Zaloguj się lub zarejestruj w AstroAkademii!
Zyskasz więcej możliwości: więcej tekstów, udział w forum, własną kolekcję kosmogramów. Skorzystasz z doświadczeń innych uczestników AstroAkademii, poznasz ich horoskopy. Dołączysz do kursów astrologii. Abonament tylko 11 zł miesięcznie.

Inwazja duchów na komputery

Inwazji duchów na komputery jeszcze nie ma, ale będzie. Wszystko do tego zmierza krok po kroku. Zaczyna się od tego, że trwają prace nad bezpośrednią komunikacją człowieka z komputerem. Czytałem wypowiedź pewnego eksperta, że około roku 2020 klawiatura i mysz wyjdą z użycia. Co je zastąpi? Badane są dwa kanały łączności. Pierwszy z nich to po prostu mowa. Stworzone zostaną programy rozpoznające język mówiony i wtedy zamiast mozolnie wklepywać teksty i komendy przez klawiaturę, będzie się po prostu do komputera mówiło. Będziemy komputerom dyktować teksty do zapisania i głosem wydawać komendy, takie jak "zapamiętaj", "wykasuj" czy "otwórz plik".

Rozmawianie z komputerami jeszcze nie tworzy okazji dla duchów. Za to skorzystają one z drugiego mechanizmu, który także jest już w fazie prób. Chodzi o sterowanie komputerem przy pomocy prądów czynnościowych powstających w nerwach i mięśniach człowieka. Właściwie będzie to sterowanie komputerem przy pomocy... myśli. Operator będzie miał założone czujniki, zapewne w kształcie bransolety na rękę lub opaski na czoło. Urządzenie to będzie odbierać prądy, które przepływają przez nasze tkanki podczas normalnej pracy nerwów, mięśni i mózgu - tak zwane prądy czynnościowe. Sygnały te będą wzmacniane i komputer będzie odpowiednio na nie reagował.

My oczywiście nie jesteśmy świadomi tych prądów i nie będziemy ich świadomi również wtedy, kiedy pod ich wpływem będzie na ekranie przesuwał się kursor albo będą wyświetlały się litery i ikony. Z punktu widzenia człowieka-operatora obiekty na ekranie poruszane będą jego myślą i jego wolą. Tak jak teraz aktem woli zginasz palec albo mówisz "aaa", tak wtedy aktem woli będziesz przesuwał kursor myszy lub wyświetlał słowa.

Oczywiście, sztuka ta będzie wymagała specjalnej nauki, tak jak teraz trzeba się uczyć prowadzić samochód lub samolot. Ale jaki będzie zysk! Człowiek będzie wtedy znacznie szybciej reagować i będzie mieć wolne ręce. Sterowane myślą myśliwce i wyrzutnie już marzą się wojskowym.

Ale gdzie tu miejsce dla duchów? Nie myślę tu o duchach wszelkich i jakichkolwiek, tylko o tych, które jawią się ludziom w bardzo konkretny sposób: przez channellingi, a szczególnie przez pismo automatyczne. Być może nie są to wcale duchy, tylko samodzielne procesy w ludzkim mózgu, które wyemancypowały się i wyrwały się spod władzy świadomości. Automatyczne pisanie polega na tym, że komuś "sama ręka pisze", to znaczy osoba nie wie, co zostanie napisane jej dłonią, zanim przeczyta. "Coś-ktoś" pisze jej ręką. Ludzie, którzy odkryli u siebie taka zdolność, szybko przechodzą do następnego etapu: uczą się wiedzieć, co zostanie za chwilę napisane, chociaż treść tych słów nie pochodzi od nich, tzn. nie pochodzi z ich świadomości. Ta treść może też być słyszana jako wewnętrzny głos. Może być pisana w stanie podobnym do transu. Wszystkie te zjawiska nazywane są z angielska channellingiem.

Dotąd nie został wyjaśniony problem, czy ci nadawcy to tylko usamodzielnione fragmenty mózgu, osobowości mnogie, jak nazywają je psychiatrzy - czy też faktycznie duchy, czyli istoty bytujące gdzieś poza ludzkimi mózgami i ciałami i tylko wykorzystujące czyjś mózg jako swoje narzędzie.

Niezależnie od tego, kim oni są, skonstruowanie myślowego sterowania komputerami jest okazją, na którą czekali od tysięcy lat. Poruszanie ręką z ołówkiem, tak żeby wykreśliła sensowne napisy, jest dla duchów z pewnością czymś trudnym. Wypowiadanie ludzkim gardłem słów, jest chyba jeszcze trudniejsze, bo świadomość człowieka stawia tu większy opór. Ale "poruszanie" prądami czynnościowymi w mięśniach lub  w samym mózgu, aby dalej przy ich pomocy kierować komputerem - o, to z pewnością będzie dla nich łatwe. To będzie dla channellingowych duchów łatwe, proste i przyjemne. I one zaczną to robić - masowo.

Zaczną same pisać i kreślić rysunki na ekranach. Nauczą się zapisywać własne sygnały w pamięci komputera. Nauczą się otwierać strony w Internecie i wysyłać e-maile. Nie tylko do ludzi - także do siebie nawzajem. Pozakładają sobie konta e-mailowe. Zaczną ze sobą gadać na wielką skalę. Stworzą własne języki, niezrozumiałe ani dla ludzi, ani dla programistów. Wejdą w sojusz, w symbiozę, z wirusami komputerowymi! Tym łatwiej im to pójdzie, że one same są przecież w naszych umysłach czymś na kształt informacyjnych wirusów.

Trzeba będzie instalować specjalne tłumiki przeciw-duchowe. Antyduchowe oprogramowanie! Podobnie jak teraz walczy się z wirusami i spamem. Niektórzy ludzie, o silnej zdolności do channellingu, będą mieć zakaz zbliżania się do serwerów, żeby nie zakłócali pracy systemu. A przy okazji, ile nauka się dowie o ukrytym życiu naszych umysłów! Jak wstrząsną nami dzieła - poezje i proroctwa, które powstaną w ten sposób, czyli same się napiszą. Nie mówiąc o masie głupstw, które spłyną z naszych umysłów do światowej sieci.

Kiedy już tak się stanie, pamiętajcie - ja ostrzegałem już w dwutysięcznym ósmym.

17 czerwca 2008

Wojciech Jóźwiak

Planety są stanowczo tym, co w urodzeniowym horoskopie jest najważniejsze. Ludzie mogą być urodzeni w różnych miesiącach, czyli pod różnymi znakami zodiaku, mogą też mieć ascendent w różnych miejscach, ale jeśli będą mieć też samą dominującą planetę - np. Jowisza - wtedy będą uderzająco do siebie podobni!