Pytania podstawowe .83


Egna   2019-04-09 22:14:48   [10893.83]  
Solariusze
Nie ponawiałam tematu, bo oprócz Ciebie, Sagitari, i Wojtka nikt się nie odezwał. Sama na ten temat mam niewiele do powiedzenia, bo temat jest dla mnie nowy. Zbieram literaturę na do poczytania w wolnej chwili :) 

Godziny poszczególnych solariuszy nawet na kilka lat do przodu można chyba wyliczyć w programie Krusinskiego. Piszę "chyba", bo jeszcze tego nie robiłam i nie  jestem pewna. Ale jak wyznaczyć miejsca kolejnych ASC nie wiem. To chyba tylko w twoim programie jest mozliwe. W jednym z poprzednich postów pokazałeś asc moich solariuszy od urodzenia do 33 roku.  Większość z nich wypadła miedzy lwem a skorpionem, czyli właśnie w strefie Ty/Dsc. Pytanie,  czy w kolejnym 33letnim cyklu uklad ASC jest podobny? Czy dobrze rozumiem, że w naszej szerokości geograficznej to zagęszczanie ASC w obszarze DSC będzie typowe dla posiadaczy ASC w obszarze koziorożec-rak, zwłaszcza ryb i byk? 
 
Fabrycy   2019-04-09 22:24:46   [10894.83]  
@Egna: Asc w solariuszu
Ascendent sam się niejako wyznacza - jest nim stopień wschodzący w momencie osiągnięcia przez bieżące Słońce (dla danego roku) dokładnie tej samej pozycji kątowej, którą miało Słońce w momencie urodzenia.
Sprawą sporną jest czy wyznaczać solariusz na miejsce urodzenia czy raczej pobytu w danym roku - zwłaszcza, gdy znaczna różnica w położeniu.  
Egna   2019-05-18 11:05:36   [11007.83]  
Punkt Szczęścia
No jak w temacie, czy ktoś pracuje z Punktem Szczęścia, czy raczej nie zawracacie sobie nim głowy? Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych to może być jakiś zupełnie poboczny temat, ale może kogoś zastanowił i dłużej go obserwował u siebie i innych. Urodziłam się w nocy i w zależności od użytej formuły, mój Punkt Szczęścia wypada w końcówce Bliźniąt (wg formuły nocnej) albo w końcówce Wodnika (wg formuły dziennej/uniwersalnej).  Czy stosujecie rozróżnienie dla horoskopów nocnych i dziennych? Czy obserwowaliście np. tranzyty przez te punkty? Co się wtedy działo? Wydaje mi się, że zwłaszcza przejście Jowisza powinno być szczęśliwe. U mnie niedługo przez ten punkt przejdzie Słońce, więc zobaczymy czy to będzie my lucky day :) Patrząc wstecz, to Słońce przechodzi przez mój punkt szczęścia w okolicy 20 czerwca, a więc początku wakacji. To od razu miło się kojarzy :)) ale żadnego super fartownego zdarzenia w tym czasie nie mogę sobie przypomnieć :(
Tak sobie tu żartuję, a sprawa może być poważna, bo jakby  nie liczyć, to Punkt Szczęścia jest wypadkową ASC, Słońca i Księżyca, a więc najmocniejszych punktów każdego horoskopu. Tych samych wskaźników, ale innych działań używa się do liczenia Punktu Ducha. W zasadzie której by formuły nie użyć, to u mnie na 28 Bliźniąt i 26 Wodnika znajdują się Punkty Szczęścia i Ducha, pytanie tylko, gdzie jest który :) Poddaję oba punkty obserwacji. 
No i na końcu pytanie o znaczenie samego Punktu Szczęścia. Czy to raczej nie powinien być Punkt Fortuny albo Losu? Wiem, że niektórzy używają właśnie takich nazw. Wydają mi się trafniejsze, bo "Fortuna kołem się toczy", oznacza nie tylko szczęśliwe zbiegi okoliczności, ale po prostu to co przychodzi nieoczekiwanie, może być dobre albo złe. Ale może w znaczeniu tego punktu są zamknięte raczej zdarzenia pozytywne, szczęście albo nawet jego brak, przy niekorzystnym położeniu, ale nigdy nie pech?

Bemka   2019-05-19 11:57:50   [11008.83]  
Punkt szczęścia
Tranzytów samego Słońca przez punkt szczęścia nie zauważyłam u siebie.
Natomiast tranzytujący Jowisz przynosił profity finansowe. Ale trudno stwierdzić na ile to wynikało z przejść Jowisza przez punkt szczęścia, a na ile z innych przesłanek np opozycji do natalnego Neptuna, będącego w luźnej koniunkcji ze Słońcem.W dodatku dotyczyczy to osi Byk - Skorpion.
Punkt szczęścia mam w ok. 12 Byka w 12 domu, a duszy w okolicach 24 Bliźniąt na wierzchołku 2 domu ( urodzenie nocne ). Z obydwoma punktami czuję się związana, choć trudno rozgraniczyć potrzeby duszy i te ziemskie.
Skłaniałabym się jednak do tego, żeby rozgraniczyć w moim przypadku urodzenie nocne i dzienne, ponieważ wtedy punkt szczęścia  12 Byka mam w opozycji do Neptuna, a prawdą jest, że np. nie lubię używek, które zmieniałyby świadomość.
Zawsze dbałam o to aby być przytomną , nawet na imprezach w moich najbardziej szalonych latach, no ale to też Saturn na MC jak sądzę.
Lubię zwracać uwagę na punkty choć nie jest to kluczowa sprawa.


Egna   2019-05-19 20:20:58   [11014.83]  
Punkt Szczęścia
Bemko, a te profity finansowe to wynikały z pracy, coś typu podwyżka, nowe zlecenie, itp, czy były to pieniądze zupełnie niespodziewane, spadek, ktoś ci oddał dawny dług, wygrałaś jakiś konkurs, itp?
I jeszcze jedno pytanie, czy ogólnie uważasz się za szczęściarę? Twój punkt szczęścia oprócz opozycji do Neptuna, tworzy też trygon do Plutona i kwinkunks do Księżyca. W sumie sporo, ale brak jakichś super-pozytywnych aspektów.
Bemka   2019-05-20 19:41:57   [11017.83]  
Odpowoadam Egnie
Nie chcę wchodzić w szczegóły. W jednym przypadku było związane z pracą, ale to nie było wypracowane. To raczej coś ekstra.
W drugim i trzecim przypadku samo przyszło poprzez członków rodziny,
 Nie uważąm się za szczęściarę. Szczęsciara to ktoś komu wszystko łatwo i szybko się realizuje.
Literatka   2021-09-21 21:23:34   [14001.83]  
Człowiek witruwiański...
zapewne wszyscy dobrze znamy ten obraz. Ostatnio pomyślałam: a gdyby tak analogicznie stworzyć kosmogram... no właśnie, jaki - boski? niebiański? Kosmogram, w którym każda planeta byłaby na "swoim" miejscu (w pierwszym [0] stopniu własnego znaku). W takim horoskopie na ASC znalazłby się Mars, na IC - Księżyc i tak dalej. Jaki człowiek mógłby posiadać taki horoskop? Co nam to mówi o astrologii? Pewnie wiele osób przeprowadzało w głowie takie ćwiczenie, ale czy ktoś coś na ten temat napisał? Chętnie bym przeczytała.
Wojciech Jóźwiak   2021-12-21 16:58:23   [14331.83]  
Astrologia to narcyzm plus niska inteligencja? Czy naprawdę?
(Tekst napisałem dla "Gwiazdy Mówią". Jeszcze świeży. Informacje z: Even the stars think that I am superior: Personality, intelligence and belief in astrology. || Wiara w astrologię łączy się z niską inteligencją i narcyzmem, twierdzą naukowcy)

Troje psychologów ze szwedzkiego uniwersytetu w Lund przebadało miłośników astrologii. Poddali ich testom i ustalili, jakie mają typowe cechy osobowości. Co wyszło? Że są nadprzeciętnie narcystyczni! Oraz mają inteligencję poniżej średniej. Czyli, mówiąc bez naukowej dyplomacji: są to zakochane w sobie głuptasy. I takich ludzi głównie przyciąga astrologia.

Czy naprawdę jest to wynik miażdżący astrologię?

Badania wyglądają solidnie. Szwedzcy badacze testowali próbkę 264 uczestników, w większości kobiet (aż 87%), w wieku od 25 do 34 lat. Osoby te zgłosiły się na ogłoszenie na Facebooku. Testy były trzech rodzajów: pierwszy zestaw miał zbadać „klasyczny” rozkład pięciu głównych wymiarów osobowości, czyli ekstrawersję, neurotyzm, ugodowość, otwartość na (nowe) doświadczenia i sumienność. Drugi zestaw pytań określał poziom narcyzmu czyli, mówiąc prosto, zapatrzenia w siebie lub zafiksowania na punkcie własnego „ja”. Trzeci zestaw określał poziom inteligencji. Dodatkowe pytania określały poziom „wiary w astrologię” – oraz przekonanie, że astrologia ma podstawy naukowe.

Co się okazało? Że występują korelacje. Najprościej mówiąc, korelacja mówi o tym, że „im ktoś jest bardziej A, tym bardziej jednocześnie jest B”. Np. im ktoś ma wyższy dochód, tym jego samochód ma większą pojemność silnika – gdyż bogaci kupują samochody o większej mocy. Korelacja zachodzi (tylko) statystycznie: pokazuje coś, co się dzieje średnio i typowo.

No więc jakie korelacje znalazły badaczki i badacze z Lundu? Wśród badanej próbki osób przeważało przekonanie, że astrologia jest uzasadniona naukowo. Im bardziej ktoś „wierzył” w astrologię, tym bardziej był przekonany, że jest „naukowo prawdziwa”.

Dość wysoka okazała się korelacja między „pro-astrologicznym” nastawieniem, a narcyzmem. – Taka, że jeśli ktoś jest dobrze do astrologii nastawiony, to ma ok. 20% szansy, że jednocześnie jest bezkrytycznie zapatrzony w siebie – bo do tego sprowadza się narcyzm.

Także znaczna była korelacja (tej „pro-astrologiczności”) z otwartością na doświadczenia. Mówiąc bardziej normalnymi słowami, znaczy to, że do astrologii lgną ludzie o otwartych umysłach, żywo interesujący się wszystkim, co nietypowe, nowe lub egzotyczne.

Dość wysoka była też korelacja z ugodowością. Czyli astrologię lubią osoby nie lubiące się kłócić i gotowe pogodzić sprzeczności, takie że jeden mówi to, drugi tamto, i w jednej gazecie piszą jedno, a w drugiej drugie. Mając wysoką ugodowość staramy się w takich przypadkach znaleźć „wspólne jądro” w takich sprzecznościach.

Korelacja z inteligencją okazała się ujemna. Miłośnik astrologii ma 16% szansy, że inteligencję ma „pod kreską”. Myślę, że jest to wina rynku. Najlepiej sprzedają się i nagłaśniają te astro-wiadomości, które są najprostsze i najbardziej sensacyjne. Rubryki codziennych horoskopów dla Baranów, Byków i td. – przyznajmy – nie należą do szczytów intelektu. A przecież większość publiczności wiedzę o astrologii uzyskuje z tego źródła.

Nie można więc ukryć, że te badania dają obraz nie tyle astrologii lub społeczności miłośników astrologii – co raczej przeciętny obraz tego, jak astrologia jest odbierana przez masowego czytelnika.

Tylko ten wysoki narcyzm martwi... Ale przecież świadczy to o tym, że ludzie sięgają po astrologię, lepszą lub gorszą, głównie po to, żeby czegoś dowiedzieć się o sobie. Jaka-jaki jestem? Kim jestem? Robią to te osoby, które bardziej przejmują się sobą... I zapewne u tych osób wychodzi w testach wysoki poziom narcyzmu.

Dla astrologów i astro-autorów badania z Lundu są cenną wskazówką. Mówią o tym, kto szuka astrologii i do kogo trafia astrologiczny przekaz. Ja chętnie podkreślę pozytywne cechy, które wynikły z tamtych statystyk: otwartość umysłu i niechęć do kłótni o rzekomą „jedynie słusznie prawdę”.

Lola   2021-12-21 17:42:00   [14332.83]  
Przesilenia, cykl Saturna
Ciekawe, Wojtek w artykule Cykl Saturna, w Tarace, wskazuje na podział horoskopu na punkty międzyosiowe, zauważalne także przy przechodzeniu Saturna przez kolejne ćwiartki oraz dodatkową strukturę cyklu Saturna.

W trakcie badań nad tym cyklem zwróciłem uwagę również na momenty przesileń pośrodku każdej ćwiartki cyklu, co kazało mi wyróżnić punkty leżące w horoskopie dokładnie w połowie drogi między ascendentem a imum coeli, imum coeli a descendentem i tak dalej. Te cztery punkty międzyosiowe wprowadzają kolejny, trzeci już podział ekliptyki, tym razem na osiem ósmych części, a pobyt Saturna w tych częściach i jego przechodzenie przez ich granice nadaje dodatkową strukturę jego cyklowi.

Wojtku, gdzieś jeszcze rozwijałeś temat punktów międzyosiowych?

  • Wojciech Jóźwiak: (Punkty międzyosiowe w cyklu Saturna) Lolu: Nie. Kiedyś miałem taki pomysł, ale kiedy sprawdzałem na konkretnych przypadkach biografii, to okazywało się, że ewentualne przejścia Saturna przez punkty międzyosiowe nikną we wpływie tranzytów Jowisza (cyklu Jowisza przez ćwiartki) i innych tranzytów.
    Z tamtych szukań pozostał mi wniosek, że druga połowa przejścia Saturna przez daną ćwiartkę jest jakoś inna niż pierwsza. Ale jak inna? Nie mam na to formuły, tylko jakieś intuicje.
Wojciech Jóźwiak   2021-12-28 23:32:51   [14356.83]  
Podstawowy problem z żywiołami i półkulami
Naviganto w swoim wątku ITS zadał ważne pytanie:
"Pytanie czy na półkuli południowej nie daliby Zeru Barana innego żywiołu niż ogień?"
Odpowiedziałem:

Przyporządkowanie żywiołów do punktów kardynalnych jako zwrotnych momentów w roku faktycznie jest dopasowane do stosunków na północnej półkuli i to daleko od równika. Albo wręcz do klimatu umiarkowanego.
Zero Barana = początek wiosny: ożywienie, "ogniste pobudzenie.
Zero Wagi = jesień: potrzeby zaspokojone, można się dzielić darami i imprezować.
Zero Kozio. = pocz. zimy, idą ciężkie czasy, skupiamy się na gołym przetrwaniu.
Zero Raka = lato: "tu mi ciepło, tu mi dobrze, to będę się rozmnażać".
W strefie równikowej ten system się rozpada, a na południowej półkuli powinien być odwrotny.
Zgadzam się, że to jest problem -- czekający na rozwiązanie.

Dodam więcej. Problem ten wynika z symetrii (lub braku symetrii) prawo-lewo. Z punktu widzenia abstrakcyjno-kosmicznego Ziemia jest symetryczna i jest wszystko jedno, który z jej biegunów uznamy za "plus", który za "minus". Ludziom-cywilizacjom żyjącym na półkuli północnej nie było wszystko jedno i za "plus" przyjęli swój biegun: północny. Dlatego dalej im wyszło, że wiosna na ich półkuli to jest "plus", początek, zryw, więc żywioł Ognia.
Niestety, na południowej półkuli nie było oryginalnej cywilizacji.
Ciekawy byłby pogląd cywilizacji żyjącej przy równiku, ponieważ tam jest symetria i północ i południe nie różnią się, właściwie niczym. Była jedna taka oryginalna cywilizacja, Inkowie lub cyw. andyjska -- ale od dawna nie istnieje i (chyba?) astrologii nie stworzyła. Przynajmniej o ich poglądach astrologicznych nic nie wiem.
(Sąsiednia i też leżąca blisko równika cywilizacja Meksyku/Majów znacznie większą rolę niż my przypisywała Wenus! -- To może być jakiś trop.)
Czy jeszcze jest coś, co może odróżniać półkule i punkty kardynalne ekliptyki? Odróżniać Raka od Koziorożca i Barana od Wagi?
Kiedy w październiku leciałem samolotem, miałem wizję różnych relacji człowieka do przestrzeni. Musze sobie to przypomnieć. Może to jest ślad.
Wojciech Jóźwiak   2021-12-30 10:18:08   [14363.83]  
Punkty kardynalne, żywioły, półkule

Wstawiam rysunki z wczorajszego webinarium. Pokazują one trzy modele, które rządzą naszym pojmowaniem przestrzeni związanej z Ziemią. Pierwszy, to szowinizm północnej półkuli. Wyrósł on z tego przypadkowego faktu, że cywilizacje, także te, w których wynaleziono astrologię, powstały i trwały na półkuli północnej. Szowinizm PP zyskał wielkie wzmocnienie odkąd wynaleziono globusy, które przedstawiały Ziemię jako przedmiot oglądany od góry od strony półkuli północnej. Był w tym nie tylko północny szowinizm, ale i duża dawka kolonialnej pychy. Globusów wcale nie trzeba było mocować z pionową osią obrotu. Dla strefy równikowej naturalniejsze/wygodniejsze byłoby umocowanie z osią poziomą.

Drugi model, to model "cesarza twarzą na południe". Pozornie przeciwstawny do poprzedniego, ponieważ wartościuje pozytywnie kierunek południowy. Ale zarazem pozytywne wartościuje lato, kiedy Słońce jest najwyżej nad południowym horyzontem, a szczególnie pozytywnie wartościuje moment przejścia Słońca znad półkuli południowej nad północną czyli wiosenną równonoc, czyli pośrednio Punkt (Zero) Barana, okrzykując go "początkiem ekliptyki". Co zostało jako punkt zero na skali długości ekliptycznej i jako pierwszy znak zodiaku (Baran).

W trzecim modelu, który tutaj proponuję...

W trzecim modelu, który tutaj proponuję, obserwator zajmuje możliwie najbardziej neutralną pozycję na Ziemi: tam, gdzie symetria "krajobrazu" na styku Ziemi i nieba jest najwyższa: tak jest na równiku. Na równiku obie półkule dosłownie niczym istotnym nie różnią się (prócz przypadkowych faktów, że na jednej leży Tasmania, na drugiej Hokkaido) -- są doskonale symetryczne. Jedyna asymetria, więc i możliwość odróżnienia obu półkul wynika z polarności ludzkiego ciała: że prawa ręka jest aktywna i prowadząca, a lewa ręka pomocnicza. Gdy Obserwator (Draṣṭṛ द्रष्टृ) patrzy na wschód (Słońca) jedną półkulę (tę z Tasmanią) ma po swojej prawej stronie/ręce, drugą (tę z Hokkaido) ma po stronie/ręce lewej. Symbolika prawego i lewego przenosi się na półkule, bieguny i półrocza pobytu Słońca nad każdą z półkul i dalej na punkty kardynalne Koziorożca (prawy) i Raka (lewy). Symbolika wschodu i zachodu przenosi się na punkty kardynalne odpowiednio Barana i Wagi.

  • Wojciech Jóźwiak: Btw. Ten drasztyr -- draṣṭṛ -- w dobrą porę mi się przypomniał. :)
  • Naviganto: Sam fakt używania mercatora podkreśla szowinizm północnej półkuli bo ona na tym najbardziej korzysta 
  • Wojciech Jóźwiak: Techniczna uwaga do Naviganto i Wszystkich: edytor AA potrafi wkleić grafikę tylko gdy ta jest plikiem. Metodą "upuszczania z myszy" nie wklei: będzie widać tylko pusty kwadrat.
  • Wojciech Jóźwiak: Zgadzam się, potworne są te mapy w odwzorowaniu Mercatora.
  • Naviganto:

  • Wojciech Jóźwiak: No...
Wojciech Jóźwiak   2021-12-30 10:37:11   [14364.83]  
Biegun galaktyki w Coma Berenices
W wykładzie/webinarium wspomniałem o współrzędnych galaktycznych. Polecam w ang. Wikipedii: Galactic_coordinate_system
Oraz gdzie na niebie szukać północnego bieguna Galaktyki:

Chociaż raczej długo nie będzie widać nieba spod mgły/chmur.
Jutrzenka   2021-12-30 12:25:03   [14365.83]  
Z okazji zblizającego się...
Z okazji zblizającego się Nowego Roku jak zwykle szukam co przepowiadacze mają do powiedzenia na temat. No i znalazłam coś takiego na Nautiliusie. https://www.nautilus.org.pl/artykuly,4243,craig-hmilton-parker--prognoza-wydarzen-w-2022.html
Generalnie wygląda to źle i nie wiadomo jak to przezyjemy ale ciekawostka! Facet uważa że Polaska wyrośnie na gospodarkę podobną do Niemieckiej. Jakim cudem może się to stać? Mówi również o zmianach jeśli chodzi o religie na świecie.  Jakbyście mieli pomysły co też może naszą gospodarkę tak nagle rozkręcić to dajcie znać. Przypominam,że ojciec Klimuszko też miał takie wizje.

  • Wojciech Jóźwiak: Czesław Klimuszko nie żyje już od 41 lat (tak!), a jego legenda trwa.
  • Jutrzenka: Czyli wg. o Klimuszki Polska miała by się stać żródłem nowego prawa. Ciekawe bo prawo to my faktycznie wadliwe mamy. Więc wygląda, że to prawo jakieś duchowe żródło by mogło mieć.  No ja ostatnio jestem zwolenniczką reinkarnacji,bo to się inaczej kupy nie trzyma. Kościół zresztą też kiedyś był zwolennikiem reinkarnacji i nagle mu sie zmieniło nie wiadomo czemu. Klimuszko mówił,że za 50 lat chciałby żyć w Polsce.
Jutrzenka   2021-12-31 16:42:01   [14369.83]  
Jakby ktoś chciał posłuchać...
Jakby ktoś chciał posłuchać to będzie koncert zfilharmonii Narodowej o 20  https://www.youtube.com/user/FilharmoniaNarodowa
Wojciech Jóźwiak   2022-01-18 09:55:05   [14494.83]  
Astrologia jako podziwianie czyli jako estetyka

Tak sobie pomyślałem: czego ja właściwie chcę od ludzi, których uczę astrologii i z którymi dyskutuję w AA? Dlaczego mi zależy na tych kontaktach? A zależy mi, bo inaczej dawno bym tę „działalność” zarzucił. Odpowiedź przyszła (tzn. mi się re-pomyślało) zaraz: ponieważ chcę się podzielić pewną „pracą” estetyczną. Pewnym rodzajem podziwiania lub podziwu. Podziwiania, jak planetarne „prądy” przejawiają się w życiu, w realu, w przypadkach. Podziwiania.
Podobnie jak podziwia się obrazy, muzykę, krajobrazy, drzewa, ptaki.
Bo właściwie po co nam ta astrologia? Na pewno jest (jakoś) użyteczna: pozwala lepiej poznać i zrozumieć siebie i innych, i postępowanie własne i innych . Pozwala dostrzec, ze wydarzenia polityczne-historyczne nie dzieją się w przypadkowych momentach. Pozwala widzieć więcej regularności w świecie. Ale to nie wszystko, bo użyteczność nie wyczerpuje pożytku z astrologii. Jest w tym coś więcej: jest podziwianie, czyli też podziw i zdziwienie. Czyli nie pragmatyka tylko estetyka.
Chciałem o tym od razu napisać artykuł, ale zreflektowałem się, że lepiej będzie to najpierw przedyskutować.

Czyli: co o tym myślisz?

  • Komodorak:
    Wydaje mi się, że astrologia nie różni się szczególnie w sensie "podziwiania" od innych nauk. Najbardziej na tę estetykę wrażliwi są chyba matematycy, ale to samo odczuwają fizycy, chemicy i nie-ścisłowcy. Bo czy człowiek pracujący nad egzotyczną teorią od dziesięcioleci może być karmiony pobudkami praktycznymi nie mając żadnego potwierdzenia słuszności jego rozważań? Pożądaną cechą astrologii jest zdolność do wypełniania umysłu, stwarzania przestrzeni do kolejnych "rozkminek", rozmyślań, dawania problemów do rozwiązania i konieczności ciągłej weryfikacji. Również jest to wiedza, która daje pewną dyskretną poznawczą przewagę nad innymi (ale tak samo działa np. chemia!). Astrologia jest źródłem głębokiej satysfakcji kiedy uda się przewidzieć coś zawczasu albo rozpoznać ludzką osobowość co potem poprze kosmogram. Nie jest to jednak wiedza, którą można w jakiś sposób spożytkować. Wiedza wartościowa sama w sobie.
    Jestem zdania, że astrologia to przede wszystkim estetyka!
  • Wojciech Jóźwiak: Blanszeto, nie mówię, że podziwiam "jedność i porządek świata". Podziwiam (przez astrologię) rzeczy z dużo mniej ogólnej półki. Np. dziwne/dziwaczne zbiegi okoliczności, które dzieją się podczas pewnych tranzytów. Czy to, że wydarzenia towarzyszące tranzytom wciąż nas zaskakują. A to wcale nie pociąga ani "jedności" ani "porządku".
    Wcale mi nie chodzi o jedność ani porządek. Chodzi mi o (samo) podziwianie. Mówi się, że estetyka dotyczy piękna. Mnie piękno nigdy nie kręciło. Owszem, doceniam, ale w estetycznych wrażeniach jest coś więcej niż "piękno". Jest właśnie zdziwienie. I podziw.
  • Wojciech Jóźwiak: Albo "wow", po polsku "Łau!"

Pisz komentarz  tytuł:

Link do tego wątku forum: Pytania podstawowe .83