Zaloguj się lub zarejestruj w AstroAkademii!
Zyskasz więcej możliwości: więcej tekstów, udział w forum, własną kolekcję kosmogramów. Skorzystasz z doświadczeń innych uczestników AstroAkademii, poznasz ich horoskopy. Dołączysz do kursów astrologii. Abonament tylko 11 zł miesięcznie.

Wiedza tajemna

W dyskusjach które prowadzę w Internecie i na żywo, co jakiś czas wraca pytanie, czy astrologia jest wiedzą tajemną? Od razu tu odpowiem, że - według mnie - nie jest! Ale warto się przyjrzeć powodom, dla których astrologia jest uporczywie posądzana o bycie taką (tajemną) wiedzą.

Bo owo skojarzenia, że jak astrologia to koniecznie mistyczne tajemnice, jest odwieczne i tak stare, jak sama astrologia! Zanim powstała właściwa astrologia, w krajach Bliskiego Wschodu praktykowano astromancję, czyli wróżenie ze zjawisk na niebie. Wiedza o tym była przechowywana przez babilońskich i chaldejskich kapłanów, którzy niechętnie ją ujawniali profanom. Więc już na samym początku do astrologii przylgnęła ta łatka, że to jakaś tajemna wiedza święta i świątynna, wymagająca wtajemniczeń i przekazów. I tak już zostało. Tym bardziej, że w średniowiecznej Europie znajomość astrologii zanikła i musiano się jej uczyć na nowo, od Arabów i Żydów, co dodawało jej kolejnego smaku egzotycznej tajemnicy.

Ale co to w ogóle jest "wiedza tajemna"? Jaki rodzaj wiadomości należy do niej zaliczyć?

Po pierwsze, to może być wiedza trudno dostępna. Z całkiem obiektywnych powodów - które w przypadku astrologii w dawnych wiekach były takie, że księgi z tej dziedziny były rzadkie, drogie i w obcych językach. I jeszcze do tego konieczność wykonywania mnóstwa obliczeń - które bez komputerów czy nawet tablic logarytmów były zupełnie koszmarne! Przecież dawni astrologowie nie mieli nawet wygodnych tablic efemeryd.

Po drugie, jakaś dziedzina może się komuś wydawać "tajemna", gdyż po prostu jest dla niego za trudna, nie na jego umysł i zdolności. Przecież żeby twórczo uprawiać np. muzykę albo matematykę, trzeba mieć specjalne zdolności po temu - zdolności, które mają tylko nieliczni. To samo można powiedzieć o zdolnościach językowych: znać jeden język, to każdy potrafi, nauczyć się drugiego języka czyli obcego - też udaje to się znacznej części populacji, ale żeby znać ich sześć albo dziesięć - o, na to potrzebne są umiejętności, które mogą wydać się cudownymi. (Mnie się takimi wydają!)

Czy astrologia wymaga więc jakichś cudownych zdolności umysłu? - Na pewno nie. Nie potrzeba w niej raczej większej inteligencji niż w zawodach psychologa, inżyniera albo menedżera. Trzeba się tylko postarać, jak w każdym fachu.

Po trzecie, pewna wiedza, czyli zasób informacji, może być tajemna w tym sensie, że jest zakazana i ukrywana, i celowo uczyniona tajemnicą. W ten sposób przecież funkcjonują tajemnice państwowe. Takim rodzajem tajemnicy otaczają swoją działalność wywiady, dyplomaci i inne tajne służby. Istniały i istnieją towarzystwa, które utajniały się w podobny sposób: tak choćby czynili masoni. Albo, może, tylko udawali, że się utajniają, bo jedni z nich twierdzili, ze strzegą jakichś niesamowitych tajemnic, podczas gdy drudzy, że wcale nie i że wszystkie rzekome tajemnice masonerii są od dawna znane. Kto z nich faktycznie ściemniał? - nie wiadomo dotąd.

O jeszcze jednym rodzaju wiedzy tajemnej było słychać tu i ówdzie. Otóż niektórzy twierdzili, że są w posiadaniu takiej wiedzy, którą tylko niektórzy wybrani są w stanie pojąć. Inni będą słuchać, czytać, a i tak niczego nie zajarzą. Dlaczego? Bo żeby to coś pojąć, trzeba mieć specjalny rodzaj świadomości. I tak marksiści uważali, że do studiowania ich nauk trzeba mieć specjalną "świadomość proletariacką", a naziści, że specjalną "świadomość narodową", najlepiej przy tym oczywiście, niemiecką! I jak ktoś tej świadomości nie ma, to trudno, nic nie zrozumie, jego strata.

Tu dopowiem stanowczo: do nauczenia się astrologii nie jest potrzebny żaden specjalny rodzaj świadomości. Wystarczy zwykły rozum.

I tak stopniowo dochodzimy do wiedzy tajemnej w najczęściej używanym sensie. Powiada się o niej, że pochodzi ona od jakichś istot nadprzyrodzonych i nadludzkich, objawiających się w odległych zakątkach globu (najlepiej w Himalajach!) i przechowywana jest (ta wiedza) w niedostępnych klasztorach, najlepiej też gdzieś we wnętrzu Azji - chociaż może też być Peru lub Meksyk. Do takich miejsc podróżował - jakoby, bo nikt prócz niego tego potwierdził - Georgij Gurdżijew. Wcześniej zaś Helena Bławatska. Później, w już w połowie XX wieku, kiedy już mało zostało białych plam na mapach Azji - inny głosiciel tajemnych przekazów, Oscar Ichazo. Także Ole Nydahl, znany nauczyciel buddyzmu, swoje opowieści o podróżach do tybetańskich lamów stylizował na wyprawy do źródeł wiedzy tajemnej. Carlos Castaneda z kolei twierdził, iż uczył się od mistrza tajemnej wiedzy dawnego Meksyku.

Jest taki wątek w literaturze i opowieściach ludzi Zachodu: wyprawy w poszukiwaniu wiedzy tajemnej i jej mistrzów. Nawet jest to cała mitologia. Ale z astrologią mało ma wspólnego. Jak się nad tym zastanowić, to trochę szkoda...

19 listopada 2007

Wojciech Jóźwiak

Planety są stanowczo tym, co w urodzeniowym horoskopie jest najważniejsze. Ludzie mogą być urodzeni w różnych miesiącach, czyli pod różnymi znakami zodiaku, mogą też mieć ascendent w różnych miejscach, ale jeśli będą mieć też samą dominującą planetę - np. Jowisza - wtedy będą uderzająco do siebie podobni!