2011-07-31. Wojciech Jóźwiak. Cykl: Niebo całe w cyklach

« Cykle na niebie i w nas SPIS ↓ Cykle na niebie i w nas »

Dziwne liczby i zbieżności


Matematyczna teoria chaosu uczy, że jeżeli są jakieś ciała, które tracą energię na ciepło (np. z powodu tarcia) i te ciała wykonują drgania z pewną częstotliwością, to po jakimś czasie częstotliwości ich drgań wyrównają się. Coś takiego już się stało z Księżycem i Ziemią. Oba ciała okrążając się nawzajem, tracą energię na ciepło. Jak to się dzieje? Księżyc na Ziemi i Ziemia na Księżycu wywołują pływy. Na Ziemi widać to najlepiej po tym, że poziom mórz się podnosi i opada dwa razy na dobę: w tym kierunku, w którym widać Księżyc, na oceanie unosi się "garb" z wody; taka sama fala powstaje dla równowagi po dokładnie przeciwnej stronie kuli ziemskiej. Znowu tam, gdzie Księżyc jest widoczny na horyzoncie, fala opada, jest odpływ. Naprawdę zjawisko to jest trochę bardziej skomplikowane, ale z grubsza tak właśnie jest. Nie tylko woda, także skorupa ziemska podnosi się trochę i opada wraz z Księżycem. Co dzieje się z energią fal pływowych? Zamienia się w ciepło. Na Księżycu fale przypływów i odpływów jego skalnej skorupy byłyby wiele, wiele razy większe niż te, które nasz satelita wywołuje na Ziemi i mogłyby go wyraźnie ogrzewać... - gdyby były! Ale właśnie te fale pływowe już przed miliardem lat wyhamowały obrót Księżyca tak, że obraca się on wokół swojej osi w tym samym rytmie, w jakim obiega Ziemię. Skutek: Ziemia na księżycowym (czarnym) niebie cały czas stoi niemal nieruchomo w jednym punkcie, a wraz z nią "stoją" też fale pływowe. A skoro się nie przesuwają, to i nie tracą energii. Pole grawitacji Ziemi przestało już podgrzewać Księżyc. Ale w drugą stronę to nadal działa i pole grawitacyjne Księżyca wciąż nas, nieznacznie, ogrzewa.

Ten długi wstęp był mi potrzebny do pokazania, że dwa rodzaje okresowych ruchów Księżyca, jego ruch obrotowy wokół własnej osi i ruch orbitalny wokół Ziemi, już zsynchronizowały swój ruch. Teoria powiada, że taki sam los czeka dokładnie wszystkie okresowe ruchy nie tylko w naszym układzie słonecznym ale i w ogóle w kosmosie. Trzeba tylko odpowiednio długo na to poczekać. Na szczęście, zanim swoje orbity wokół Słońca wyrównają np. Ziemia i Jowisz, to wcześniej cały nasz Wszechświat nieprzyjemnie rozpręży się i rozbiegnie w przestrzeni - bo na to potrzeba niewyobrażalnie długich okresów czasu.

Ale zanim planety dokładnie zsynchronizują swoje orbity, mogą - wcześniej - zrobić to tylko częściowo. Jak to należy rozumieć? Coś takiego stało się z Ziemią i Wenus. Jeden obieg (czyli "rok") Wenus wokół Słońca równa się 224,7 dób ziemskich, rok ziemski - 365,5 doby. Oznacza to, że 13 lat wenusjańskich równe jest 8 latom ziemskim - z dokładnością 1/10 procenta! Z liczb tych wynika także, że punkty na ziemskim niebie, gdzie Wenus spotyka się (czyli tworzy koniunkcje) ze Słońcem układają się co 1/5 zodiaku, w kształcie pentagramu. Czy dlatego starożytni nazywali Wenus przydomkiem "Lucifer"?

Coś podobnego jak z Księżycem, stało się z Merkurym, który "cierpi" od fal pływowych bliskiego Słońca podobnie, jak Księżyc od Ziemi. Tylko że Merkury jeszcze nie całkiem zsynchronizował swój obrót wokół osi z obiegiem orbitalnym, i jego doba równa jest 2/3 jego roku. Skutek tego jest dziwaczny: obserwator stojący na jego powierzchni widziałby, jak Słońce wschodzi zza horyzontu raz na dwa tamtejsze, merkuriańskie lata! (Wenus zachowuje się równie dziwnie: obraca się wokół osi w przeciwnym kierunku, niż krąży po orbicie.)

Jest jeszcze jedna liczba w świecie planet, która mnie nieustannie dziwi: oto miesiąc Księżyca, od nowiu do nowiu, trwa 29,53 doby, a okres obiegu Saturna wokół Słońca (i pośrednio wokół Ziemi) - 29,46 naszego roku. Prawie ta sama liczba! Czy to przypadek, czy ślad jakiegoś głębszego podobieństwa pomiędzy Księżycem a Saturnem? Bo przecież siły pływowe pomiędzy tymi ciałami niebieskimi są praktycznie zerowe.

Inną zagadką jest fakt, że ziemski miesiąc, czyli czas obiegu Księżyca wokół Ziemi, jest dziwnie podobny do "dnia" na Słońcu, czyli do okresu obrotu Słońca wokół własnej osi. Wynosi on bowiem około 30 dni. Dlaczego "około"? - Bo Słońce nie jest sztywną bryła, jest obłokiem gorącego gazu sprężonego w kulę siłą własnej grawitacji. I ten słoneczny gaz z inną prędkością obraca się na słonecznym równiku i z inną na biegunach. Ale to są liczby właśnie około 30 dni. Czy to przypadek, czy zaszło tu zjawisko synchronizacji? Ale czy maleńka Ziemia z jeszcze bardziej maciupcim Księżycem może wywierać jakiekolwiek skutki na giganta, jakim jest Słońce? Dziwne. Podobnie jak dziwne jest to, że Słońce i Księżyc widziane z Ziemi mają praktycznie tę samą średnicę czyli mogą się wzajemnie zasłaniać, dzięki czemu mamy zaćmienia - zjawisko, którego nie ma na żadnej innej planecie!

Wynajdywanie "ładnych" stosunków liczbowych w świecie planet to fascynujące zajęcie. Księżyc wykonuje całkowitą liczbę obiegów wokół Ziemi co 19 lat. Przez to co 19 lat pełnie i nowie powtarzają się w tych samych miejscach zodiaku i w tych samych dniach roku. 19 równa się 12 plus 7, suma liczby znaków zodiaku i liczby planet znanych starożytnym. Warto by lepiej przyjrzeć się tej liczbie i innym...

18.VI.2004


Wojciech Jóźwiak


[1] Ang. Sabian Symbols, czego nie powinno się tłumaczyć jako "Symbole Sabiańskie", a właśnie "Symbole Sabejskie".

2011-07-31. Wojciech Jóźwiak. Cykl: Niebo całe w cyklach

« Cykle na niebie i w nas SPIS ↓ Cykle na niebie i w nas »

Pisanie komentarzy niedostępne.