2020-06-26. Wojciech Jóźwiak. Cykl: Astro-refleksje

« Co było inaczej? Obecne i poprzednie przesilenie... SPIS ↓ Žižek, Lacan, astrologia? »

Jak znaleźć Człowieka Kosmicznego?

W roku 2007 (Pluton wtedy szedł przez moje Medium Coeli) spowodowałem wydanie książki „Astrologia samopoznania”. Teraz pracuję nad jej ewentualną reedycją i wrócił problem, który w tytule. Czyj urodzeniowy kosmogram dać jako ten pierwszy w podręczniku i jakby wzorcowy dla całej astrologii? Czyim horoskopem ilustrować astrologię jako taką, w ogólności?

Problem jest niby techniczny, ale gdy przyjrzeć się szczegółom, urasta. Kim powinien być ów Adam Kadmon?

W wykładach, które prowadziłem przed tamtą książką i które były dla niej surowcem, przedstawiałem kosmogram Alberta Einsteina. Einstein ma dobre właściwości: jest powszechnie znany – każdy wie, kim był i czego dokonał. Był człowiekiem wybitnym, by nie nadużywać słowa „genialnym”. Jest znana i dobrze udokumentowana godzina jego urodzenia, czyli czas w obrębie doby. Problem jest taki, że jego kosmogram nie jest dobry jako ilustracja tego kierunku w astrologii, którego staram się trzymać, to znaczy „neoastrologii” Michela Gauquelina, ponieważ Einstein nie miał wyraźnych planet na osiach horoskopu. Wprawdzie Gauquelin zaliczył go do osób z Jowiszem na medium coeli, ale Gauquelin rozumiał przynależność pewnej planety do strefy medium coeli szerzej i inaczej niż ja to robię w tamtej książce. Prócz tego przypuszczam, że horoskop Einsteina powinien mieć trochę przesuniętą godzinę, wtedy byłby bardziej zgodny z wydarzeniami w życiu wielkiego fizyka. Z tych powodów nie chciałem wstępu do astrologii ilustrować Einsteinem.

W książce z 2007 r. użyłem horoskopu samego Gauquelina. Z punktu widzenia jego (i po trosze mojej) „neoastrologii” jego kosmogram jest idealny, gdyż ma równo w medium coeli jedną z planet „gauquelinowskich” czyli tych, które Gauquelin statystycznie badał i których wpływ uznawał. Tą planetą jest Jowisz. Wprawdzie w przeciwnym punkcie osiowym imum coeli Gauquelin ma Merkurego, planetę, którą pomijał, ale zamysłowi książki to nie przeszkadza.

Dlaczego wolałbym jednak zmienić wielkiego francuskiego odnowiciela astrologii na inną postać? Bo jest prawie nieznany. A zależy mi, żeby postać, której kosmogram ilustruje lub „przykładuje” treść książki, była znana ohne weiteres, jak mówią Niemcy, czyli nie potrzebowała dodatkowych komentarzy, kto to właściwie jest. Druga rysa jest taka, że Gauquelin zmarł samobójczo, który to fakt rzuca cień na jego poglądy i, jednak, na jego „doskonałość”. Człowiek Kosmiczny raczej nie powinien był tego robić.

Jakie więc cechy powinna spełniać ta osoba, której horoskop dam na początek? Po pierwsze, powinna być ogólnie znana. Einstein tu pasuje, ale Gauquelin nie. Po drugie, powinna mieć „dobry” horoskop, tzn. taki w którym jest kilka elementów, które w dalszym ciągu książki uznaję za kluczowe. Einstein nie ma takiego horoskopu. Gauquelin ma, ale nie jest znany, jest postacią wybitnie niszową. W ogóle jest trudno znaleźć taki horoskop! To znaczy taki, który by nie wywoływał dodatkowych pytań lub wątpliwości. Dlaczego Claude Lévi-Strauss ma Księżyc, który nie dociągnął do początku znaku Wodnika i gdzieś się wiesza w wątpliwym obszarze na końcu Koziorożca? Dlaczego Stanisław Ignacy Witkiewicz mając Księżyc w Raku właściwie nigdy nie miał swojego domu?

Kolejna trudność jest taka, że są postaci, które mają wręcz idealne horoskopy z punktu widzenia „mojej” astrologii, ale sama osoba jest zbyt nacechowana, przez co czytelnik widząc jej horoskop nie o astrologii będzie myśleć, tylko o szczegółowościach samej tej osoby, ulegając ekscytacjom, które ona budzi. Karol Wojtyła ma bardzo poglądowy horoskop, ale natychmiast wzbudzi podejrzenia, że autor książki czyli ja, zajmuje się ukrytą propagandą wielkościowej Polski jedynie katolickiej. Podobnie, nie dam horoskopu Sai Baby, też dobrze ilustrującego zasady, o których piszę w książce. Z tego samego powodu nie zamieszczę horoskopu Charlesa Mansona, ani nikogo z nazistowskiej „góry”, chociaż dziwnym trafem szli tam mężczyźni o bardzo poglądowych i wyrazistych horoskopach.

Nie chcę zamieszczać horoskopu osoby żyjącej: raz, bo jednak wolałbym przedstawić kogoś „skończonego”, kogoś, kto stanowi zamknięty rozdział. Dwa, ponieważ mam wrażenie, że przerabiając horoskop osoby żyjącej, jakoś magicznie jej dotykamy, jakbyśmy kazali jej leżeć na leżance pod tablicą podczas wykładu i ta osoba służyłaby za żywą ilustrację naszych tez. Więc dlatego nie.

Ale też nie może to być osoba zbyt dawna. Dlatego nie wezmę cesarza Franciszka Józefa, chociaż miał ładnie Jowisza i Plutona na osiach; ani Richarda Wagnera, który na osiach miał aż pięć planet. Z tego powodu Wagner kazałby czytelnikom za bardzo przywiązywać się do planet na osiach. Franz Josef zaś mógłby na mnie rzucić podejrzenia o ukryty monarchizm; zresztą postaci królów itp. są zdecydowanie out of date.

Teraz przed nowym i poprawionym wydaniem książki zastanawiałem się nad Ayrtonem Senną. Co go wysuwa do tej roli? Ma Słońce prawie dokładnie w punkcie Zero Barana! Czyli zaczyna zodiak. Prócz tego ma planetę na osi: Neptuna w medium coeli. Fakt, był mistykiem. Ale był głównie sportowcem i z tego przede wszystkim jest znany. Sportowcowi raczej pasowałoby mieć w szczycie nieba – Marsa. Do tego ten defekt, że Senna młodo zginął. Czy Człowiek Kosmiczny nie powinien raczej odejść syty swych dni? A jeśli zapadł na alzheimera, jak Reagan?

Czy ktoś zauważył, że wyliczyłem dotąd samych mężczyzn? Czy nie warto by było przerwać ten schemat, że człowiekiem-ilustracją ma być mężczyzna? Jeśli kobieta, to powstaje problem, że mam znacznie mniejszy wybór, gdyż sławnych kobiet, w dodatku z dobrze udokumentowanym godzinowym czasem urodzenia, jest zdecydowania mniej niż mężczyzn.

Napisałem „sławnych” – i zdałem sobie sprawę, że w przypadku czy to kobiet czy mężczyzn, nie chodzi o sławę, tylko o aktualność danej postaci. Katarzyna II, Bonaparte, Franciszek Józef – choć sławni, do muzeum należą.

Sumując: szukam osoby, która nie żyje, ale żyła dość długo i zmarła niekontrowersyjnie (nie jak Gauquelin ani Senna), ma dobrze udokumentowany czas urodzenia, jest powszechnie znana i jakoś ikoniczna, jest wciąż aktualna, czyli nie umieszczamy jej w jakimś „dawno-dawno i nieprawda”, nie jest nacechowana, to znaczy nie odciąga zbytnio uwagi czytającego od astrologii (jakby to robili Manson lub Röhm), do tego ma jakąś wyrazistą planetę na osi horoskopu, czyli najlepiej Jowisza, Marsa lub Saturna (których nie miał Einstein), oraz nie ma ani Słońca ani Księżyca w kontrowersyjnej końcówce znaku (jak miał Lévi-Strauss), ani w ogóle interpretacja jego horoskopu nie budzi wątpliwości. Ta osoba może być kobietą.

Idę szukać.

2020-06-26. Wojciech Jóźwiak. Cykl: Astro-refleksje

« Co było inaczej? Obecne i poprzednie przesilenie... SPIS ↓ Žižek, Lacan, astrologia? »

Pisanie komentarzy niedostępne.