Zaloguj się lub zarejestruj w AstroAkademii!
Zyskasz więcej możliwości: więcej tekstów, udział w forum, własną kolekcję kosmogramów. Skorzystasz z doświadczeń innych uczestników AstroAkademii, poznasz ich horoskopy. Dołączysz do kursów astrologii. Abonament tylko 11 zł miesięcznie.

OMEGA?


Bogdan Zbrzeżny

W drodze do punktu OMEGA

Odczyt na III Konferencji Polskiego Stowarzyszenia Astrologicznego
9 kwietnia 2011


Spis treści

  1. OMEGA?
  2. Dualizm
  3. Średnia długość życia
  4. Astrologiczne rozważania o Uranie
  5. Cykl Urana
  6. Cykl Saturna
  7. Cykl Jowisza
  8. Cykl Węzłów Księżycowych
  9. Prezentacja

OMEGA?


Cóż znaczy punkt OMEGA? Ponad 25 lat temu Instytut Wydawniczy PAX zaczął wydawać pisma Teilhard'a de Chardin z których, zwłaszcza, tom 3 pod tytułem Moja wizja Świata stał się dla mnie wówczas inspiracją do refleksji nad trzema, postawionymi tam, tezami:

a. "Podstawowym zjawiskiem w świecie materialnym jest życie (ponieważ jest uwewnętrznione)."
b. "Podstawowym zjawiskiem w świecie życia jest człowiek (ponieważ został obdarzony zdolnością refleksji)."
c. "Podstawowym zjawiskiem w świecie ludzkim jest stopniowa totalizacja ludzkości (umożliwiająca super-refleksję jednostek)."

Powyższe tezy prowadzą do koncepcji dwóch ognisk związanych z pojęciami:
- F1 - świat materialny,
- F2 - super-refleksja (świadomość).

Ogniska te funkcjonują zarówno na poziomie jednostki, jak i złożoności z jednostek, czyli całej ludzkości. Zatroskana w codzienności jednostka jest przykładem zanurzenia w świecie materialnym, innymi słowy przynależy do ogniska F1, podczas gdy eremita, czy też zatopiony w medytacji zen mnich przynależą do ogniska F2. Powiada dalej [1]

"....... każdy z osobna element kosmiczny przedstawia się symbolicznie w stosunku do naszego doświadczenia jako elipsa o dwóch ogniskach o niejednakowej i zmiennej sile oddziaływania. F1 - to ognisko organizacji materialnej, F2 - to ognisko psychizmu. F2 (świadomość) pojawia się i wzrasta z początku w zależności od F1 (złożoność), wkrótce jednak zaczyna przejawiać stałą tendencję do konstruktywnego oddziaływania na F1, powodując dalszy przyrost jego złożoności, oraz do coraz większego własnego indywidualizowania się. W fazie przed-życia (strefa nieskończenia małych złożoności) F2 jest niedostrzegalne i może być traktowane jako nie istniejące. W życiu przedludzkim (strefa średnich złożoności) F2 pojawia się, lecz oddziałuje jeszcze słabo na przyrost F1, który w znacznej mierze pozostaje automatyczny. Począwszy od człowieka (strefa bardzo dużych złożoności) F2 (świadomość refleksyjna) w znacznej mierze powoduje postęp F1 (przez inwencję), by się może kiedyś w przyszłości oderwać od niego przez osiągnięcie całkowitej autonomii."

Człowiek, jako element przynależny ziemi, z którą jest nierozerwalnie związany (bowiem z prochu powstałeś i w proch się obrócisz) tak na prawdę jest elementem kosmicznym i chociaż mniej znaczy niż pył w skali kosmosu, to, z racji swojej świadomości, kosmos ten traktuje jako czuwający nad nim, chroniący go, a nawet jako podświadomie przeczuwane miejsce w którym znajduje się świątynia ducha - czyli tego co niematerialne a przynależne człowiekowi. Wychodząc bowiem z założenia, że (Upaniszady): "Niewidzialnym jest początek istot żywych, ..., widzialnym środkowy okres ich żywota i znów niewidzialnym ich koniec." Człowiek po prostu JEST, oscylując pomiędzy ogniskami F1 i F2, w tym ostatnim osiągając stan czystej świadomości, który jest niewidzialny - jest zarówno początkiem jak i końcem (Alfą i Omegą).


Patrząc na Ziemię, przez pryzmat życia obdarzonego świadomością, można powiedzieć, iż każde z tych ognisk, w początkowej fazie, przypomina bardziej płaszczyznę, którą charakteryzuje różnorodność, która z czasem, na drodze kolejnych procesów prowadzi do skupienia w sercu ogniska. Te procesy to wg. [1]:

Jednoczenie się - "Jest to bezpośrednie nieuniknione następstwo właściwości substancji ludzkiej poddanej działaniu dwóch antagonistycznych sił (w istocie swej nieodpartych): przyrostu naturalnego oraz ograniczonej powierzchni ziemi". Przykładem jednoczenia się są plemienne struktury w dawnych czasach, które stopniowo przekształcały się w osady, miasta, by dziś dojść do aglomeracji liczących dziesiątki milionów ludzi. Struktura taka łączy nas siecią komunikacji, dystrybucji dóbr wszelakich, w tym kulturalnych, itp. Będąc częścią struktury, zakodowaną przez swój PSEL, jesteśmy tak na prawdę anonimowi. Żyjąc w blokowisku, nie znamy częstokroć najbliższych sąsiadów z klatki schodowej. F1 zbiorowe staje się zbiorem indywidualnych F1. Przypomina to trochę jądro atomu o wysokiej liczbie atomowej. Protony z racji swojego ładunku (indywidualności) rozpierzchły by się gdyby nie neutrony, które organizują strukturę jądra tak by była ona trwała mimo skoncentrowania się w nim jednostkowych, odpychających się indywidualności. Jądro atomu jest jednocześnie dobrym przykładem koncentracji - bowiem w nim, tak na prawdę skoncentrowana jest cała masa atomu.

Koncentracja (czyli nasilanie się świadomości) - ".... pod wpływem ogólnoziemskiej kompresji ludzkość jest (na szczęście dla niej) skazana na coraz bardziej konsekwentne organizowanie się." Złożoność wymaga z-organizowania się. Więcej, w złożoności musi być jednostka (grupa) w której s-koncentrowane są mechanizmy panowania nad złożonością. Kontrola nad tymi mechanizmami wymaga świadomości większej niż jednostkowa, co w konsekwencji prowadzi do koncentracji nad panowaniem nad podległą jej złożonością. Zorganizowane ognisko F1 oddala zatroskanie o codzienność generując rezerwę czasu, która przez jednostkę może zostać wykorzystana do refleksji nad swoim tu i teraz. Oczywiście, maże ale nie musi. Jednostka równie dobrze może sobie postawić za cel bycie członkiem owej grupy, czyli iść drogą pogłębiania koncentracji. Jeśli jednak wolny czas zacznie poświęcać na refleksję, to owa, z czasem, będzie się pogłębiać prowadząc w konsekwencji do ogniska F2, czyli do refleksji nad celem tego tu i teraz. Cel ten nie bardzo może przynależeć do materii, gdyż obserwacja uczy, iż struktury materialne charakteryzuje proces rozkładu w czasie - śmierci. Nasilona świadomość, chcąc nie chcąc, prowadzi do spirytualizmu, który, w swojej pierwotnej postaci, może być formą ucieczki od lęku przed śmiercią.

Spirytualizacja - "..rosnąca przewaga refleksji (czy "myśli") nad tym co co automatyczne i instynktowne w warstwie ludzkiej. .... w przypadku człowieka po przekroczeniu progu refleksji ewolucja biologiczna sprowadza się w coraz większej mierze do zwiększenia przewagi F2 nad F1. Im bardziej ludzkość się organizuje i technicznie ześrodkowuje tym bardziej (wbrew pewnym pozorom) siły skierowane wzwyż (pragnienie odkrywania, wiedzy, tworzenia) dążą do uzyskania przewagi nad elementarnymi potrzebami stabilizacji i przeżycia." Każda wiedza, chociażby najbardziej tajemna, ukryta i niedostępna dla ogółu, prędzej czy później spływa do niego. Pieluchy pampers to technologia kosmiczna, która z czasem ujrzała światło dzienne. Aparat cyfrowy to tak na prawdę kamera z satelity szpiegowskiego, którą dziś zastąpiła inna kamera o znacznie lepszej rozdzielczości. W jakimś sensie wracamy do gwiazd, bowiem postęp nauki, a w konsekwencji i technologii, dokonuje się przez zagadnienia dotyczące badania kosmosu. Pojawia się tylko pytanie: czy to techniczne ześrodkowanie rzeczywiście doprowadzi do skierowania refleksji wzwyż? Media donosząc, co i rusz, o kolejnych zabitych w wypadkach, katastrofach, lokalnych wojnach itp. podpowiadają mi, iż owa przewaga refleksji jest raczej wątpliwa. Ognisko F2 zaczyna coraz bardziej przypominać wrzód na ciele Ziemni, który dopiero wtedy gdy pęknie uświadomi warstwie ludzkiej, iż nie w uzyskaniu przewagi nad elementarnymi potrzebami stabilizacji i przeżycia tkwi jej cel ostateczny. Być może dopiero proces emergencji uświadomi ludzkości inne aspekty życia, na tyle mocno, że uzyskiwanie przewagi nie będzie dla niej, li tylko, celem ostatecznym. Jeśli bowiem emergencja (łac. Emergo - wynurzam się) [2] jest powstawaniem jakościowo nowych form i zachowań z oddziaływania między prostszymi elementami (Przykładem takiego zjawiska jest proces myślenia powstający z interakcji pomiędzy wieloma neuronami w ludzkim mózgu - choć żaden neuron nie jest sam z siebie zdolny do myślenia) to jednostki ludzkie jako owe elementy, prędzej czy później, muszą wypracować takowe formy by uniknąć samounicestwienia. Być może, w przyszłości" niezbędny stanie się globalny kryzys, będący punktem krytycznym, który będzie testem dla dojrzałości ludzkości.

Emergencja końcowa [2]- ".... na horyzoncie pojawia się coraz wyraźniej prawdopodobieństwo osiągnięcia krytycznego punktu dojrzałości (przybliżane przez zarysowujący się już w nauce pogląd na świat wspólny wszystkim ludzkim świadomościom). W tym punkcie krytycznym człowiek, wyposażony w naprawdę pełną świadomość siebie nie tylko w wymiarze indywidualnym, ale i zbiorowym, posuwając się naprzód wzdłuż osi złożonych rosnących złożoności, osiągnie, w chwili największego duchowego wstrząsu, kres świata. Jeśli doświadczenie ma mieć jakiś sens i wagę, trzeba, jak się zdaje, przewidywać, że w tym kierunku, na zakończenia całego z j a w i s k a [3], myśl ziemska wynurzy się w punkcie któremu nadałem miano Omegi." Aby to posuwanie się naprzód mogło mieć miejsce, to większość jednostek ludzkich musi osiągnąć poziom ogniska indywidualnego F2 - stać się myślą.

Graficznie powyższą złożoność procesów można przedstawić w następujący sposób:






Powiada dalej [1]:

"Punkt Omega" oznaczał dla mnie od dawna i nadal oznacza ostateczny i samoistny biegun świadomości, na tyle należący do świata, że może w sobie gromadzić, przez jednoczenie, elementy kosmiczne, które przez techniczne uporządkowanie osiągnęły kres ześrodkowania, zdolny jednak równocześnie, dzięki swej naturze ponad-ewolucyjnej (czyli transcendentalnej), do uniknięcia regresji grożącej nieuchronnie (z konieczności strukturalnej) wszelkim tworom mieszczącym się w przestrzeni i czasie. Ognisko takie jest dla nas, na mocy samej definicji, nieuchwytne. Chociaż jednak nie można postrzec bezpośrednio jego obecności i oddziaływania, to jego istnienie, co najmniej z trzech decydujących racji, zdaje się być koniecznym postulatem naszego myślenia." Są to:

1. Nieodwracalność. - "Człowiek, obdarzony równocześnie zdolnością przewidywania przyszłości i zdolnością inwencji, widzi coraz wyraźniej, że byłby szalony oddając się przedłużaniu, a tym bardziej przyspieszaniu ewolucji, jeżeliby niezbywalna i nieprzekazywalna istota każdej osoby ludzkiej i uplanetyzowanej ludzkości nie miała być w końcu zgromadzona i włączona na zawsze do jakiegoś spełnienia." W ten sposób nasze spełnienie indywidualne stanowi jedną z nici spełnienia całej ludzkości a rozbudzenie w sobie świadomości włączenia, owego współudziału w przyspieszaniu ewolucji staje się celem samym w sobie.

2. Biegunowość. - "Dotychczas zadowalaliśmy się stwierdzeniem bez wyjaśnień, że ruch powodujący, iż materia skupia się w sobie jest nieodparty. Wszystko odbywa się tak, jakby świat spadał wzdłuż osi rosnącej złożoności. W rzeczywistości mamy do czynienie nie ze spadaniem (czyli zdążaniem do stanu równowagi), lecz, wręcz przeciwnie, co zauważyliśmy mimochodem - z pracowitym wspinaniem się ku nieprawdopodobieństwu. Jak racjonalnie uzasadnić tę odwróconą postać grawitacji (gdzie to, co najbardziej złożone, a więc najbardziej kruche, okazuje się paradoksalnie najbardziej stabilnym) nie wyobrażając sobie, że gdzieś istnieje i oddziałuje na samo jądro wiru ewolucyjnego Centrum dostatecznie niezależne i aktywne, by móc powodować skupienie się (czyli kompleksyfikację) całej warstwy kosmicznej na jego podobieństwo?" Rzeczywiście, złożoność istoty ludzkiej stoi w opozycji do jej kruchości. Człowiek potrafi tworzyć dzieła zapierające dech w piersiach, przez sztukę prowadzi do refleksji, przez zdobycze techniki sięga "gwiazd" krzycząc w kosmos "Halo! Jest tam ktoś?", a jednocześnie jakże kruchy jest wobec żywiołów, których nie potrafi opisać językiem symboli, które pomogły mu postawić stopę na Księżycu.

3. Jedność duchowa. - "Cząsteczki ludzkie, choćby były najbardziej skoncentrowane w sobie, mogą się ugrupować dośrodkowo tylko wówczas gdy się k o c h a j ą (wszystkie równocześnie i wszystkie razem. (Albowiem z natury (a nawet można by rzec, z definicji) sympatia jest jedyną postacią energii zdolną łączyć istoty ludzkie poprzez ich centra.) Nie może zaś być prawdziwej miłości tam, gdzie panuje klimat bytowania kolektywnego, czyli bezosobowego, nawet gdyby był najcieplejszy. Miłość nie może się narodzić ani ustalić, jeśli nie spotka się z jakimś sercem, z jakąś twarzą. Im bardziej zgłębiamy ten ten istotny mechanizm psychiczny jednoczenia się, tym mocniej się przekonujemy, że jedyny sposób na to, by kosmiczne zwijanie się zakończyło się pomyślnie, jest następujący: proces ten musi zmierzać nie do ześrodkowanego u k ł a d u centrów, lecz do j e d n e g o określonego C e n t r u m ."

Dopowie Święty Paweł w 1 Liście do Koryntian:

"2 Gdybym ......., znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
"

Miłość jak widać z przytoczonych tekstów nie może należeć do ogniska F1. Ona musi się spotkać z jakimś sercem, wiedza jest jej do niczego nie przydatna, ona jest w jakimś sensie wręcz "bezrozumna". I tak jak mechanizm psychiczny jednoczenia się partnerów na płaszczyźnie JA - TY jest indywidualizacją wzajemnych relacji niemalże w czystej postaci (z definicji nie może być bezosobowy skoro dotyczy JA i TY), tak Jedność duchowa idzie dalej rozmywając tę indywidualizację, przekształcając ją w JESTEM, które JEST i dla ciebie, i dla mnie, i dla innych.


Powyższy rysunek przedstawia symbolicznie ten proces, w którym wychodzące z podstawy stożka promienie symbolizują linie jednoczenia się JA z TY przy czym docelowo owe TY ześrodkowują się w Centrum które, być może, dla indywidualnego JA jest bliżej nieokreślone - rozmyte, ale ku któremu cały czas podświadomie podążamy. Powie dalej Święty Paweł:

"10 Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.
"

W Centrum ginie to, co częściowe.

Centrum owego Centrum to punkt OMEGA. Do niego podążamy różnymi drogami, na których stopień naszego samopoznania (różne kolory na poniższym rysunku) określa jak to podążanie będzie wyglądać i jak długo trwać.




Przypisy

[1] - Moja wizja Świata - Teilhard'd de Chardin,

Za Wikipedią:

[2] Emergencja (łac. Emergo - wynurzam się) jest to powstawanie jakościowo nowych form i zachowań z oddziaływania między prostszymi elementami. Przykładem takiego zjawiska jest proces myślenia powstający z interakcji pomiędzy wieloma neuronami w ludzkim mózgu (choć żaden neuron nie jest sam z siebie zdolny do myślenia).

[3] Emergentne... Zjawisko określa się jako emergentne, jeśli w jakimś sensie nie można go opisać opisując jedynie części składowe. W ścisłym sensie naukowym oznacza to nieredukowalność danego zjawiska. Ponieważ jednak nieredukowalności w żadnym przypadku nie da się jednoznacznie udowodnić, pojęcie emergencji nie ma jednoznacznej definicji i jest używane w różnych znaczeniach. Często oznacza po prostu, że znany nam uproszczony opis zjawisk niższego poziomu nie jest wystarczający do opisania zjawiska wyższego poziomu (czyli nie wiemy jak ono powstaje).

Bogdan Zbrzeżny "Sagitari"

Planety są stanowczo tym, co w urodzeniowym horoskopie jest najważniejsze. Ludzie mogą być urodzeni w różnych miesiącach, czyli pod różnymi znakami zodiaku, mogą też mieć ascendent w różnych miejscach, ale jeśli będą mieć też samą dominującą planetę - np. Jowisza - wtedy będą uderzająco do siebie podobni!