2021-05-26. Wojciech Jóźwiak. Cykl: Astro-obserwator

« Planetarny nadmiar energii czyli turbulencja czasu SPIS ↓ Jesień 2021: kwadratura Saturn Uran śpi,... »

Tagi: AntropocenAstro-historiaBliski WschódCykl Saturn-PlutonPandemiaSynchroniczność

Korek w Suezie 23 marca 2021

Za sprawą dziwnego zbiegu okoliczności świat zobaczył na ekranach przekaz: „to, co wiecznie zielone – dane wam jest jeden raz na zawsze”. To brzmi jak głos wyroczni, prawda? (Pisane 4 kwietnia 21.)

Czas leci do przodu, łatwo zapominamy, co było parę dni temu. 23 marca rano został zablokowany Kanał Sueski. Długi na prawie pół kilometra statek-kontenerowiec nagle stracił sterowność, zaczął się zataczać – i zaklinował się w poprzek kanału, wbijając się dziobem i rufą w pustynny piasek na obu brzegach. Sytuacja stała się poważna, bo ani ów statek o własnych siłach nie mógł się wydobyć, ani holowniki nie dawały rady. Trzeba było użyć koparek, okopać statek i poszerzyć kanał w tamtym miejscu. Szczęśliwie po tygodniu statek został uwolniony, kanał odblokowany i długa kolejka jednostek czekających na przejazd wreszcie mogła ruszyć.

Tyle niedawnej historii. Teraz astrologia. W momencie wypadku wschodził Uran, a przez medium coeli (najwyższy punkt nieba i horoskopu) przechodził Pluton. Ciekawe, prawda? W ciągu doby jest tyle czasu, a tamten moment był jedyny taki, kiedy obie te planety mogły tak zaznaczyć swoją obecność.

Uran jest wskaźnikiem tego, co nieoczekiwane. Aktywny też był Mars, ustawiony w kwadraturze (czyli pod kątem 90°) do Merkurego, i pod kątem 135°, czyli w półtora-kwadraturze, do Plutona. Podczas kwadratur i innych „ostrych” aspektów Marsa do Merkurego typowo dzieją się wypadki i inne utrudnienia w komunikacji. Pluton w tym gronie działa jak wzmacniacz i oznacza, że sprawa jest dużej wagi. Co jawnie zgadzało się z faktami, bo przecież Kanał Sueski jest głównym morskim łącznikiem między Europą a Azją.

Tyle astrologii zwykłej, zaczyna się „astrologia głęboka”. Wciąż żyjemy w cieniu największego planetarnego wydarzenia, którym była koniunkcja Saturna i Plutona w styczniu zeszłego roku. Aspekty tych planet uważane są za „wojenne”, gdyż sprzyjają wybuchaniu wojen. I wojna światowa zaczęła się podczas ich koniunkcji, II wojna światowa podczas kwadratury, a atak na WTC w 2001 roku podczas opozycji. Tym razem szczęśliwie wojny nie było, ale wybuchła inna światowa klęska: pandemia covid. Która trwa i coraz więcej ludzi choruje i umiera na tę chorobę.

Pandemia covid przypomina wojnę. Po pierwsze, masowo umierają ludzie, którzy inaczej by żyli – jak na wojnie. Po drugie, „szaleją” rządy, władze: zawieszają normalne prawa i wprowadzają ustawy nadzwyczajne, jak podczas wojny. Dotykają nas rozmaite ograniczenia wolności, też podobne do tych wojennych: nie wolno wychodzić domów, gromadzić się, trzeba nosić maski – wprawdzie nie przeciwgazowe, lecz medyczne, ale jednak. Wszędzie policja dostała nadzwyczajne uprawnienia. Zamykane są granice. Biedniejemy, gospodarka hamuje – też jak w latach wojny.

Można powiedzieć, że pandemia covid dostarczyła światu skutków podobnych do wojny – ale bez wojny. Dostarczyła ich „innymi sposobami”.

Do tej pory było tak, że gdy przychodził ostry aspekt Saturna do Plutona i zaczynały się wojny, to Kanał Sueski był blokowany. Tak było w latach 1956, 1967 i 1973. Gdy zaciskał się wpływ Saturna i Plutona, wybuchały wojny krajów arabskich z Izraelem, skutkiem czego albo Egipcjanie sami tarasowali kanał, albo działo się to skutkiem bombardowań. Tym razem nie było wojny, a kanał „się” zablokował – rzadkim przypadkiem. Jak pamiętam, wcześniej żaden statek nie utknął tak w kanale.

Tyle astrologii, teraz magia. Statek nazywał się „Ever Given”, co znaczy „najwspanialszy”, a dosłownie: „dany raz na zawsze”. Równie ważny był wielki napis na jego burcie widoczny na wszystkich zdjęciach i filmach: „Evergreen”. Czyli: „wiecznie zielony”. To jest nazwa spółki-właściciela statku, z Tajwanu, ale ważniejsze, że ta nazwa była tak uporczywie pokazywana światu. „Wiecznie zielone” są tropikalne lasy, zawzięcie wyniszczane przez ludzi w naszych czasach. Za sprawą dziwnego zbiegu okoliczności świat zobaczył na ekranach przekaz: „to, co wiecznie zielone – dane wam jest jeden raz na zawsze”. To brzmi jak głos wyroczni, prawda? Gdy przetłumaczyć z języka wyroczni na ludzki, brzmiałoby tak: „jeden jedyny raz dostaliście to, co wiecznie zielone, wiecznie żywe – planetę Ziemię z całym jej życiem. Drugiej takiej nie dostaniecie.” Gdyby taki transparent wywiesili ekolodzy, nie byłoby to dziwne. Teraz jednak ten napis wyświetlił się „sam”. Kto to zrobił? Przypadek? Zbyt dziwny ten przypadek. Należy przyjąć jedyne narzucające się wyjaśnienie: ten komunikat wysłała sama Planeta Ziemia. Używając tego, czym posługują się wszystkie nie-ludzkie byty, a wśród nich wyrocznie: używając znaczącego przypadku.

Dlaczego tamten wypadek wydarzył się, gdy Pluton górował, a Uran wschodził? Po pierwsze, wysoka aktywność tych planet posłużyła temu, żeby „zawrócić w głowie” kapitanowi i innym osobom i komputerowym systemom sterującym tamtym statkiem. Po drugie, to znaczące ustawienie planet zostało wybrane przez inteligencję Ziemi, żeby zwrócić uwagę astrologów, czyli tych nielicznych, którzy potrafią odczytywać takie komunikaty.

Co z tego wynika na przyszłość? Proste. Nasza planeta ostrzega, że jeśli się nie opamiętamy w niszczeniu tego, co „wiecznie zielone”, zastosuje przeciw ludziom bardziej dokuczliwe środki niż obecny koronawirus.

(4 kwietnia 2021)

2021-05-26. Wojciech Jóźwiak. Cykl: Astro-obserwator

« Planetarny nadmiar energii czyli turbulencja czasu SPIS ↓ Jesień 2021: kwadratura Saturn Uran śpi,... »

Pisanie komentarzy po zalogowaniu/rejestracji.