2020-12-31. Bogdan Zbrzeżny "Sagitari". Cykl: W drodze do punktu OMEGA

« Prezentacja SPIS ↓ Podążając za Wenus »

Cykl Urana - bez Urana

            Omawiając tranzyt  Urana na tle mojego kosmogramu wskazywałem na udział Marsa (przez aspekty i tranzyty) w wydarzeniach, które miały miejsce w moim życiu. To „zaangażowanie” Marsa jest jeszcze bardziej widoczne gdy spojrzymy na niego przez pryzmat progresji. Technika progresji jest o tyle ciekawa, że pozwala nam docenić zjawisko retrogradacji planet z punktu widzenia astrologicznego znaczenia tego zjawiska, a tym samym odnieść się do stwierdzenia Wojtka: „w skrócie "retro" moim zdaniem należy bardziej do legend astrologii niż do rzeczy pewnych i wartych czytania w pierwszej kolejności.

 

W niniejszym opracowaniu spróbuję spojrzeć na swój kosmogram przez pryzmat tej legendy astrologii pomijając jej współczesne „wynalazki”: Urana, Neptuna i Plutona.

Ponieważ tematem przewodnim będzie Mars to, spójrzmy na mój kosmogram przez jego pryzmat.



Rys. 0

 

Zwraca uwagę koniunkcja Marsa z gwiazdą Regulus. Gwiazda ta „Działa jak Jowisz i Mars w ich najlepszym sensie[1]. Co prawda, nie czuję się obdarzony „królewskimi cechami”, nie mniej jednak, takie mam wrażenie, sprzyja/ła mi ona w osiąganiu życiowych celów. Niektórzy astrolodzy uważają, że podczas koniunkcji Marsa (lub Saturna) z tą gwiazdą dochodzi na świecie do znaczących wydarzeń. Nie twierdzę by moje narodzenie było znaczącym wydarzeniem ;-). Do tej koniunkcji dochodzi średnio co 687 dni (okres gwiazdowy Marsa) a w związku z tym każda epoka powinna być wręcz usiana znaczącymi wydarzeniami. Myślę jednak, że to Jowiszowe zabarwienie Regulus sprzyja mi w życiu.

Spektrum aspektów Marsa, widoczne na rysunku, w tym do stref punktów kardynalnych, to również dobry prognostyk na przyszłość. Trygon do Wenus ułatwia kontakty z płcią przeciwną (w tym z matką). Nadmiar energii Marsa tonuje Saturn w 6-cio stopniowej koniunkcji. Koniunkcja tych planet sprzyja „logicznemu rozumowaniu … i zdolności utrzymywania pełnej koncentracji, aż do momentu zakończenia przedsięwzięć” [2]. Te cechy przejawiały się praktycznie przez cały czas mojej drogi zawodowej – począwszy od rozpoczęcia nauki w szkole średniej. Trudno je jednak było wcielać w życie ze względu na „rozpraszający” wpływ Księżyca płynący ze znaku Bliźniąt.

Zycie pokazało, że tym co, z astrologicznego punktu widzenia, zdawać się może mało istotne, to jest dosyć słaba kwadratura (6-cio stopniowa) Marsa do świateł, w praktyce ma znaczący wpływ przy analizie kosmogramu. Owe światła położone są:

    Księżyc, naszczycie 6 domu księżycowego,

    Słońce, na szczycie 20 domu księżycowego.    

To położenie Księżyca sprzyja rzetelnej pracy, co w połączeniu z położeniem w 6 domu, aspekt pracy wydaje się podkreślać. Zmienność Księżyca i położenie w znaku Bliźniąt wskazuje na różne rodzaje podejmowanych zadań oraz aspekt komunikacji w pracy. Ten aspekt przejawił się w podróżowaniu i kontaktach służbowych z różnymi ludźmi (Wenus przejawiała się w tym, że były to głównie kobiety). Nie da się ukryć, że podczas tych kontaktów (szkolenia) bardzo często emocje brały górę i płynęły łzy. Myślę, że mój Mars pomagał studzić emocje i pozwalał, energią płynącą ze znaku Panny, przekuwać wrażliwość na praktyczną wiedzę.

Gdyby Księżyc był w 20 domu to byłby to bardzo korzystny wskaźnik. Biorąc pod uwagę to, że światło Księżyca ma źródło w świetle Słońca, to Słońce na tej pozycji będzie tłumić negatywne przejawianie się Księżyca gdyby tam był. Księżyc na tej pozycji mógłby bowiem działać korzystnie w sferze miłości, ale nie sprzyjać małżeństwu, które na ogół, przy tej pozycji Księżyca, bywa nieudane [3]. Tak się składa, że Księżyc mojej żony jest na tej pozycji. Nie odnoszę wrażenia by uważała, że jej małżeństwo jest nieudane!

Na powyższym rysunku czerwona pogrubiona krzywa przedstawia drogę Marsa w czasie około 80 dni od momentu narodzin. Znacząca część tej krzywej przebiega w otoczeniu punktu 5º znaku Panny, który jest w ścisłej kwadraturze do pozycji świateł natalnych.

Jeśli Księżyc znajduje się w tym punkcie to, uwypukla takie cechy charakteru jak: aktywność, uczciwość, życzliwość, rzetelność, zdolności intelektualne. Jeśli odbiera trudne aspekty, to możemy mieć: zapalczywość, niecierpliwość, zarozumiałość, a nawet chytrość, brutalność i nielitościwość. Mars w tym punkcie może transferować do Księżyca (o ile tworzy z nim aspekt) zarówno pozytywne jak i negatywne cechy przyporządkowane do Księżyca w tym punkcie. Powyższy wpływ  Marsa pomaga mi interpretować jego prognostyczne działanie w sensie progresji.

Zwrócę jeszcze uwagę na punkt 5º znaku Ryb. Dopełnia on strukturę T-kwadrat do pełnego kwadratu. Potencjał tego punktu pozostawał w ukryciu, aż do grudnia 1994r, kiedy to przechodził przez niego Saturn. Jak już wcześniej pisałem, uczestniczyłem wówczas w wypadku samochodowym, który omal nie skończył się dla mnie tragicznie. Księżyc w pobliżu tego punktu wskazuje na paranormalne predyspozycje, filozoficzny umysł, mądrość, dar przewidywania przyszłości itp. Saturn może uaktywnić ten potencjał (wszak ma wiele wspólnego z Księżycem – równoważność cyklu Saturna i cyklu progresywnego Księżyca). Tak też i się stało. Od tamtej pory datuje się moje „para-nienormalne” zainteresowanie astrologią.

Współpraca Marsa z punktami kardynalnymi to:

    trygon Asc - odwaga, niezależność w wydawaniu opinii, poświęcenie znacznej części energii na przedmiot swych zainteresowań.

    Sekstyl Dsc – to łatwość relacji z TY i dobry prognostyk dla małżeństwa,

    sekstyl MC: energetyczne wsparcie do odniesienia sukcesu w oczach społeczeństwa,

    trygon IC – silne wsparcie dla relacji rodzinnych, być może ten wpływ przejawił się w postaci trzech synów!

      

Zanim rozważę progresje Marsa, najpierw słów kilka o jego ruchu na tle zodiaku – kosmogramu, co przedstawia poniższy rysunek.  Średnio co 779 (okres synodyczny Marsa - może on zmieniać się od 769 do 812 dni) ma miejsce opozycja Słońca do Marsa. Jeśli ścisłą opozycję potraktujemy jako punkt odniesienia to, możemy wyróżnić dwie fazy ruchu Marsa:

O – faza obejmująca okres zbliżania się Marsa do ścisłej opozycji a następnie jej opuszczania. Charakteryzuje się tym, że położenie Marsa w tej fazie „oscyluje” wokół punktu ścisłej opozycji w granicach kąta  <+/-10º. Drogę opozycyjnego Słońca na rysunku pokazuje wykres w kolorze szarym

K – faza zbliżania się do koniunkcji, trwająca aż do czasu ponownego wejścia w fazę O.


Rys.1

 

Z powyższego rysunku wynika, że faza O trwa około 170 dni. Jest to na tyle długi okres czasu, by mówić o oddziaływaniu tranzytującego Marsa na wybrany punkt (jakiś aspekt) w kosmogramie.

Jeżeli przyjrzymy się dokładniej tej konkretnej fazie przy założeniu, iż punktem odniesienia jest pozycja Marsa na kole zodiaku i czas ścisłej opozycji (rysunek poniżej) to, możemy zauważyć że:

    gdy Mars w ruchu prostym zbliża się do pozycji ścisłej opozycji, Słońce,dążąc do opozycji aplikacyjnej, jest w odległości około 90º od niego,

    gdy Mars osiąga maksimum odchylenia od pozycji ścisłej opozycji (cały czas mówimy o fazie O), by wejść w retrogradację, Słońce jest w odległości około 45º od niego,

    gdy Mars osiąga minimum odchylenia od pozycji ścisłej opozycji i przechodzi do ruchu prostego, Słońce jest ponownie w odległości 45º,

    wyjście Marsa z pozycji ścisłej opozycji to ponownie odległość Słońca od Marsa o około 90º


Rys.2

Z powyższych spostrzeżeń wynika, że tę fazę O charakteryzują aspekty rzędu 8, te zaś stawiają przed nami wyzwania. Można również zauważyć, że połowa czasu trwania fazy O to około 85 dni (85 lat), to zaś pozwala założyć, że progresje Marsa i cykl Urana są równoważne. Podkreślę: w tym konkretnym przypadku – dla tego konkretnego kosmogramu!

 

Podane wartości kątów nie są stałe i zmieniają się w cyklu około piętnastoletnim (7 okresów synodycznych Marsa) – przyjmując wartości od około 60º w punktach A i S oraz 30º w punktach x i n, do wartości odpowiednio 90º i 45º.

Poniżej jest dokładniejszy rysunek, z punktu widzenia pozycji Marsa a dla mnie istotny, ponieważ urodziłem się w czasie gdy Słońce było w 5º Strzelca w odległości około 90º od Marsa, który znajdował się w pobliżu punktu A, stopniu ścisłej opozycji do Słońca – punkt O. Opozycja ta miała miejsce 17.02.1948r. Mars znajdował się wówczas w pobliżu 28º znaku Lwa


Rys.3

Przejście Marsa od punktu A do O trwa 84 dni (aby łatwiej było obliczać różnice dni  dołączam daty juliańskie). Podkreślona (pogrubiona na czerwono) część wykresu dotyczy progresji Marsa dla hipotetycznej długości trwania mojego życia ( :) ) od chwili narodzin aż do śmierci?, kiedy to progresywny Mars ponownie znajdzie się na pozycji natalnej, w dodatku w pobliżu ścisłej opozycji Mars/Słońce.  

Jeśli więc w tranzytach Urana, w cyklu 84 lata, pojawiał się i Mars (poprzedni mój wpis), to przyjąłem założenie, że w progresjach Marsa (przy równoważności 1 dzień = 1 rok) powinny zostać (podobnie jak w cyklu Urana) w jakiś sposób zaznaczone okresy życia, podczas których zachodziły ważne dla mnie wydarzenia. 

Przede wszystkim należy zauważyć (Rys.4), że w omawianym przypadku progresywny Mars głównie przebywa w znaku Panny. Mars w tym znaku sprzyja sukcesom w świecie nauki, pracy badawczej i na polu dziedzin stosowanych. Gdy progresywny Mars wchodzi w orb kwadratury do natalnego Słońca w 1962r, kończę szkołę podstawową i rozpoczynam naukę w technikum. Jest to początek mojej drogi zawodowej i działalności na polu nauk stosowanych, który trwa aż do 2012r, kiedy to przechodzę na emeryturę. Nauki stosowane to, w moim przypadku prawa fizyki, które z wykorzystaniem narzędzi elektroniki mają zastosowanie w procesach kontroli składu chemicznego i jakości produktów – począwszy od stopów metali aż po krem nawilżający do cery. Nauki stosowane to również pomiary parametrów powierzchni czy też brył.  

Relacje Marsa ze Słońcem to równocześnie relacje z moim natalnym Księżycem, który jest w opozycji do natalnego Słońca oraz, co nie jest bez znaczenia, z Księżycem żony, który tworzy koniunkcję z moim Słońcem. Gdy więc uściśla się kwadratura progresywnego Marsa do mojego natalnego Słońca w 1968r to, z jednej strony mam pełen rozterek okres w życiu, a jednocześnie jest to preludium do „muzyki sfer niebieskich”, wydarzeń bez których nie poznałbym mojej przyszłej żony (rok później).  


Rys.4 - Podziałka naniesiona na „krzywej Marsa” wyznacza dni/lata liczone od narodzin (punkt oznaczony ur.). Wartość orb przyjęta dla aspektów to 1.5º.

Gdy progresywny Mars zaczyna tworzyć  kwadraturę zarówno do Słońca jak i Jowisza natalnego jest rok 1972 – zawarcie związku małżeńskiego. Lata 1973 – 1976 mam już dwóch synów i mnóstwo spraw na głowie. Ponieważ mamy tu kwadraturę progresywnego Marsa do mojego i żony Księżyca więc trudno się dziwić, że dochodzi często do drobnych ale irytujących konfliktów na podłożu rodzinnym (mieszkamy razem z rodzicami). Rok 1977 – choroba ojca (umiera na początku 1978r) ale i przeprowadzka do własnego mieszkania. U mojej żony progresywny Mars przechodził wówczas przez natalny Asc!

Gdy Mars osiąga maksimum odchylenia w odniesieniu do ścisłej opozycji (poprzedni rysunek punkt x), uściślając kwadraturę do natalnego Jowisza, mamy równoważny tej pozycji rok 1987 który, jak to opisywałem przy tranzytach Urana, był istotny dla dalszej mojej kariery zawodowej. Rok wcześniej rodzi się trzeci syn. Progresywny Mars żony przechodzi przez jej natalne Słońce! Był to dla niej trudny okres. Ciąża spędzona głównie w domu, na zwolnieniach lekarskich – to trzecie dziecko strasznie chciało się wcześniej urodzić. U mnie to również zakończenie pewnego etapu w życiu kiedy to „zachwycałem się równocześnie dwoma kwiatami[4], a którego początki miały miejsce w 1983r.

Dziś mogę powiedzieć (napisać), że lata 1986 – 1988 były niezwykle istotne w moim życiu. Był to czas przełomu, bowiem pod koniec 1992r rozstaję się z instytutem, odkładając na bok szansę kariery naukowej, i idę pracować do „prywaciarza”. Zatem, mimo że mamy w tym czasie ścisłą kwadraturę progresywnego Marsa do natalnego Jowisza (a ten wszak jest władcą mojego kosmogramu), to właśnie ona wskazywała na wyzwania i podatny grunt do dalszego rozwoju.

Gdy byłem w Paryżu (wyjazd służbowy, szkolenia), to w dniu  01.05.1988r miała miejsce pełnia – Słońce 12º Byka, drugi dekanat o cechach Panny/Merkurego. O tyle interesująca, że Słońce było w jednostopniowej koniunkcji z Jowiszem zaś Księżyc w jednostopniowej koniunkcji z Plutonem. Jeśli pominiemy wpływ Plutona (jego szerokość geocentryczna wynosiła wówczas ponad 16º) to i tak mamy powielenie konfiguracji układu Słońce/Księżyc/Jowisz z kosmogramu natalnego, a to wskazuje na wagę dziejącego się wówczas wydarzenia. W pięciostopniowej kwadraturze do osi tej opozycji był wówczas Mars – podobnie jak w kosmogramie natalnym! Uzupełnieniem do wydarzeń roku 1988 był trzykrotny tranzyt Marsa przez punkt 5º Barana – trygon do natalnych: koniunkcji Słońce/Jowisz oraz sekstyl do Księżyca. Trzykrotne przejście oznacza, że miała wówczas miejsce ścisła opozycja Marsa do Słońca. Było to w dniu 28.09.1988r. Słońce było w 5º znaku Wagi. Jowisz tej opozycji był w 6º znaku Bliźniąt (dwustopniowa koniunkcja z Księżycem natalnym) tworząc sekstyl z Marsem i trygon z Księżycem. Dopełniając tę strukturę pozycją Słońca natalnego (5º znaku Strzelca) otrzymujemy mistyczny prostokąt, który może być wskaźnikiem nadchodzących zmian w życiu.

Koniec 1992r – po dwudziestu latach pracy w instytucie składam wniosek o rozwiązanie umowy o pracę. W instytucie konsternacja, dlaczego? Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Moja sytuacja ekonomiczna jest fatalna – utrzymanie pięcioosobowej rodziny kosztuje. Stymulującą rolę odgrywa tu żona. W dniu 07.01.1993 ma miejsce ścisła opozycja Słońce/Mars. Mars jest w 17º znaku Raka – w 2º koniunkcji ze Słońcem mojej żony. Faza O tej opozycji trwała od połowy października 1992r do końca marca 1993.r. Począwszy od początku tej fazy do końca 1992r poszukuję intensywnie nowej pracy. W punkcie x podejmuje decyzję o zatrudnieniu się w nowej firmie (koniec listopada 1992r). Gdy Mars jest w pobliżu punktu n wjeżdżam na szkolenie do Anglii organizowane przez nowego pracodawcę. Gdy Mars osiąga pozycję S kończy mi się trzymiesięczny okres wypowiedzenia w instytucie i rozstajemy się w zgodzie. Ponieważ wypowiedzenie umowy o pracę złożyłem w ostatnim dniu 1992r to, praktycznie do 07.01.1993r trwały rozmowy podczas których różne osoby starały się przekonać mnie do pozostania w instytucie. Ja jednak już podjąłem decyzję i podczas ścisłej opozycji Słońce/Mars nic nie było w stanie mnie od niej już odwieść. Interesujący jest kosmogram na czas tej opozycji.


Rys. 5

Midpunkt Marsa i Księżyca pokrywa się z MC, które leży tuż obok Słońca natalnego żony (symbol Słońca z indeksem z). Księżyc jest w fazie pełni, która za kilka godzin uściśli się. Cały kosmogram wydaje się  być ukierunkowany na Słońce żony – dla niej to głównie podejmuję decyzję o zmianie pracy. Jakość czasu wyznacza Księżyc w ósmym domu księżycowym, to bardzo dobra pozycja: sprzyja w dążeniu do jasno wyznaczonego celu i wytrwałości w dążeniu do niego. Asc wydarzenia jest w piętnastym domu Księżycowym, a to wskazuje na to by sprawy prowadzić wolno, z namysłem i rozwagą bowiem tylko wówczas będzie można osiągnąć sukces. Sprzyja Jowisz w strefie Asc i Punkt Szczęścia w strefie Dsc - TY – wskazując zarówno na otwarcie na nowe kontakty jak i wsparcie na płaszczyźnie relacji rodzinnych.  W strefie IC, ulokowanego w znaku Koziorożca, mamy Słońce (i trochę słabszego Merkurego). Zatem mamy trudną, ale słuszną, decyzję -  wyzwanie z powodu rodziny podjęte dla rodziny. Niepewność związaną ze zmianą pracy (jak to ujął Piotr Piotrowski - „Merkury, planeta pieniędzy”) odzwierciedla Merkury będący w pierwszym dekanacie znaku Koziorożca, a więc pod silnym ograniczającym wpływem Saturna. Praca to 6 dom w horoskopie. U mnie znajduje się on cały w znaku Bliźniąt, jest więc we władaniu Merkurego. Nic zatem dziwnego, że Merkury zaznacza swój wpływ w powyższym kosmogramie.   

 

1994/1995r – progresywny Mars cały czas jest w strefie kwadratury do natalnego Jowisza. W dniu 12.02.1995r ma miejsce ścisła opozycja Mars/Słońce. Mars jest w 22º znaku Lwa i tworzy ścisłą koniunkcję z natalnym Saturnem. Ja w gipsie, po wypadku, czas spędzam w domu. Do wypadku dochodzi 14.12.1994r – Mars jest wówczas w 1º znaku Panny tworząc koniunkcję 2ºz natalnym Marsem. Saturn, w dniu wypadku, tworzy kwadraturę z koniunkcją: moje Słońce/Księżyc żony! Strefa O tej opozycji (Rys. 1) trwa do początku maja 1995r, kiedy to na dobre (po kilkukrotnych przedłużeniach zwolnień lekarskich i rehabilitacji  - załatwionej przez szefa firmy) wracam do pracy. To wydarzenie, chociaż na swój sposób tragiczne, spowodowało swego rodzaju reset w moim życiu. Tranzytujący Mars na pozycji natalnej Saturna inspirował do refleksji i poszukiwania uzasadnienia dla zaistniałych zdarzeń. Te poszukiwania to, między innymi, zainteresowanie astrologią!

 

1999r – z dniem 01.01 przechodzę całkowicie na własną działalność gospodarczą. Kończę współpracę  z „prywaciarzem” sam stając się „prywaciarzem”. Opozycja ma miejsce w dniu 24.04: Mars w 5º znaku Skorpiona, Słońce w 5º znaku Byka. W pobliżu Słońca Saturn. Kwinkunks koniunkcji Słońce/Saturn do natalnej koniunkcji Słońce/Jowisz to nadzieja i niepewność czy dam radę podjąć to wyzwanie. Oczywiście, początek tej działalności to koniec pewnego procesu, którego początki sięgają połowy 1998r, kiedy to miała miejsce koniunkcja Słońca i Marsa w półstopniowej odległości od mojego węzła północnego Księżyca, a ten wszak wyznacza kierunek działania w naszym życiu. 

 

Progresywny Mars ponownie tworzy kwadraturę, zarówno do Słońca jak i Jowisza natalnego w latach 20002003. Działalności na własny rachunek okazuje się być nie taką „miętką grą”. To również „narodziny synów do nowego życia” – obaj zakładają rodziny i wyprowadzają się z domu.

2007r – nawiązanie stałej współpracy z zagraniczną firmą – ponowna kwadratura progresywnego Marsa do mojego i żony Księżyca. Rodzina ma tu wymiar międzynarodowy, współpraca stawia nowe wyzwania, ale opłaciło się je podejmować - okazało się być to ważne z punktu widzenia przyszłej emerytury.

Kwadratura Marsa do świateł oceniana jest na ogół negatywnie. W odniesieniu do Słońca może wskazywać na bezzasadne trwonienie swojej energii, w odniesieniu do Księżyca na nadmierną impulsywność i przeskoki w skrajne nastroje (tu mamy podobieństwo do działania Urana). Z drugiej strony, Mars to władca znaku Barana, a zwłaszcza początku znaku, który wskazuje na nowy cykl i symbolizuje proces odrodzenia – wiosna zieleni szarość nagich konarów. Może więc być Mars życiodajną siłą i od nas tylko zależy, czy w umiejętny sposób wykorzystamy strumień żywiołu Ognia kierowany ku nam przez aspekty.   

Każdy tranzyt, progresję, relacje między elementami kosmogramu weryfikuje nasze życie. To ono, tak naprawdę, jest naszym kosmogramem. Jeśli nie potrafimy analizować tej mapy życia, to nie pomoże nam i obraz kosmogramu wyrysowany na kartce.

 

            Przystępując do pracy nad tym tekstem przejrzałem odpowiednią literaturę. Komentarz do kwadratury Mars progresywny/Jowisz natalny stoi w sprzeczności z tym czego mi dane było doświadczyć w życiu. Mars i Jowisz reprezentują znaki Barana i Strzelca. Te zaś łączy aspekt rzędu 3 – trygon. Te planety w kosmogramie będą zatem raczej się wspomagały a nie szkodziły sobie. Trudne aspekty między nimi (kwadratury, opozycje) będą raczej stawiały wyzwania wskazywały na dominującą rolę Marsa w aspekcie, podczas gdy aspekty harmonijne (sekstyl, trygon, koniunkcja) kierować będą w stronę beztroski i liczenia na łut szczęścia, które to cechy odnaleźć możemy w archetypie Jowisza.  

            Zauważyłem, że jeżeli jakiś układ planet odgrywa znaczącą rolę w naszym kosmogramie, to jeśli się on pojawia podczas analizy tranzytów i solariuszy (jako szczególny przypadek tranzytu) lub progresji, to jest wysoce prawdopodobne, że będą zachodziły wówczas ważne dla nas wydarzenia - duplikowanie się układów.

Rozważmy przykład, konfiguracja planet na dzień ścisłej opozycji Mars/Słońce, która miała miejsce w dniu 31.05.1969. Ta opozycja poprzedza wydarzenia, które pod koniec czerwca przejawiły się jako „karcąca ręka Marsa” a miesiąc później stworzyły warunki do poznania mojej przyszłej żony.

Poniższy rysunek przedstawia kosmogram tej opozycji. Zwracają uwagę:

    faza pełni, która ma wówczas miejsce, przy czym mamy inwersję pozycji Słońca i Księżyca w stosunku do mojego horoskopu natalnego (zewnętrzny kosmogram),

    Mars jest silnie aktywny w relacji ze Słońcem i Księżycem – podobnie jak to ma miejsce w progresji,

    w tej podwójnej opozycji bierze udział Merkury – a ten sprzyja komunikacji i jako znak podwójny może ułatwiać „łączenie się w pary”,

    Asc tego wydarzenia pada na pozycję mojego natalnego Merkurego, to „łączenie” dodatkowo się wzmacnia,

    MC tego wydarzenia jest w kwadraturze do Mojego natalnego Słońca (indeks s) i Księżyca (indeks z) mojej przyszłej żony – a MC to przecież MY. Dodatkowo w jego strefie znajduje się PK w moim kosmogramie (Rys. 1 – Tranzyty Urana). W tym samym czasie mój progresywny Mars (pogrubiona zielona krzywa) uściśla koniunkcję z 5º znaku Panny.



Rys. 6


    Punkt Szczęścia tego wydarzenia, który przy pełni zawsze znajduje się w pobliżu Dsc znajduje się w drugim dekanacie Byka, ten zaś ma wiele wspólnego ze znakiem Panny i Merkurym. PS znajduje się w pobliżu mojego węzła wstępującego Księżyca – drugi Jowisz w naszym kosmogramie, który wyznacza kierunek działań w naszym życiu zapewniających szczęście, pomyślność i dostatek.

Oczywiście, dziś łatwo jest mi analizować ten kosmogram i znajdować przesłanki z niego płynące do nadchodzących wówczas wydarzeń. O astrologi wiedziałem wówczas tylko tyle, że coś takiego jest. Nie mniej jednak docierały już pewne sygnały z kroniki Akaszy wskazujące na początek zmian. Podczas tej opozycji Mars/Słońce podróżowałem z grupą znajomych autostopem po Mazurach i Pomorzu. W Sobótce na dworcu kolejowym, zaczepiła nas stara cyganka gotowa powróżyć za darmo młodym ludziom. Do mnie powiedziała: „Nie patrz za blondynką, czarna ci pisana”. Nie minął miesiąc i sprawdziło się: „A wszystko te czarne oczy ….”.

 

Kolejny przykład dotyczy opozycji Mars/Słońce, która miała miejsce 03.03.212r. Mars był w 15º Panny, Słońce w 15º Ryb. Jesteśmy z żoną w Szkocji w odwiedzinach u najmłodszego syna. Poniższy rysunek opisuje jakość tamtego czasu (kosmogram obliczony na czas ścisłej opozycji).


Rys. 7

Księżyc w znaku Raka jest w półstopniowej koniunkcji ze Słońcem żony (symbol z indeksem z). Ta relacja wskazuje na to, że Rodzina jest w tym czasie najważniejsza: Mars – syn, Księżyc – żona, Słońce – ojciec. Harmonijne aspekty między tymi planetami w połączeniu z udziałem Jowisza syna (z indeksem sy) doskonale oddają zarówno cel  (określa go dobrze Jowisz syna w Rybach) jak i klimat tego wyjazdu. Asc wraz z Saturnem znajdują się w strefie mojego natalnego MC (z indeksem s). Nie da się ukryć, że dla mnie było to swego rodzaju wyzwanie: jazda lewą stroną wynajętym samochodem, kontakt z lokalną policją (zaniepokojoną moją „niepewną” jazdą – pouczenie by zwolnić i zachować ostrożność), to wszystko było typowe dla przejawiania się Saturna. Mars (pogrubiona czerwona krzywa) oscylował wokół 15º Panny już od trzech miesięcy. Jego pierwsze przejście przez 15º (punkt A) ma miejsce w połowie grudnia 2011r. Wtedy to uczestniczę w zbiorowej kolizji (8 samochodów) podczas której w tył mojego samochodu wjeżdża samochód ciężarowy (w porę nie wyhamował). Mój samochód nie nadaje się do dalszej jazdy – serwis holuje go do Warszawy. Ponieważ zdarzenia ma miejsce w dniu 14 grudnia, a jest to dzień w którym miałem wypadek w 1994r to, odbieram zdarzenie jako sygnał ostrzegawczy i podejmuję decyzję ostateczną o przejściu na emeryturę. Wenus tej opozycji znajduje się w strefie mojego IC i na Dsc opozycji, a to podkreśla wagę relacji z  bliskim TY i umacnianie więzi rodzinnych – nareszcie w domu, w zasięgu wzroku żony :).

Pod koniec marca 2012r Mars tworzy kwadraturę z koniunkcją mojego natalnego Słońca i Księżyca żony. Odpowiednio do tego roku, progresywny Mars (Rys.4) opuszcza już strefę orb kwadratury do tej koniunkcji. Ma miejsce wówczas jeszcze jedno wydarzenie związane z synem, które dla wielu rodziców mogłoby być powodem do radości. Dla mnie i żony była to jedna wielka niewiadoma. Naszą niepewność potwierdził wkrótce Strażnik Czasu.

 

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Podczas każdej ścisłej opozycji Mars/Słońce Mars będąc w retrogradacji zaczyna spowalniać swój bieg by przyjść po około 40 dniach do pozycji stacjonarnej minimum – n (Rys.1).

Zakładam, że podczas drogi Marsa od punktu S do punktu A następnego cyklu mamy astrologiczną fazę „ładowania” energią Marsa przez Słońce. Etap A do x to nasycenie. Od punktu x do n mamy dosyć gwałtowne przekazywanie energii przez Marsa z maximum w punkcie O, zaś od punktu n do S to jej wygaszanie. Jeżeli mamy narodziny w fazie O (Rys.1), to w zależności od tego w którym miejscu tej fazy znajdzie się dzień narodzin życie może się realizować według trzech scenariuszy:

1.    AO – czego przykładem jest mój scenariusz, Według tego scenariusz przebiega również życie mojego najmłodszego syna. Dla tego przypadku można przyjąć, że w kosmogramie natalnym znajduje się dodatkowy Mars’ na pozycji w połowie odległości między punktem A i x. Dla mojego kosmogramu byłoby to około 3.5º znaku Panny, co daje uściślenie kwadratury do osi opozycji Słońce/Księżyc w natalnym kosmogramie, i koniunkcji Słońce/Jowisz. Zatem, Mars staje się ważnym elementem kosmogramu natalnego. Harmonia między Marsem, Słońcem i Jowiszem, która zachodzi przez władztwo w żywiole Ognia, przekształca się w aspekt wyzwania płynący od kwadratury Marsa’ ulokowanego w racjonalnym i praktycznym Znaku Panny. Życie można podzielić na dwa etapy: Ax to, etap budowania swojej pozycji w świecie (odpowiada to pierwszej połowie cyklu Urana – do około 42 roku życia) oraz xO etap rozliczeń podczas którego zaczynam zarówno oceniać swoje dotychczasowe życie jak i dostrzegać w dali stację końcową.

2.     xn – moi najstarsi synowie i najstarszy wnuk, których dzień narodzin leży w pobliżu punktu x fazy O obliczonej dla ich kosmogramów. Aktualnie, w sensie progresji, synowie przekroczyli już punkt O swoich faz.

3.    OS – nie znam takiego przypadku. Może być on interesujący ponieważ stanowi jest jakby opozycję do scenariusza AO, w którym punkt x stanowi apogeum dla rozwoju osobistego. W punkcie n powinniśmy spodziewać się niekorzystnych (traumatycznych, karmicznych) wydarzeń, swego rodzaju „dna”, od którego jednak następuje odbicie i podążanie do punktu S.

Każdy z powyższych scenariuszy trwa około 80 dni (progresywnych lat) a czas ten koreluje z obecną średnią długością życia.

 

            Podobnie jak w przypadku opozycji Mars/Słońce możemy analizować progresje Marsa podczas jego koniunkcji ze Słońcem. Poniżej wykres na którym pokazano taką sytuację dla koniunkcji 1951 roku. Koniunkcje te zachodzą podczas największej odległości Marsa od Ziemi (na rysunku cienka czerwona krzywa). Obecność Marsa blisko Słońca czyni go praktycznie niewidzialnym (Mars „spalony”) co nie znaczy, że jego wpływ możemy zaniedbać. W rzeczywistości mamy kumulację energii żywiołu Ognia, która może w znaku Byka jest i stłumiona, ale z chwilą wejścia w znak Bliźniąt rozpłomienia się podsycana żywiołem Powietrza.


Rys. 8

Ścisła koniunkcja miała miejsce w dniu 22.05.1951r. Począwszy od połowy kwietnia 1951r Słońce zaczyna zbliżać się do Marsa i jest w odległości mniejszej od 10º – możemy zacząć mówić o koniunkcji. Ta faza koniunkcji trwa aż do końca czerwca, kiedy to Słońce oddalone jest od Marsa o ponad 10º. Pogrubiona zielona linia oznacza datę 18.04.1951r. Jest to data urodzenia osoby dobrze znanej na forum AA. Jeśli od tego momentu zaczniemy odliczać czas według progresji 1 dzień/1 rok, to możemy nanieść skalę kolejnych lat życia (czarny kolor) jak i wyróżnić odpowiadające im lata (niebieski kolor). Szczególnie interesujący wydaje się być tu rok 1985 (odpowiednik ścisłej koniunkcji Słońce/Mars) i przedział czasu +/-5 lata kiedy to odległość Słońce-Mars była nie większa niż 1º.  W podanym przedziale czasu powyższa relacja Słońce-Mars może być traktowana jako podwójna progresja, w której zarówno progresywny Mars jak i Słońce tworzą koniunkcję z natalną Wenus. W okolicach 1981r mamy sekstyl tej podwójnej progresji do natalnego Jowisza osoby – czas który opisywany jest przez właściciela horoskopu jako „astrologiczne ukąszenie”. Myślę, że pełniejszy opis powyższej progresywnej gry Słońce/Mars mogłaby tylko przedstawić osoba urodzona na początku tego cyklu.

 

 

Pora zakończyć tę przydługą refleksję/podróż o progresjach w czasie. Leszek Kołakowski zauważa:

Prawdą jest, że ludzie robią nieraz podróże sentymentalne do miejsc sobie dobrze znanych, lecz dawno porzuconych, do kraju dzieciństwa czy młodości. Czy takie wycieczki

mieszczą się w definicji podróżowania? Pewnie tak. Na pozór nie odkrywamy niczego nowego, ale wracamy jakby do samych siebie z dawnych lat, zdaje nam się, że w czasie się przemieszczamy, a podróż w czasie jest także doświadczeniem czegoś nowego, bo, choćby znane było kiedyś, jest nowe, gdy z innego czasu przybywamy.

Ta refleksja, to w rzeczywistości taka podróż sentymentalna. To co znane było kiedyś, jest nowe, gdyż mając ponad siedemdziesiąt lat z innego czasu przybywam. To, że przy okazji „zahaczam” o astrologię, jest tylko cechą tego innego czasu. Astrologia, to taka nowość w moim życiu, z którą przyjaźnię się już 25 lat. Bowiem:

Żyje w nas przeto potrzeba nowości jako nowości, niezależna od jakichkolwiek innych względów, nowość sama w sobie nas wabi. Że zaś nowość nas wabi, jest to bodaj związane z naszym, swoiście ludzkim, przeżywaniem czasu. Chcielibyśmy zawsze być u początku, mieć poczucie, że świat jest dla nas zawsze otwarty, że się zaczyna właśnie, a samo przeżycie nowości w takie poczucie nas wprowadza, choćby w złudzeniu. Zapewne dlatego ludzie zmieniają żony i mężów: mają przez chwilę przeżycie nowego czasu, doświadczenie początku.

 

Zatem, czy sięgając do astrologii w pewien sposób nie wracamy do siebie z dawnych lat, oczekując jednocześnie jakiegoś przeżycia nowego czasu, doświadczenia początku, tak jakby nasze dotychczasowe podróżowanie było nic nie warte?

 

Powyższe refleksje są pewną astrologiczną formą powrotu do siebie, taką zabawą z czasem. Żony już nie zmienię, a i doświadczenie końca staje się mi bliższe niż doświadczanie początku. Nie pozostaje nic innego jak powtórzyć za Marianem Załuckim:

                        Juwenalia staruszków

            „W młodości żyje się żarliwie -
            młodość jest szczęściem i nadzieją!...
            Doprawdy ja się ludziom dziwię,
            że się starzeją...
            I wszyscy!
            Nawet płeć niewieścia!
            Znam taką jedną panią Zosię:
            przed wojną miała lat 20...
            A dziś?...Dziś już 38!
            Jak ten czas leci!...
            Ogałaca
            nas z tego, o czym potem śni się...
            Młodość!... Ucieka i nie wraca! ….............

a jeśli już wraca to, jak  starałem się pokazać w tej refleksji astrologicznej, w progresjach.

 

[1] Gwiazdy stałe – R. Ebertin, G. Hoffmann

[2] Duchowy zodiak – Myrna Lofthus

[3] Astrologia klasyczna T4 – S.A. Wronski

[4] Pisma T3 – Teilhard de Chardin

            „Mogę się równocześnie zachwycać dwoma kwiatami, a piękno jednego może    nawet zaostrzać moją wrażliwość na piękno drugiego.

[5] Astrologia dyrekcje, progresje - K. Konaszewska-Rymarkiewicz

[6] Mini wykłady o maxi sprawach – Leszek Kołakowski.

[7] Przepraszam żartowałem – Marian Załucki (1974r)

2020-12-31. Bogdan Zbrzeżny "Sagitari". Cykl: W drodze do punktu OMEGA

« Prezentacja SPIS ↓ Podążając za Wenus »

Pisanie komentarzy po zalogowaniu/rejestracji.