Zaloguj się lub zarejestruj w AstroAkademii!
Zyskasz więcej możliwości: więcej tekstów, udział w forum, własną kolekcję kosmogramów. Skorzystasz z doświadczeń innych uczestników AstroAkademii, poznasz ich horoskopy. Dołączysz do kursów astrologii. Abonament tylko 11 zł miesięcznie.

Co myśleć o reinkarnacji?

Reinkarnacja kojarzy się z Indiami - bo w tym kraju typowo wierzy się, że po śmierci ludzie rodzą się powtórnie i przez niezliczone tysiąclecia wciąż i wciąż wracają na ten świat. Najstaranniej teoretycznie reinkarnacja została rozpracowana w buddyzmie, którego założyciel, Budda Śakjamuni żył pod Himalajami na pograniczu dzisiejszych Indii i Nepalu.

Ciekawe, że Budda odrzucał istnienie duszy. Pogląd, że człowiek ma duszę, czyli eteryczną substancję, która decyduje o ciągłości naszego istnienia i o naszej świadomości, Budda uważał za błąd. Twierdził, iż dusza lub ciągłość świadomości, to tylko złudzenie, spowodowane uwarunkowanym powstawaniem. Twierdził, że wierzymy w ciągłość i nieustanność naszego istnienia, bo inaczej nie znieślibyśmy pustki, w której każdy świadomy byt jest zanurzony. Ale Budda właśnie ową pustkę uznawał za ostateczną rzeczywistość, a rozwianie się w niej czyli nirwanę uważał za najlepsze, do czego człowiek może ze wszystkich swych sił dążyć, lekceważąc zarówno bogów, jak i światową karierę, jak i codzienną krzątaninę. Zauważmy przy okazji, że sanskryckie słowo nir-wana jest identyczne z naszym słowiańskim "roz-wianie" - budują je te same rdzenie, tylko trochę inaczej wymawiane.

Co więc według buddyjskich poglądów przenosi się z jednego ludzkiego istnienia poprzez śmierć do następnego? - Otóż niewiele. Przenosi się ciąg przyczynowo-skutkowy. Używając nowoczesnych pojęć, przenosi się energia. Przenosi się pewien kształt "dziania się". Ktoś, żyjąc swoje życie, "narozrabiał". Spowodował, że różne rzeczy zaczęły się dziać, i dobre, i złe. Te skutki nie gasną wraz z jego śmiercią, tylko dopadają inną istotę, która narodzi się już po jego śmierci.

Buddyjscy myśliciele nie byli idiotami i zdawali sobie sprawę, że większość ludzi żadnych swoich poprzednich wcieleń nie pamięta. Ale też wiedzieli, że czasem się zdarza, że dzieci pamiętają i w ich opowieściach jest zbyt wiele realiów, które przydarzyły się dawniej komuś innemu. Wiedzieli też, że niektórym ludziom napływają do umysłu zagadkowe fakty, które nie należą do ich życia. Pogląd, iż do "następnych wcieleń" przenosi się nie dusza, tylko bezosobowy proces przyczynowo-skutkowy, wyjaśnia zarówno to, że większość ludzi traci pamięć poprzednich żyć - jak i to, że w rzadkich przypadkach strzępy tej pamięci są jednak zachowane.

Reinkarnacja obiecuje nam coś w rodzaju nieśmiertelności, chociaż jest to nieśmiertelność marna, bo wciąż zapominamy cały swój dawniejszy dorobek, musimy wciąż zaczynać od nowa, a do tego nie mamy gwarancji, ze odrodzimy się jako ludzie, a nie jako zwierzęta lub nieszczęsne głodne duchy.

Taka nieśmiertelność połączona z nieustannym cierpieniem i brakiem satysfakcji, Buddzie wydała się przekleństwem i postanowił tak długo siedzieć pod drzewem, aż znajdzie z niej ucieczkę. W końcu znalazł! - Chociaż buddyjskie wyzwolenie jest niezwykle trudne do osiągnięcia i, dodajmy, dla większości ludzi nieatrakcyjne.

Klasyczny pogląd o reinkarnacji głosi, że jeden człowiek "przeciela się" po swej śmierci w innego, nowonarodzonego człowieka. Ale czy zawsze musi jeden "przerodzić się" w jednego? Tybetańskie opowieści głoszą, że pewni ich duchowi mistrzowie odradzali się jako kilka osób. Powodowali mianowicie, że ich czakramy w następnym pokoleniu dawały początek niezależnym osobom. Taki lama rozszczepiał swój strumień przyczynowo-skutkowy na kilka nurtów, które dalej bytowały w osobnych ciałach.

Kilkanaście lat temu poszukiwano nowej inkarnacji zmarłego w 1980 roku Jego Świątobliwości XVI Karmapy. Znaleziono... dwóch. Skutek był niefortunny: buddyjska szkoła Kagyu, której przewodził Karmapa, rozpadła się na dwie frakcje. Ale niewykluczone, że stary lama rozszczepił się i teraz przebywa w dwóch osobach naraz. Może jeszcze się zdarzyć, że dwaj młodzi jego następcy spotkają się i jak Tybetańczyk z Tybetańczykiem ustalą, że nie ma sprzeczności i że obaj są równie uprawnionymi duchowymi "klonami" Karmapy.

Może też być tak, że to, co nazywamy reinkarnacją, w istocie polega na "przebiciach poprzez czas". Ktoś doświadcza wspomnień, które nie są jego, nie dlatego, że jest inkarnacją tamtej dawno zmarłej osoby, tylko dlatego, że jego umysł na chwilę sprzęga się z umysłem kogoś, kto żył w innym czasie. Doświadczenia reinkarnacyjne byłyby w takim razie odmianą telepatii - tyle że nadawca i odbiorca rozdzieleni byliby czasem, i to nawet setkami lat.

Żeby to stwierdzić, trzeba by było prowadzić staranne badania, oddzielić sugestię i fantazjowanie, oraz przeciekanie do podświadomości przeczytanych powieści i widzianych filmów... Na takie badania potrzeba czasu, pieniędzy i stałych źródeł finansowania.

Przebicie przez czas być może wiąże się z astrologią. Skoro ludzie mający podobne horoskopy lubią wchodzić ze sobą w rezonans, czyli spotykać się, prowadzić wspólne sprawy, łączyć się ze sobą - to można sądzić, że także ludzie żyjący w innych pokoleniach i rozdzieleni rzeką czasu, lecz mający podobne horoskopy, mogą wchodzić ze sobą w rezonans - czyli doświadczać przebić przez czas.

Dużo jeszcze jest do zbadania.

11 czerwca 2008

Wojciech Jóźwiak

Planety są stanowczo tym, co w urodzeniowym horoskopie jest najważniejsze. Ludzie mogą być urodzeni w różnych miesiącach, czyli pod różnymi znakami zodiaku, mogą też mieć ascendent w różnych miejscach, ale jeśli będą mieć też samą dominującą planetę - np. Jowisza - wtedy będą uderzająco do siebie podobni!