Zaloguj się lub zarejestruj w AstroAkademii!
Zyskasz więcej możliwości: więcej tekstów, udział w forum, własną kolekcję kosmogramów. Skorzystasz z doświadczeń innych uczestników AstroAkademii, poznasz ich horoskopy. Dołączysz do kursów astrologii. Abonament tylko 11 zł miesięcznie.

Moi astrologiczni przewodnicy

Kto mnie najbardziej zainspirował w astrologii? Od kogo się jej uczyłem? Nie kończyłem w astrologii żadnej formalnej szkoły, ale kilku osobom zawdzięczam więcej niż innym. Na początku tej niedługiej listy stoi Michel Gauquelin, francuski badacz zmarły w 1991 roku. Czytałem jego książki, przed jego śmiercią zdążyłem wymienić z nim kilka listów - jeszcze wtedy nie było internetu. Co mu zawdzięczam? Trudno wyliczyć: mnóstwo. Przede wszystkim widzenie astrologii jako nauki, stojącej blisko nauk przyrodniczych i stosującej właściwe dla tych nauk eksperymenty, statystykę, rachunek błędów i sprawdzanie hipotez. Od Gauquelina wziąłem też pojęcie dominanty - a jest to pojęcie, bez którego nie wyobrażam sobie uprawiania astrologii. Chodzi o coś niby prostego: że wśród wielu planet, które pracują w urodzeniowym kosmogramie, jedna-dwie są ważniejsze od innych i właśnie one w większości wyznaczają charakter człowieka. Od Gauquelina pochodzi też astrologiczny dogmat, że owe ważne planety leżą w pobliżu osi horoskopu - czyli wschodzą lub górują. (Albo zachodzą, albo dołują.) Zdaje się, na początku, jeszcze w starożytnej Grecji, astrologowie o tym wiedzieli, potem zapomnieli, i dopiero Gauquelin, wielki reformator astrologii, o tym zjawisku przypomniał - zaledwie pół wieku temu.

Więc Gauquelin był pierwszym, który mi otworzył oczy na właściwe rozumienie astrologii. Drugim był John Addey, od którego mam przekaz wyłącznie książkowy, bo zmarł w 1982 roku, kiedy ja jeszcze nie siedziałem nad horoskopami. Od Addey'a wziąłem pogląd, że horoskop jest to coś, co przypomina układ pól i fal. Pola i fale są znajomą rzeczą dla fizyka, którym jestem z profesji, a badać je można przy pomocy analizy harmonicznej - też znanej z fizyki. Kiedy czytałem wielkie dzieło Addey'a, "Harmoniki w astrologii", miałem wrażenie, że on pisząc o astrologii, mówi o rzeczach znakomicie znanych fizykowi - i do tego mówi w jedynie sensowny sposób.

Ciekawą rolę w moim astrologicznym zdobywaniu doświadczenia odegrał Meksykanin Gonzalo Pena Tamez. Nie poznałem go osobiście, korespondowałem z nim przez internet, bo to już była epoka sieciowa, czyli lata dziewięćdziesiąte. Uczestniczyłem wtedy przez parę lat w grupie dyskusyjnej pod tytułem "Predict", którą on prowadził. Tamez zainspirował mnie do internetyzacji astrologii. Kiedy kilka lat temu zacząłem prowadzić kursy astrologii przez internet, jego grupa "Predict" była dla mnie pierwszym wzorem, pokazującym mi, jak to można robić. Gonzalo Pena Tamez miał swojego konika w astrologii, a było nim prognozowanie śmierci. Twierdził, że umie to robić, że zna metodę przewidywania daty śmierci z horoskopu - i tę metodę przedstawiał. Sprawdzałem jego metodę: nie była jednoznaczna, nie była algorytmem, wymagała w trakcie wyliczeń podejmowania decyzji na oko - i jednak nie dawała oczekiwanych wyników. Wydaje mi się, że sztuka obliczania, kiedy kto umrze, jest wciąż niedostępna astrologom, a być może nawet na to pytanie nie ma odpowiedzi, co najwyżej można zgadywać. Czasami niektórym to się udaje, ale osobiście radzę jednak w przewidywanie śmierci się nie bawić. Za bardzo jest to niezdrowe dla psychiki, zarówno dla klienta, jak i dla samego przepowiadacza.

Czwarty wśród moich wielkich inspiratorów jest John Townley, Amerykanin, chociaż nawet nie wiem, w której części swego kontynentu mieszka. Znam go raczej z jego idei, nie osobiście - bo chociaż bywał w Polsce, to jakoś się z nim rozminąłem. Kiedyś wymieniałem z nim e-maile. Wiele jego pomysłów w astrologii jest podobnych do moich, chociaż najwyraźniej wpadaliśmy na nie niezależnie. Przykładem - idea cykli planet w życiu człowieka. Dzięki Townleyowi też zapoznałem się z odkryciami i poglądami pewnego zapomnianego geniusza: mam na myśli Paula Kammerera, austriackiego biologa (1880-1926), który odkrył tak zwane prawa serii. Prawa serii są to prawa rządzące zjawiskami nieprawdopodobnymi, czyli takimi, które z punktu widzenia statystyki nie powinny się wydarzać. A takimi jest przecież wiele zjawisk, które obserwuje astrologia, a może nawet ich większość.

5 października 2006

Wojciech Jóźwiak

Planety są stanowczo tym, co w urodzeniowym horoskopie jest najważniejsze. Ludzie mogą być urodzeni w różnych miesiącach, czyli pod różnymi znakami zodiaku, mogą też mieć ascendent w różnych miejscach, ale jeśli będą mieć też samą dominującą planetę - np. Jowisza - wtedy będą uderzająco do siebie podobni!