprzez to, że jest zajęty innymi. Czyli działa jako mediator, jako pomocnik, szukający swoich dopełnień, bratnich dusz, pomocnych rąk, zgranego towarzystwa, dobranego towarzystwa, kumpli do piwa... kumpelek do rozmów. I jest związany z innymi tak, że gdyby te więzi rozwiązać, to by go nie było. Descendentyk żyje w kontakcie: w nieustającym kontakcie, i ten kontakt dla nich (descendentyków) jest najważniejszy.

Dla ascendentyka najważniejsze są jego własne zajęcia, własna aktywność; dla descendentyka najważniejsze jest robienie czegoś z innymi, dla imocelika najważniejsze jest własne gniazdo, a dla mediocelika najważniejsze są struktury, do których aspiruje. Lub: wyższe wartości, do których aspiruje.

Mediocelicy się pną. Jak ktoś się pnie, i tak można jego biografię opisać, że ktoś się pnie, to w horoskopie trzeba patrzeć czy ma – zwykle ma! – silnie zaznaczone planety w pobliżu Medium Coeli. Zarazem się doskonali. Chyba inni (inne typy osiowe) się nie doskonalą.

typy_miedzy-osiowe_0.png

I kiedy już mamy wyobrażenie o tych typach osiowych, to zauważamy, że pozostały do astrologicznego zdefiniowania obszary międzyosiowe. Obszary międzyosiowe zostały zdefiniowane i uczynił to francuski (dość zagadkowy) astrolog Patrice Guinard. Odkrył on (lub nawet nie odkrył, tylko przemieszał istniejące pojęcia i kazał na nie patrzeć inaczej niż dotąd... Skompilował...) że sens obszarów międzyosiowych odnajdujemy wtedy, kiedy cały ten układ osi obrócimy o 3/8 w kierunku zodiakalnym. Wtedy:
wartości (znaczenia), które są związane z descendentem zostaną przerzucone do IV ćwiartki,
znaczenia związane z MC – do I ćwiartki
z ascendentem – do II ćwiartki
i z IC – do III ćwiartki.

Formuła jest taka, że ten sektor, który odpowiada descendentowi, sięga swoimi znaczeniami dalej niż descendent: to jest coś „dalej/więcej niż descendent” czyli dalej/więcej niż relacje z „ty”.
Tam, gdzie przenoszą się znaczenia ascendentu, dzieje się coś „dalej lub więcej niż ascendent” – czyli dalej lub więcej niż „ja”.
Tam gdzie przechodzą wpływy Imum Coeli czyli Korzeni, dzieją się rzeczy sięgające dalej niż (znaczenia) Imum Coeli. Lub głębiej niż IC.
Tam zaś gdzie przechodzą wpływy Medium Coeli i „góry społecznej”, to sięgamy dalej niż (znaczenia) medium Coeli.

typy_miedzy-osiowe-IV.png

Znaczenia, klimat czy aura descendentu przenoszą się o 3/8 do sektora między MC a ascendentem czyli do ćwiartki IV, i to, co tam się dzieje, czyli sensy, które wydobywają planety w horoskopie urodzeniowym, które tam się znajdują, można określić hasłem Otwarcie, albo „Wyjście na szeroką przestrzeń”. Bo chodzi tu o to, że tę intymną więź, która była zawiązana na descendencie, przenosi się dalej niż descendent czyli na wielu ludzi, na pewną wielość. Na pewną społeczność lub publiczność. Wchodzi się w taką rolę, która powoduje, że trzeba być w takim descendentalnym napięciu, ale z wieloma. Czyli tam występują kontakty czy relacje nieograniczone do jednej wybranej osoby – tylko właśnie ze wszystkimi się bratamy. Stajesz nie wobec jednego Innego, tylko wobec całej publiczności, społeczeństwa. Tu mi przyszło jeszcze słowo: globalizacja. Ćwiartka IV jest obszarem szerokiego otwarcia na innych. Horoskopowym przykładem jest Jerzy Owsiak.

typy_miedzy-osiowe_III.png

Imum Coeli. Cechy lub energie Imum Coeli przenoszą się do ćwiartki Trzeciej, do sektora między descendentem a MC, i tam się dzieje „coś więcej” niż w Imum Coeli, coś więcej niż trzymanie się rodzinnego gniazda. Co to jest? To jest próba zbudowania w dorosłym życiu sztucznej rodziny. (Chociaż często opartej na naturalnych więzach pokrewieństwa.) Nazwałem to „Trzymanie się razem” albo Solidarność, albo Sprzysiężenie, co oznacza, że pewna grupa trzyma się razem, solidaryzuje, jeden za wszystkich wszyscy za jednego, lub sprzysięgają się, połączeni wspólną tajemnicą, … obarczeni wspólną klątwą. Jak wyjdziesz, to cię zabijemy – to praktykowane jest w niektórych takich instytucjach. Więc trzymanie się razem pod wspólną tajemnicą, pod wspólną klątwą. Ładnie to opisał Witold Gombrowicz (mający Słońce w tym sektorze!) w „Trans-Atlantyku” gdzie polscy imigranci siedzą w piwnicy i kłują się i dręczą się ostrogami. Przykładem próby realizacji takiego planu na życie jest jeden z moich horoskopowych ulubieńców – Osho.

typy_miedzy-osiowe_II.png

Tu na rysunku jest sytuacja, kiedy jakości związane z ascendentem przenoszą się do ćwiartki II. – I powstaje coś, co jest dalej niż ascendent czyli dalej-więcej niż ja sam. Co to jest? To jest Dzieło. Mianowicie, kiedy ktoś, kto ma planety w II ćwiartce, w 3/8 horoskopu od ascendentu, to powstaje w nim motywacja, żeby stworzyć coś trwałego, pozostawiać coś trwałego po sobie, przedłużyć przez to swoje beznadziejnie krótkie istnienie, przekodować siebie w trwałą materię. Przekodować siebie w coś trwałego. Kto to zrealizował? Na przykład Olga Tokarczuk.

typy_miedzy-osiowe_I.png

I mamy przeniesienie znaczeń z obszaru Medium Coeli czyli góry społecznej do ćwiartki Pierwszej, i tu powstaje niełatwe ćwiczenie logiczne: co jest wyżej niż społeczna góra? Dobrą odpowiedzią lub podpowiedzią na to pytanie jest wyobrażenie sobie, jakby ten układ planet zrealizował się w warunkach najprymitywniejszych czyli najdawniejszych, w obrębie plemiennej grupy, która liczyła około sto osób w dodatku rozproszonych: jakby wtedy zachowywali się ci, którzy mieli planety przy różnych osiach? Ci od MC, od góry społecznej, zapewne trzymaliby się blisko wodza, pewnie reprezentowaliby to, co i teraz w naszym życiu reprezentują mediocelicy, a więc ustalone normy, to co przyjęte, to co należy, czego trzeba się trzymać; byliby takimi plemiennymi stróżami moralności, np. przepisów, za kogo można córkę wydać, za którego młodzieńca – te przepisy bywały tak skomplikowane jak obecnie jest mechanika kwantowa. Ale jakie miejsce zajmowałyby w tych pierwotnych plemionach osoby, które mają wskaźniki na to, żeby pójść jeszcze dalej niż Medium Coeli? Niż społeczna góra? Odpowiedź: zostawali szamanami. Szaman był plemiennym samotnikiem. Plemiennym odosobnieńcem. Uzyskiwał swoje umiejętności nie tyle przez przekaz od starszyzny, od uznanych społecznych autorytetów, co od bytów poza strukturą – od duchów. I czynił to w samotności, na wygnaniu. A często wcześniej, zanim wrócił do plemienia, był takim odrzutkiem, bywał chory, psychicznie zaburzony, różne mieli przypadłości. Więc szaman... To jest taki szamański wycinek horoskopu: pomiędzy ascendentem a Imum Coeli. Ten obszar, który sięga dalej niż społeczna góra, można określić jako „Wyjście poza”, wyjście poza ograniczenie – czyli transgresja. Ćwiartka transgresji obejmuje tak jak napisałem: pionierstwo, samotne poszukiwania. Bycie daleko w przedzie: że ten człowiek znika z pola widzenia albo jest niezrozumiały przez ogół, ponieważ za daleko odbiegł. Za wysoko... lub za daleko do przodu w czasie poszedł. Bycie daleko w przedzie lub wnikanie w obszary nieznanego. Aż się prosi, aby ten obszar uznać właściwy dla ezoteryki, ale należy przyglądać się też horoskopom ludzi bardzo zwyczajnych, bo może robią w życiu coś, co nie jest całkiem zwyczajne. Przykładem jest mój przyjaciel Maciej Lorenc, który jest badaczem środków zmieniających świadomość oraz ich społecznej roli. Tak żyją, robią, postępują współcześnie szamani, żeby się dobrze akomodować i zakamuflować w mało sprzyjającym im społeczeństwie trzeciej dekady dwudziestego pierwszego stulecia.

Uzupełnienia poza wykładem

Udawanie się po pomoc

W sytuacjach trudnych, którym trzeba zaradzić, poszczególne 4 typy osiowe udają się po pomoc do:
imocelicy (IC): do rodziny, krewnych lub do osób, które ich rodzinę poszerzają;
mediocelicy (MC): do instytucji. W dawniejszych czasach do „możnych”, obecnie do instytucji publicznych. Wszelkie „fundusze europejskie” lub „programy pomocowe” są dedykowane mediocelikom i prawdopodobnie stanowią oni większość ich klientów;
descendentycy (Desc.): do partnerów lub przyjaciół;
ascendentycy (Asc): udają się po pomoc do siebie, tzn. tak długo, jak to możliwe, starają się radzić sobie sami i obywać się bez pomocy.

Typy międzyosiowe zachowują się podobnie jak ich typy główne, tzn.:
ci z III ćwiartki („Solidarność”) idą do swojej kliki, klanu, klubu, grupy zaufania itd. – jak IC do rodziny;
ci z IV ćwiartki („Otwarcie”) idą do przyjaciół – podobnie jak ci z Desc., tyle, że tych przyjaciół mają więcej;
ci z I ćwiartki („Transgresja”) zwracają się do jakichś rzadkich i nie-powszechnych „sposobów pomocowych”; być może do czarów;
ci z II ćwiartki („Dzieło”) podobnie jak ascendentycy przeważnie radzą sobie sami, a przy tym zwiększają swoje starania i wydajność, więcej z siebie dają.

Wady i osobliwości

Ascendentycy: mają skrzywienie egocentryczne, tzn. skupiają się na sobie, wydaje im się, że wszyscy są tacy jak oni/one; wydaje im się, że jak pomogą sobie, to tym samym pomogą innym i „światu”. Wydaje im się, że ich doświadczenia są ogólnie ważne. Łatwo odpadają od wspólnych przedsięwzięć, zająwszy się swoją działką. Popadają w narcyzm: od samozachwytu po przesadną troskę, martwienie się i niepokój o siebie. Nie czują idei wymiany ani wzajemności, nie czują też idei odwdzięczania się; bywają przez to odbierani jako „niewdzięczni”.

Mediocelicy: łatwo-chętnie wchodzą w rolę autorytetu, „patrzą z góry” i przypisują sobie wyższą pozycję w danym społecznym kontekście. Przemawiają lub wygłaszają wykłady zamiast zwyczajnie rozmawiać. Lubią mieć rację: przez to role, w których ma się rację „z urzędu”, są dla nich atrakcyjne. Nie odróżniają własnych poglądów od tych ogólnie obowiązujących lub podawanych do wierzenia. Wchodzą w pozycję mentorów, pouczających i poprawiających. Są wyczuleni (lub: przeczuleni) na rangę i pozycję hierarchiczną. Mocną stroną mediocelików jest, że łatwo się orientują i odnajdują w instytucjach – takich jak urzędy, korporacje, uczelnie, wojsko lub kościoły; i łatwo-chętnie idą tam drogą kariery (którą rozumieją, doceniają i utożsamiają się z nią.) W kontakcie, przez przedstawicieli innych typów są odczuwani jako sztuczni, nadęci, nieautentyczni, „kwadratowi”, „plastikowi”. Odwrotną i (chyba) pozytywną strona tej dyspozycji jest, że łatwo i chętnie akceptują sformatowanie , konieczne by być sprawnym uczestnikiem korporacji (instytucji).

Descendentycy: wadą jest, że łatwo zapominają o sobie, chętnie pozwalają się nadużywać; realizują cudze cele lub programy życiowe, cudze pomysły na życie. Uzależniają się od partnerów i od sytuacji, w których „nie dam sobie rady bez ciebie”.

Imocelicy: mają ograniczony horyzont, ich wadą jest „przyziemność” lub „zaściankowość”. Inną wadą: zbytnie skupianie się na konkretach i szczegółach. Jako dorośli są „dzieckiem podszyci” (termin W. Gombrowicza, który miał Księżyc równo w IC!); nieustannie przerabiają traumy z dzieciństwa lub problemy, które inni ludzie porzucili przestawszy być dziećmi.

Wady typów międzyosiowych możemy uznać za podobne do źródłowych dla nich typów osiowych.

„Transgresycy” (ci z I ćwiartki „Transgresja”) czują się i sytuują „poza tym”, ich postawa brzmi: mnie to nie dotyczy, ja jestem poza, ja idę inną drogą. Na co liczą? (Ich typ źródłowy czyli mediocelicy liczą na nagrody w karierze w instytucjach...) – Otóż transgresycy liczą na los, na okazje.

Wspólne idee dla horyzontu i dla południka

Punkty kardynalne (osiowe) ascendent i descendent leżą wspólnie na horyzoncie (w płaszczyźnie poziomej) i można je połączyć w parę horyzontalną. Podobnie punkty kardynalne (osiowe) Imum Coeli i Medium Coeli leżą wspólnie na pionowej płaszczyźnie południka. Te łączymy w parę wertykalną (pionową) i dla krótkości będę je nazywać „południkiem”. Ich wspólnej geometrii odpowiadają wspólne cechy lub znaczenia, czy idee.

Wspólna ideą IC i MC (ideą wertykalną) jest odnoszenie się do tego, co zastane. (Do pewnego zastanego obiektywnego świata.) Tym co zastane dla imocelika i tym, do czego on/ona się przede wszystkim odnosi, jest najbliższy biologiczny i konkretnie zmysłowy krąg rodzinny. Rodzinny krąg (ze wszystkimi jego „zaszłościami”) jest podstawowym życiowym problemem dla imocelików. Także jego reprodukcja i proliferacja, czyli przedłużenie tego kręgu przez stworzenie własnej rodziny, własnego domu, wypełnienie go dziećmi lub ich zastępnikami.

Tym, co jest przede wszystkim zastane przez mediocelika i do czego się ów/owa odnosi, jest „wysoki świat”, reprezentowany przez autorytety i instytucje, gdzie mediocelik dąży do tego, by wśród nich zasiąść. (Jeśli przyjąć, że „wysoki świat” jest reprezentowany w umyśle jednostki jako superego, to mediocelicy są uosobieniem-wcieleniem superego!)

Wspólną ideą ascendentu i descendentu (lub w przeciwnej kolejności: descendentu i ascendentu) jest odnoszenie się do Innego. (Tego wielką literą.) Różnica między nimi jest taka, że descendentyk odnosi się do swojego Innego pozytywnie: wychodzi mu na spotkanie, wchodzi z nim/nią w rezonans, chętnie podejmuje współdziałania i rośnie w tym procesie/kontakcie, tzn. czerpie z niego energię.

Ascendentyk odnosi się do Innych (raczej ogólnie do abstrakcyjnych Innych niż do konkretnego i swojego Innego) negatywnie, tzn. w myśl zasady: zanim pozwolę sobie na kontakt z Innym (z Innymi) muszę wpierw siebie (tzn. własne „ja”) dobrze przygotować na to. Więc „robi” swój świat i często na to zużywa energię, której już nie starcza na kontakt z Innym. Zachowania i osobliwości ascendentyków można też rozumieć jako chronienie siebie przed Innymi, jako tworzenie takich właśnie środków ochronnych; stawianie gard przed Innymi. („Podwójna garda”: termin bokserski.)


2021-11-29. Wojciech Jóźwiak. Cykl: Astrologia reformowana

« Tarnas o Plutonie SPIS ↓

Pisanie komentarzy po zalogowaniu/rejestracji.