2018-01-22. Wojciech Jóźwiak. Cykl: Astro-refleksje

« Czy człowiek równa się horoskop? SPIS ↓ Dziecko: biała plama na mapach astrologii »

Dane poza-horoskopowe

W dyskusji pod poprzednim odcinkiem, Jacek Dobrowolski napisał: oprócz horoskopu działa karma. Ale o karmie na razie nie chcę mówić, bo za długo by trwało umawianie się, co to jest karma, czy w ogóle jest i jak sprawdzić sądy o niej, itd. Włodzimierz Zylbertal napisał tamże, że oprócz horoskopu jest jakość duszy. Coś w tym jest. Chociaż wolałbym nie mówić „dusza”, nie używać tego słowa w dyskusji o astrologii, ponieważ po pierwsze zbyt natrętnie kojarzy się z religią, z jakimś pop-chrześcijaństwem, duszy zbawieniem itd., po drugie wikła w znaczenia stojące za słowami „bezduszny”, „wielkoduszny” itp. – a ten rodzaj psychologii tylko by mylił.

Proponuję, by iść za Hillmanem. Z czymś przychodzimy na świat. (Hillman to coś obrazowo porównał do żołędzia.) Nazwijmy to coś „zaczątkiem” albo „początkowym kapitałem”. Człowiek jest najpierw embrionem, potem w pewnym czasie rodzi się (i na ten czas rysujemy urodzeniowy kosmogram) – ale można też powiedzieć, że w nim i przez niego rozwija się i ukonkretnia pewna energia – właśnie ów „żołądź” Hillmana, albo zaczątek albo początkowy kapitał. Do tej energii jakoś dopasowany jest układ planet, przy którym embrion postanawia się urodzić. – Dlatego na podstawie urodzeniowego kosmogramu coś można powiedzieć o charakterze człowieka. Ale pozostają pewne cechy (lub: wymiary) tego zaczątku (tej zaczątkowej energii), które są poza horoskopem – czyli które nie są jasno zaznaczone przez układy planet i których przez to astrolog nie odczyta, i informacje o nich musi brać spoza horoskopu czyli z życia. (Podobnie jak z życia, nie z horoskopu, dowiaduje się o płci klienta.)

Widzę przynajmniej dwie takie cechy lub wymiary. Pierwszy to mana. Czyli zdolność do skutecznego działania. Zdolność do skutecznego stawiania sobie celów i osiągania tych celów. Dyspozycja do tego, żeby komuś się udawało. Że mana nie leży w horoskopie, dowodzi to, że nie znajdujemy tłumów ludzi sukcesu w pewnej dziedzinie, którzy mieliby te same lub choćby podobne horoskopy, więc którzy byliby urodzeni w tym samym czasie. Nie ma tłumów Kamilów Stochów na skoczniach ani Seren Williams na kortach, ani Trumpów w kolejce do Białego Domu. Zatem wśród tych 10 lub 50 horoskopowych bliźniąt tamtych celebrytów tylko jedna osoba – ta, którą znamy – miała lub ma odpowiednio duże mana.

Drugi nazwać można „wyrafinowaniem”, „kulturą” lub „delikatnością”? Jego przeciwieństwem byłaby jakaś wrodzona brutalność lub nieokrzesanie, albo (po prostu) „małość”. Na tę cechę, lub podobną, czasem mówi się: „stara dusza” albo „dziecko indygo”. To też jest pewien rodzaj jakości duszy, dla którego zapewne nie ma odpowiadającej mu planety ani układu planet. A także raczej nie mamy w życiu okazji, aby tego wymiaru nauczyć się.

Zapewne tych wymiarów zaczątkowej energii, dla których nie ma planetarnych odpowiedników, jest więcej. Podobnie jak nie ma wyraźnych odpowiedników dla całkiem konkretnych uzdolnień; przykładem talent muzyczny. Wielu – być może około 80% – muzyków ma silnego urodzeniowego Neptuna, ale odwrotnie to się nie sprawdza: neptunik wcale nie musi mieć zdolności muzycznych.


2018-01-22. Wojciech Jóźwiak. Cykl: Astro-refleksje

« Czy człowiek równa się horoskop? SPIS ↓ Dziecko: biała plama na mapach astrologii »

Pisanie komentarzy niedostępne.