2011-07-31. Wojciech Jóźwiak. Cykl: Niebo całe w cyklach

« Cykle na niebie i w nas SPIS ↓ Cykle na niebie i w nas »

Ósemka


Święto Pierwszego Maja w tym roku wypada w niedzielę, ale i tak razem z 3 Maja daje nam cztery dni wolne. Czy to wiosenne święto ma jakieś uzasadnienie w kosmicznych cyklach? Bo Boże Narodzenie, wiadomo, z dokładnością do paru dni pokrywa się z zimowym przesileniem. Wielkanoc łączy się z wiosenną równonocą, wprawdzie nie wprost, ale pośrednio: najpierw musi być równonoc, potem pierwsza wiosenna pełnia i dopiero niedziela po tej pełni to święto Zmartwychwstania. A Pierwszy Maja? Wypada w jednym z terminów pośrednich, kiedy Słońce mija punkty w zodiaku leżące w połowie drogi między zwrotnymi punktami kardynalnymi. 1 maja Słońce przebywa około 10 stopnia Byka, czyli blisko stopnia 15, który leży dokładnie w połowie drogi pomiędzy punktem Barana (początkiem znaku Barana) a punktem Raka.

Podobno w przedchrześcijańskiej Europie świętowano wszystkie osiem przejść Słońca przez punkty zwrotne i punkty pośrednie między nimi. Świętowano więc zimowe przesilenie, kiedy palono dębową kłodę w kominku. Potem było święto na początku lutego, różnie zwane: Dniem Niedźwiedzia, gdyż jakoby niedźwiedzie obracają się wtedy na drugi bok, a gdzie nie było niedźwiedzi, to Dniem Borsuka lub Świstaka. W chrześcijaństwie czczono wtedy Matkę Boską Gromniczną, przy czym zachowały się jakieś niejasne wspomnienia, że ten dzień wiąże się z drapieżnymi zwierzami. Kiedy byłem mały, opowiadano mi, że to święto jest na pamiątkę tego, że kiedyś Maryja wędrując przez góry z małym Jezusem broniła się zapaloną świecą przed zębami głodnych wilków.

Następnym świętem w tym cyklu było nadejście wiosny, zastąpione w chrześcijańskim porządku przez Wielkanoc. Potem przychodziło święto, którego sens polegał na odnowieniu ognia. Na jedną noc wygaszano wszystkie ogniska, piece i kaganki, a o świcie rytualnie krzesano ogień świeży i nowy. Mroczna noc z 30 kwietnia na 1 maja była nadzwyczaj niebezpieczna, bo wtedy świat ludzki nawiedzały ciemne moce, które normalnie odstraszało światło płomieni. To była Noc Walpurgii, czas zlotów czarownic, a w pradawnych czasach zapewne noc przeznaczona na tajemne obrzędy magicznych stowarzyszeń. Odnowienie ognia miało coś z ducha odnowienia świata. Wśród dawnych Germanów krążyła opowieść o Ragnarök - ostatniej bitwie bogów, w której ulegną oni demonom, ale po której nowy świat zostanie odrodzony z popiołów. Ciekawe, że kiedy socjaliści zaczęli marzyć o światowej rewolucji, po której z powstańczego pożaru powstanie nowy, odnowiony i ulepszony świat, za swoje święto i zapowiedź przyszłego zwycięstwa przyjęli właśnie 1 maja. A czerwony kolor ognia uczynili swoim sztandarem.

Nie udało im się, i dobrze, bo i tak dość narobili bałaganu, ale święto zostało.

Kolejnym świętem w solarnym cyklu było letnie przesilenie, czyli wejście Słońca do znaku Raka, co zostało jako dzień św. Jana albo słowiańska Noc Kupały. Następny moment wypada w sierpniu i łączony był z dożynkami. Potem jest jesienna równonoc, a ostatnim świętem z tego cyklu jest Wszystkich Świętych, na Białorusi Dziady, a u Amerykanów Halloween, czyli dzień czci dla zmarłych przodków.

Świąt tych jest osiem - cztery przypadają na przejścia Słońca przez punkty kardynalne zodiaku, cztery na przejścia Słońca przez punkty pośrednie między nimi. Czy jest to jedyny cykl oparty na liczbie osiem? Niedawno francuski astrolog Patrice Guinard zaproponował, żeby w horoskopie rysować nie dwanaście jak dotąd, ale właśnie osiem domów. To jest sensowne, ponieważ horoskop dzieli się na czworo czterema charakterystycznymi punktami. Te punkty, to: ascendent, gdzie leżą planety, które wschodzą. Dalej medium coeli, gdzie planety górują, potem descendent, gdzie zachodzą, i imum coeli, gdzie dołują, czyli schodzą najniżej pod horyzont. Te cztery punkty leżą w czterech kierunkach: ascendent na wschodzie, medium coeli na południu, descendent na zachodzie i imum coeli na północy. Gdy do tego dodamy punkty leżące dokładnie pomiędzy tamtymi, otrzymamy układ ośmiu punktów dzielących horoskop na osiem sektorów. Mnóstwo faktów wskazuje, że te punkty i sektory są bardzo ważne dla interpretacji horoskopu!

Podobny system znali już dawni Chińczycy. Księga Przemian, czyli Yijing, ich starożytna księga do wróżenia, opiera się na ośmiu symbolach, tak zwanych trygramach. Trygramy łączono z kierunkami przestrzeni, porami dnia i porami roku. Ich system bardzo przypomina układ ośmiu domów zaproponowany przez Guinarda.

Osiem razy pięć daje czterdzieści. Czterdzieści lat wędrowali Żydzi przez pustynię z Egiptu do Ziemi Świętej. Czterdzieści dni Jezus spędził na odosobnieniu, zanim poszedł nauczać ludzi. Czterdzieści jednostek czasu to okres pośredni między jedną epoka a drugą, czas na oczyszczenie - od czego wzięło się słowo kwarantanna, co po włosku znaczy właśnie "czterdzieści dni". Pięć i osiem to liczby związane z orbitą Wenus. Co pięć lat Wenus pojawia się w tych samych miejscach jako Jutrzenka lub Gwiazda Wieczorna - a te pięć lat równe jest ośmiu jej okrążeniom wokół Słońca. Czyżby osiem dorocznych świąt słonecznych było pozostałością jakiegoś prastarego kalendarza opartego na cyklach zarazem Słońca i Wenus, tak jak to było w kalendarzu Majów?

6.IV.2005

2011-07-31. Wojciech Jóźwiak. Cykl: Niebo całe w cyklach

« Cykle na niebie i w nas SPIS ↓ Cykle na niebie i w nas »

Pisanie komentarzy niedostępne.