2008-11-01. Wojciech Jóźwiak. Cykl: Więcej dla ciekawych

« Synastrie: Ojciec Chrzestny. Puzo, Coppola, Brando,... SPIS ↓ Tranzyty - wprowadzenie »

Synastrie. Co warto wiedzieć o związkach horoskopów

Terminologia

Co to jest synastria, wyjaśnia już samo słowo. Po grecku syn- to współ, astron - gwiazda, co razem dosłownie oznacza wspólność gwiazd. Mamy tu więc na myśli podobieństwo między dwoma kosmogramami (zwykle branymi dla dwóch różnych chwil czasu i miejsc) polegające na tym, że pewne planety (bo przecież o gwiazdy plączące się tu chodzi, czyli o planety) w każdym z tym kosmogramów zajmują te same położenie na niebie, czyli na tle ekliptyki-zodiaku. Ale kiedy dwie planety zajmują to samo położenie - ściślej: mają tę samą długość ekliptyczną - to przecież tworzą koniunkcję. Wspólność planet należących do dwóch kosmogramów to inaczej koniunkcja między tymi planetami. Tę koniunkcję uogólnia się na wszelkie aspekty - i stąd dostajemy definicję, że synastria to taki związek dwóch kosmogramów, że pomiędzy ich planetami są aspekty.

Czasami synastrią nazywa się po prostu aspekt miedzy planetami z dwóch horoskopów. Ściślej jednak jest mówić na to: aspekt synastryczny lub aspekt w synastrii.

Synastrią też bywa nazywany wspólny kosmogram, wspólne koło z zodiakiem, na którym jednocześnie narysowano planety z obu porównywanych kosmogramów (zwykle urodzeniowych dwóch osób) i zaznaczono aspekty między nimi. Częściej taki wykres nazywa się horoskopem (lub: kosmogramem) porównawczym, choć właściwie są to ciągle dwa horoskopy.

Zauważmy też, że o synastrii mówi się wtedy, kiedy wiadomo, że dwa kosmogramy wzięte do porównania, to urodzeniowe kosmogramy osób. Bo jeśli to jest osoba (kosmogram urodzeniowy) i dowolna chwila, to nazwiemy (taka parę kosmogramów) nie synastrią tylko tranzytem. Także kiedy będą to dwie dowolne chwile, to raczej będziemy mówić o tranzycie, nie o synastrii.

Przyjęło się więc termin synastria stosować tylko do porównania osób. Pojęcie synastrii jest mniej ogólne niż pojęcie tranzytu - chociaż, jak widzimy, matematycznie, formalnie, tranzyt i synastria to to samo, chodzi o takie samo branie aspektów między planetami z różnych czasów.


Skandal tranzytów

Przy okazji zatrzymajmy się na tym, że w astrologii przyjmujemy, że w jakiś sposób działają na siebie stany świata (stany nieba, planety) z różnych chwil czasu. W fizyce czy w ogóle we współczesnym przyrodoznawstwie coś takiego jest skandalem! Nie ma czegoś takiego, jak działanie poprzez czas lub pomimo upływu czasu, i być nie może. Stany rzeczy w świecie wzięte z różnych chwil czasu nie mają prawa działać na siebie! Jest to wręcz dogmat nie tylko fizyki, ale w ogóle naukowego zdrowego rozsądku. Niektórzy odważni fizycy zastanawiają się, czy może istnieć działanie lub związek na odległość - podejrzewa się, że takim związkiem jest kwantowe splątanie stanów, o którym głośno w ostatnich latach. Ale działanie lub związek poprzez czas to wciąż herezja.


Synastria jako tranzyt

Załóżmy, że dwie osoby, starsza A i młodsza B, a raczej ich horoskopy (kosmogramy), są ze sobą w silnym synastrycznym związku, np. Słońce jednej leży na Księżycu drugiej i odwrotnie. Patrząc z biegiem czasu, "świat szedł" tak, że urodziła się osoba A, czas płynął, po kilku latach urodziła się osoba B. Oczywiście gdybyśmy nie wiedzieli, że wtedy urodziła się B, powiedzielibyśmy, że osoba A miała w tamtej chwili silny tranzyt, czy raczej kaskadę tranzytów: oto kiedy Słońce przechodziło przez jej urodzeniowy Księżyc, w tej samej chwili bieżący Księżyc przeszedł przez jej Słońce.

Spotykając osoby, z którymi mamy jakieś synastrie (synastryczne związki, synastryczne aspekty planet) spotykamy zarazem "wcielone" tranzyty planet - są to tranzyty, które miały miejsce, kiedy rodziły się tamte osoby.

To jest znaczący, ciekawy wątek: widząc horoskop osoby, zastanowić się, jakim dla mnie (lub dla kogoś innego) był tranzyt na moment jej narodzin - tranzyt do mojego horoskopu. (Czy "automatycznie" mam unikać osób urodzonych podczas niemiłych dla mnie tranzytów? I przeciwnie, zaprzyjaźniać się z nadzieją na lepszą wspólną przyszłość, z urodzonymi podczas tranzytów pomyślnych, powiedzmy podczas przejść Jowisza trygonem do mojego Słońca? Otwiera tu się pole dla badań i dociekań.)


Horoskopy kontaktowe, którymi nie będziemy się zajmować

Programy astrologiczne zwykle oferują dwie sąsiednie opcje: horoskop porównawczy (czyli właśnie "nasz" synastryczny, pozwalający widzieć synastrie - wzajemne aspekty - na wykresie) - i horoskop kontaktowy. Co to jest horoskop kontaktowy? Przede wszystkim jest to nie horoskop, tylko pseudo-horoskop - coś co udaje kosmogram czyli rozkład planet na ekliptyce. Kosmogramy mają tę właściwość, że są rzeczywiste, przez co rozumiemy, że była, jest lub będzie taka chwila czasu, w której właśnie tak były (są, będą) ułożone na niebie ciała niebieskie. Rzeczywisty kosmogram jest odwzorowaniem pewnej chwili czasu - istnieje (lub istniała, lub będzie istnieć) jego chwila czasu. Można to filozoficznie uogólnić mówiąc że kosmogram to jest właśnie sam czas: tak jak go widać pod postacią planet na ziemskim niebie.

Horoskop kontaktowy przedstawia rozkład planet nierzeczywisty - który ani nigdy nie zaistniał, ani zaistnieć nie ma prawa. Nie było takiej chwili na osi czasu, kiedy planety ułożyły się tak, jak w horoskopie kontaktowym; i to w żadnym takim horoskopie - oprócz trywialnych, w których pewien kosmogram będziemy "kontaktować" ze nim samym.

Ta nierzeczywistość jest poważnym zarzutem wobec horoskopów kontaktowych, ale można zlekceważyć ten zarzut, zakładając na przykład, że tak jak rysowanie aspektów pomiędzy planetami z różnych chwil kreuje już pewną nierzeczywistość (bo nigdy na niebie dwa Słońca się nie spotkały!), z której to nierzeczywistości wyciąga się jednak pewne "działające" wnioski, to być może i z tych nie całkiem rzeczywistych horoskopów kontaktowych wnioski wyciągać można... Być może można, ale jednak trzeba wiedzieć, co się ma narysowane.

Na czym polega ten "kontakt" w przypadku horoskopu kontaktowego? Horoskop kontaktowy powstaje tak, że rysuje się (na tle wspólnego zodiaku) średnie z położeń odpowiednich planet w jednym i drugim horoskopie składowym. Średnie - albo midpunkty. Midpunkt jest to punkt w połowie drogi (w połowie kąta) między dwiema planetami. Niektóre szkoły astrologii używają midpunktów jako standardowego narzędzia w swoich horoskopach. W ogólności cokolwiek może utworzyć midpunkt z czymkolwiek, więc każda planeta z każdą. W przypadku horoskopów kontaktowych (dwóch osób A i B) wypadkowe "kontaktowe" Słońce jest midpunktem obu Słońc, wypadkowy Księżyc jest midpunktem Księżyców obu osób itd., dla wszystkich planet. Przy horoskopach kontaktowych pomija się więc midpunkty pomiędzy różnymi planetami różnych osób.

Horoskop kontaktowy jest zbiorem midpunktów odpowiednich planet dwóch "urodzonych" osób. Zobaczmy jednak, jak ta konstrukcja zmienia się w czasie. Bo przecież nie jest tak, że istnieją horoskopy kontaktowe (i midpunkty w nich) tylko pomiędzy mną a kilkoma wybranymi osobami. One istnieją pomiędzy mną a każdą chwilą czasu. Ja się urodziłem (lub urodziła się jakakolwiek osoba A) i w tym momencie ruszył - niby osobisty zegar - horoskop kontaktowy, którego jedną "nogą" (składową!) jest chwila mojego urodzenia, a drugą "nogą": bieżąca chwila czasu. Ten mój osobisty bieżący horoskop kontaktowy idzie i zmienia się stale. Zastanówmy się, jak wygląda ruch planet w nim.

Skupmy uwagę tylko na jednej planecie - Słońcu. Załóżmy dla prostoty, że badana osoba A urodziła się mając Słońce w 0° Barana. Słońce, to rzeczywiste, idzie dalej, a Słońce kontaktowe wypada w połowie drogi między nim a urodzeniowym 0° Barana:

Słońce urodzeniowe Słońce rzeczywiste Słońce kontaktowe
0° = 0° Barana 20° = 20° Barana 10° = 10° Barana
0° = 0° Barana 40° = 10° Byka 20° = 20° Barana
0° = 0° Barana 120° = 0° Lwa 60° = 0° Bliźniąt itd....

Widzimy, że na razie nie dzieje się nic zbyt dziwnego - kontaktowe Słońce przesuwa się do przodu, tyle, że dwa razy wolniej niż Słońce prawdziwe. (Właśnie z powodu tej dwa razy mniejszej szybkości, wcześniej tak stanowczo twierdziłem, że nie ma takiego czasu, przy którym realizowane by były kontaktowe położenia planet.) Ale zobaczmy, co się dzieje, kiedy rzeczywiste Słońce dochodzi do opozycji względem urodzeniowego i mija początek znaku Wagi:

Słońce urodzeniowe Słońce rzeczywiste Słońce kontaktowe
0° = 0° Barana 178° = 28° Panny 89° = 29° Bliźniąt
0° = 0° Barana 179° = 29° Panny 89,5° = 29,5° Bliźniąt
0° = 0° Barana ... ...
0° = 0° Barana 181° = 1° Wagi 0,5° = 0,5° Raka...

...Czy na pewno 0,5° Raka? Przecież midpunkt to punkt w połowie drogi między punktami. Niewątpliwą połową drogi między zerem Barana a punktem na początku Wagi jest midpunkt na początku Koziorożca:

Słońce urodzeniowe Słońce rzeczywiste Słońce kontaktowe
0° = 0° Barana 181° = 1° Wagi 0,5° = 0,5° Koziorożca i dalej już zwyczajnie, np.:
0° = 0° Barana 200° = 20° Wagi 280° = 10° Koziorożca itd...

Coś dziwnego dzieje się, gdy bieżące Słońce znajduje się w punkcie 0° Wagi, a ogólnie: w opozycji do Słońca urodzeniowego. Midpunkt reprezentujący Słońce kontaktowe przeskakuje z 0° Raka do 0° Koziorożca!

Więc kontaktowe Słońce (a dotyczy to wszystkich kontaktowych planet...) nie tylko dwa razy wolniej chodzi, ale ponadto jeszcze skacze - i to o 180°, do przeciwnego punktu? Zbyt dziwny to obiekt, żeby go nazywać "planetą" czy "Słońcem", rysować tym samym glifem i przypisywać mu te same właściwości, co żywej planecie - a tak właśnie robi się w metodzie horoskopów kontaktowych.

Ten dziwny obiekt dałoby się uratować. Jak? Skoro w punkcie 0° Wagi okazuje się, że midpunkt-kontaktowe Słońce skacze do swej opozycji - lub rozszczepia się dwa potomne, to można założyć że oba te potomki istniały stale. Kontaktowe Słońca, czy ogólniej, każde planety, byłyby więc dwa: pierwsze w midpunkcie, drugie w opozycji do midpunktu. Ale dwa takie ciała, to może za wiele ("za wiele dwóch Felcmanów na jednej ławce"). Czy jest sposób, żeby z dwóch punktów w opozycji uczynić na nowo jeden? Ano jest, trzeba tylko z horoskopu wyciągnąć jego drugą harmoniczną. To jest coś: żeby horoskop kontaktowy ujednoznacznić, trzeba by rysować nie taki jaki wychodzi z uśredniania, tylko jego drugą harmoniczną. Tylko co wtedy ze znakami, które się posklejają? Nie czytałem, żeby ktokolwiek próbował przemyśleć tę pojęciową ścieżkę. Raczej jest tak, że rysujący kontaktowe pseudo-horoskopy robią to niewiele myśląc. Jako metodzie wróżenia nic temu nie można zarzucić: przecież tak czy siak w którymś miejscu dywinacyjnej procedury produkuje się chaos - np. przypadkowo tasując karty. Więc może i pozycje planet można tasować dowolnie i coś z tego zawsze wyniknie? Nie wiem. Na wszelki wypadek kontaktowymi horoskopami nie będę się więcej zajmować. Midpunktów też nie rysuję w swoich kosmogramach - dopóki nie będzie wiadomo, czym one naprawdę są.


Co będziemy robić dalej

Będziemy wprowadzać ogólne reguły, bądź tylko wskazówki (wskazówka to jest coś mniej niż reguła) i sprawdzać, jak się realizują na konkretnych przypadkach wziętych z żyć naszych i naszych przyjaciół i rodziny.

Rodzinne podobieństwa:
- przebadamy, czy faktycznie pomiędzy członkami jednej rodziny da się wychwycić rodzinne podobieństwa. W mojej rodzinie mnie to się udało - ale zobaczymy, czy takie spostrzeżenia można uogólnić.

Zastosowanie do rektyfikacji:
- spróbujemy, czy rodzinne podobieństwa pozwalają doprecyzować godzinę urodzenia któregoś członka rodziny.

Energie planet:
- powtórzymy sobie jakie energie lub raczej jakości wnoszone są przez planety i jak się one wyrażają w związkach osób.

Kanał kontaktu:
- wprowadzimy to ważne pojęcie (tak samo ważne, jak dominanta dla horoskopów osób) i sprawdzimy jak się realizuje na przykładach.

Osoba jak planeta:
- Kim są dla nas osoby, które coś ważnego - np. Słońce - mają tam, gdzie ja mam (lub ty masz) pewną planetę? Czy osoba może być ekwiwalentem planety w horoskopie? Zbadamy to.

Dalej zobaczę.


Technika

Będziemy pracować z programem astrologicznym MAstro pióra Bartka Czarneckiego, który (program) ma wszystkie potrzebne nam funkcje. Kto nie ma, niech pobierze z w/w linku i zainstaluje.

Ważna uwaga: Nie śpieszymy się. Postarajmy się świadomie zachować szkolny i powolny, ale systematyczny rytm pracy. Umawiamy się, że nie chcemy zbyt szybko i wszystkiego naraz wiedzieć. Taka niecierpliwość prowadzi do połykania astrologii w sposób powierzchowny... Powierzchownie wszystko wydaje się łatwe... Tyle, że w końcu nieskuteczne i rozczarowujące. Mam nadzieję, że uda nam się tego uniknąć.


Wojciech Jóźwiak
1 listopada 2008


2008-11-01. Wojciech Jóźwiak. Cykl: Więcej dla ciekawych

« Synastrie: Ojciec Chrzestny. Puzo, Coppola, Brando,... SPIS ↓ Tranzyty - wprowadzenie »

Pisanie komentarzy po zalogowaniu/rejestracji.