2011-07-31. Wojciech Jóźwiak. Cykl: Niebo całe w cyklach

« Cykle na niebie i w nas SPIS ↓ Cykle na niebie i w nas »

Imum coeli czyli tajemnica


Imum coeli to po łacinie "dół nieba". W astrologii tymi słowami oznacza się to miejsce na niebie, gdzie planety "dołują", czyli przechodzą przez najniższy punkt pod horyzontem. Bo w ciągu doby każda planeta, tak samo jak gwiazdy i Słońce, wschodzi, góruje, zachodzi... a kiedy jest najgłębiej poniżej horyzontu, to mówimy o niej, że dołuje. Imum coeli leży na północy; oczywiście tylko na naszej, północnej półkuli.

Gdy dzielimy horoskop na domy, imum coeli stanowi początek domu czwartego, który - na mocy odwiecznej, bo pochodzącej od starożytnych Greków tradycji - uważany jest za odpowiednik znaku Raka i "rządzi" takimi sprawami, jak dom rodzinny, rodzinne związki, pochodzenie, ród, ziemia ojczysta - a także ten kawałek ziemi, który ewentualnie ktoś posiada. Mówiąc bardziej ściśle, na podstawie tego, które planety leżą w czwartym domu i które znaki tam są, astrolog określa powyższe rodzinno-ziemskie związki w życiu człowieka. Na przykład Saturn oznacza dzieciństwo trudne i smutne. Pluton w tych okolicach każe się domyślać jakichś ciężkich przejść, a może nawet tragedii - znam takie przypadki ze swojej horoskopowej praktyki. Ale mogą tam być dobre planety w korzystnych układach i wtedy mamy dobre, ciepłe więzi z rodziną, domem i ziemią przodków.

Patrice Guinard w swoim systemie skojarzył imum coeli z hasłem "Tajemnica". Warto coś więcej o nim powiedzieć. Jest Francuzem, jest dość młody jak na astrologa - rocznik 1957, kieruje własną astrologiczną uczelnią, a jego internetowa strona jest miejscem, gdzie spotykają się i krzyżują nowe idee. Guinard znany jest z tego, że odrzucił tradycyjny, pochodzący jeszcze ze starożytności system 12 domów horoskopu, a w jego miejsce zaproponował własny, nazwany "oktotopos", czyli po grecku "osiem miejsc", w którym domów jest tylko 8. W systemie tym odpowiednikami domów są sektory nieba w pobliżu ascendentu, descendentu, medium coeli i imum coeli - to już cztery, oraz dodatkowe obszary pośrodku, pomiędzy tamtymi punktami - następne cztery. Razem osiem.

Otóż imum coeli i jego okolice w jego systemie wiążą się z tajemnicą. W tradycyjnym układzie domów ten sam obszar horoskopu mówi o domu i pochodzeniu. Czy nie ma w tym sprzeczności? Nie ma. I to jest właśnie najciekawsze!

Kiedy dociekamy spraw związanych z pochodzeniem, z początkiem jakiejś rzeczy, instytucji, idei, a także z początkami ludzkiego życia - zawsze napotykamy na tajemnicę. Kiedy cofasz się pamięcią w przeszłość, na pewno nie dotrzesz do swojego początku! Przypomnisz sobie obrazy z dzieciństwa, dom rodzinny, matkę krzątającą się po domu, ojca wracającego z pracy, może jakiegoś psa, może zabawkę... Im bliżej oczekiwanego początku, tym bardziej to się plącze, nie wiesz, co naprawdę pamiętasz, a co ci opowiadano... Gdyby nie zapamiętane opowieści twoich krewnych i gdyby nie dowód osobisty i metryka urodzenia, zwyczajnie nie wiedziałbyś, skąd się wziąłeś!

Podobnie jest, kiedy historycy ustalają początki pewnej instytucji, na przykład państwa. Im dalej w przeszłość, tym większa ciemność i mgła. Jak miał naprawę na imię Mieszko, później ponumerowany jako Pierwszy? I co to właściwe znaczy to dziwaczne imię? Czy miał brata imieniem Wszeciech, który zginął, czy to był ktoś inny? Jak biegły granice jego państwa? Niczego tu nie wiemy na pewno.

Albo gdy dociekamy początków i pochodzenia Słowian... Mgła i ciemność jeszcze większa, do tego stopnia, że jedni uczeni upierają się, iż nasi plemienni przodkowie żyli na obecnych polskich ziemiach co najmniej 1800 lat przed Mieszkiem, a pewnie i dawniej, inni zaś twierdzą, że zjawili się na naszych ziemiach dopiero po upadku Rzymu, czyli zaledwie 450 lat przed Mieszkiem, a wcześniej żyli może na Ukrainie, a może aż nad Wołgą... A tam dopiero jaka mgła!

To samo jest, kiedy szukamy początków ludzkiego gatunku, Homo sapiens. Albo początków życia na Ziemi. A także początków Wszechświata. Teoria Wielkiego Wybuchu pozwala jako tako opisać, jak wyglądał Wszechświat, kiedy był jeszcze niewyobrażalnie nowy - kiedy jego wiek wyrażał się liczbą 10-30 sekundy (dziesięć do potęgi minus 30) - ale najciekawsze rzeczy podobno działy się w nim jeszcze wcześniej, tylko że tam już nie sięga żadna ze znanych teorii fizycznych, a więc znowu: ciemność i mgła...

Guinard powiada też: wspólne pochodzenie, to wspólna tajemnica. Wspólna tajemnica jednoczy ludzi. Wiąże ich intymną, bliską więzią. Pozwala im poczuć się częścią czegoś większego: rodziny, plemienia, narodu, religii... (Bo początki religii też są osnute mgłą tajemnicy.) Ale to już inne zjawisko i gdzie indziej trzeba go szukać w horoskopie.

11.XI.2003

2011-07-31. Wojciech Jóźwiak. Cykl: Niebo całe w cyklach

« Cykle na niebie i w nas SPIS ↓ Cykle na niebie i w nas »

Pisanie komentarzy po zalogowaniu/rejestracji.