2011-04-18. Wojciech Jóźwiak. Cykl: Więcej dla ciekawych

« Tranzyty - wprowadzenie SPIS ↓ Progresje i dyrekcje, minimum o nich »

Cykle Saturna i Jowisza a duch ćwiartek kosmogramu

Istotą cykli Jowisza, Saturna i zapewne innych planet jest to, że kiedy dane planeta przebywa w pewnej ćwiartce urodzeniowego kosmogramu, to wtedy uwidacznia się, dochodzi do głosu duch tej ćwiartki.

Jakie to są duchy?


Ćwiartki kosmogramu - jak je nazwać?

Ćwiartki kosmogramu powstają z podzielenia urodzeniowego kosmogramu na dwie połowy linią horyzontu (na połowy dolną/północną i górną/południową) - i ponownie, na dwie połowy, wschodnią i zachodnią przez linię lokalnego południka czyli linię imum coeli medium coeli. (Po polsku: dół nieba - śródniebie.)


1
rys. 1: Podział kosmogramu na 2 i 2, razem 4



Ćwiartki są (jak zawsze ćwiartki) cztery i można by je ponumerować. Niestety, trzeba wybrać, która jest pierwsza! A to, którą umownie przyjmiemy za pierwszą i początkową, jest właśnie umowne i łatwo się myli. Na wcześniejszych kursach w AstroAkademii zawsze był z tym problem.


2
rys. 2: Kierunki - i pory dnia dla Słońca w ćwiartkach



Kiedyś zalecałem terminologię od kierunków świata: ćwiartka południowo-wschodnia, południowo-zachodnia, północno-zachodnia i północno-wschodnia. Jest to logiczne - ale ma wady. Po pierwsze, nazwy kierunków są "na ucho" podobne i wielu osobom się mylą. Na dźwięk słów "południe", "północ" itd. wielu ludziom włącza się nawyk patrzenia na mapy, gdzie południe jest "u dołu" - a faktycznie bliżej klatki piersiowej czytającego - podczas gdy astrologia posługuje się przeciwną konwencją: południe jest "u góry" czyli dalej od czytającego.

Można by ćwiartki nazwać od tego, w której porze dnia w każdej z nich jest Słońce, i wtedy byłaby ćwiartka poranna, popołudniowa, wieczorna i przedświtowa - ale to też może zmylić, bo nie każdy ma dostatecznie szybki przełącznik z kierunków na pory dnia a od tego na fazy kosmogramu. Trzeba znaleźć coś, od czego by "człowiek" nie oszalał.

Uprzedzając tok wykładów proponuję nazwać ćwiartki tak:


3
rys. 3.


Tu ważna i konieczna uwaga: ćwiartki kosmogramu pojawiają się w dwóch kontekstach, w dwóch (różnych) sytuacjach i w dwóch różnych rolach. O pierwszej sytuacji pisałem w wykładzie o osiach i ćwiartkach - "Znaczenia osi i sektorów pomiędzy osiami" - tam ćwiartki (i osie) były tłem dla kosmogramu danej chwili - czyli między innymi dla kosmogramu urodzeniowego. Tutaj ćwiartki są tłem dla ruchu planet już po urodzeniu się badanej osoby. Różnica jest radykalna. Jeśli w momencie urodzenia masz np. Marsa 20 stopni w prawo od medium coeli, to znaczy, że około godziny temu Mars na tle nieba minął twoje MC. Ale jeśli na tle urodzeniowego horoskopu masz Marsa 20 stopni w prawo od MC, to znaczy, że za około miesiąc ta planeta dopiero do MC dojdzie. Inaczej mówiąc, horoskop urodzeniowy jest "zdjęciem" planet w chwili czyjegoś urodzenia, "zatrzymaniem" planet, które na tle kierunków świata przesuwały się w prawo - zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Natomiast bieżące planety na tle kosmogramu urodzeniowego przesuwają się tak jak na tle gwiazd - czyli w lewo, przeciwnie do ruchu wskazówek. I my mówiąc/myśląc o ruchu planet przez ćwiartki myślimy właśnie o ruchu przeciwnym do wskazówek. (Chyba to jasne...)

Tak drobiazgowo na to zwracam uwagę, ponieważ INNY DUCH, inne znaczenia ćwiartek wyświetlają się w obu przypadkach. W ruchu "dziennym" planet na tle kierunków świata i horyzontu, wyświetlają się te znaczenia, które dochodzą do głosu w horoskopie urodzeniowym:


4
rys. 4


W ruchu bieżących planet na tle urodzeniowego kosmogramu wyświetla się inny zestaw znaczeń:


5
rys. 5


I o nim szczegółowiej będzie dalej.


Ćwiartka od ascendentu do dołu nieba

Hasła dla tej ćwiartki:
Bliżej ziemi i konkretu. Powrót do domu. Ścisłe więzi i rodzinna solidarność. Praca u podstaw. Praktyka.
Planetarni patroni: Księżyc i Saturn.


Kiedy rozważana planeta - Jowisz, Saturn, czasem Uran; (można też badać cykle innych planet) - idzie na tle urodzeniowego kosmogramu od ascendentu do dołu nieba (czyli imum coeli), człowiek zajmuje się pracą na dół nieba - albo (można powiedzieć inaczej): jego los pracuje na wartości związane z i symbolizowane przez dół nieba. Czyli najważniejsze wtedy stają się same podstawy życia: czyli pieniądze, materialne zabezpieczenie, dom, żeby było gdzie się schronić, jego wyposażenie, żeby było wygodnie; rodzina, grono najbliższych ludzi, z którymi jest się związanym często więzami krwi.

Zwykle w tym okresie nie masz głowy do zajmowania się abstrakcjami jak kariera w "świecie", ani do zajmowania się czymś, czego nie zjesz, za co ci nie zapłacą, czego nie rozumieją twoje dzieci albo babcia.

Na pierwszy plan w życiu wychodzi materia - sprawy materialne, nie tylko jako pieniądze, ale w ogóle cała codzienno-przyziemna krzątanina.

Zwykle wtedy ograniczamy nasze (wcześniejsze) plany i zamiary jako zbyt ambitne i "nieżyciowe" i w myśleniu o przyszłości równamy w dół. Równanie w dół jest bardzo charakterystyczne dla tego okresu. Np. zdolny student (który takim był w poprzedniej ćwiartce danego cyklu) teraz podejmuje nisko płatną i mało ambitną pracę. Przedsiębiorca rezygnuje z prowadzenia wielkiej firmy pełnej rozmachu i zadowala się jakimś "małym kramikiem".

Kolejna cecha tego okresu to odchodzenie od centrum - jako element anty-kariery. Ktoś wcześniej robił wszystko, żeby zaczepić się w Warszawie, a stamtąd wykonać następny skok do Brukseli lub Londynu - a teraz mu Saturn lub Jowisz przestawia myślenie i pragnie wrócić do rodzinnego Myszyńca albo i na jakąś wieś. Ciągnie nas wtedy i imponuje nam prymityw i pierwotność: właśnie jakaś wieś, lud, kopanie w ziemi, pietruszka, kury i kozy.

W tej fazie pojawia się motyw rodziny, rodzinnych klimatów, wzajemnej zależności i solidarności - jak w rodzinie lub na wzór rodziny. Ta tendencja może też zrealizować się jako przynależność do ścisłej grupy zorganizowanej na wzór rodziny - my wszyscy razem, mamy tu swoje tajemnice, a kto z zewnątrz przychodzi ten podejrzany. Ludzie w tej fazie dobrze się czują w sektach (dosłownych lub przenośnych) lub podobnych sprzysiężeniach.

Ćwiartka do dołu nieba jest jakby stworzona przez naturę do rodzenia, karmienia i wychowywania dzieci. Ludzie w tej fazie "łapią klimaty" te same, które lubią dzieci: grzebanie się w ziemi (w piasku), chowanie się w skryjdy, trzymanie się razem w emocjonalnie naładowanej grupie; emocjonalna pobudliwość. Ale wraz z tym może przyjść szczególna infantylizacja zamiarów, celów, myślenia, mentalności.

Ćwiartka ta (jeśli dobrze przeżyta) sprzyja zarabianiu lub "robieniu" pieniędzy, z racji skupienia na sprawach materialnych. łatwo wtedy przychodzi "schować ambicje w kieszeń" i zająć się pospolitą, ale zyskowną robotą. (Stąd mogła się wziąć astrologiczna legenda "drugiego domu" jako miejscu pieniędzy. Drugi dom jest środkową częścią tej ćwiartki.) Orientacja na ziemię, swoje miejsce, dom i materialne wyposażenie sprzyja budowaniu domu, urządzaniu mieszkania, sadzeniu i strzyżeniu ogrodu.

Do ducha tej ćwiartki należy też ograniczenie ram, pola działania, dostępnej przestrzeni. Zwykle przejawia się to jako przywiązane siedzenie w domu, dobrowolne lub wymuszone niedostatkiem lub małym dzieckiem, ale niektórym zdarza się wtedy siedzieć w więzieniu; w każdym razie jako ograniczenie przestrzenne taki los jest wtedy bardziej prawdopodobny niż kiedy indziej.

W przeciwieństwie i kontraście do poprzedniej ćwiartki cyklu, często jest ograniczona swoboda decyzji i własna wolność - słynny przypadek Elvisa Presleya, którego gdy był już gwiazda piosenki, gdy mu Saturn wszedł do tej ćwiartki, "wzięto w kamasze" i młody idol musiał odbyć służbę wojskową; trafił do bazy w Niemczech gdzie go nikt nie znał.

Uwaga: wielu ludzi wspomina tę ćwiartkę (cyklu Saturna lub Jowisza) jako czas kiedy żyło im się normalnie. To też jest charakterystyczne dla tej ćwiartki: wspomniane równanie w dół i powrót do domu dla wielu osób jest ulgą: nareszcie nie trzeba gonić się, starać ani udawać kogoś kim nie jestem, mogę być kim jestem, żyć sobie spokojnie z dnia na dzień. Ci którzy to lubią, faktycznie miło sobie takie czasy wspominają.


Ćwiartka od dołu nieba do descendentu

Hasła dla tej ćwiartki:
uspołecznienie; "równanie do sąsiadów" - odkrywanie uroków normalności; łatwe stosunki z ludźmi; pomyślny czas dla interesów.
Patroni planetarni: Jowisz i Merkury.


Podczas przejścia do tej ćwiartki horoskopu odkrywasz wartości normalnego życia: okazuje się wtedy, że jesteś otoczony fajnymi ludźmi, że ludzie z twojego zwykłego otoczenia: koledzy z pracy lub sąsiedzi, są warci poznania i uwagi, że w nich też jest coś ciekawego i ważnego. (W poprzedniej ćwiartce zwykłeś lekceważyć wszystkich poza swoją "grupą wtajemniczonych".) Sprawy codzienne - materialne, domowe, dotyczące normalnego bytu - zaczynają się pomyślnie i sprawnie układać. Typowo podczas całej tej ćwiartki nie męczy cię nadmiar ambicji, nie masz ochoty porywać się z motyką na słońce, ani (przeważnie) nie wypruwasz sobie żył - przeciwnie, masz zdrowy odruch pozostawania w bezpiecznej strefie średniej. Tym bardziej że ze swojej zwyczajności umiesz wyciągnąć przyjemności i korzyści.

Dobrze realizujesz społeczne role: dziecka, rodzica, ucznia czy studenta, pracownika, szefa, małżonka lub kochanka. W tych rolach czujesz się jak w dobrze uszytym na siebie ubraniu. Nie buntujesz się przeciw małej stabilizacji (która w poprzedniej ćwiartce mogła budzić twoją niechęć).

Okres ten sprzyja dobremu wykorzystaniu własnego potencjału. Jedni w tym czasie sprawnie pracują twórczo, inni podobnie lekką ręką dorabiają się i pomnażają majątek. Ludzie przebywający w ćwiartce Do-descendentu mają dobry intuicyjny kontakt ze społecznymi potrzebami, czuję i wiedzą czego chce większość, co jest modne i na fali, i dlatego czując popyt wychodzą z odpowiednią podażą. Dlatego właśnie ten czas sprzyja interesom.

Podczas tej ćwiartki jesteśmy oportunistami - korzystamy z okazji i te okazje wychodzą nam naprzeciw.


Ćwiartka od descendentu do śródniebia

Hasła dla tej ćwiartki:
życiowe eksperymenty i przygody; wyjście poza dotychczasowe ramy i granice; ambicja: "muszę czegoś dokonać". Konfrontacja z tym, co obce, chłodne, wyższe, obiektywne i czego nie zmienisz; także z władzą.
Patroni planetarni: Saturn, Uran, Pluton.


W tej ćwiartce twój los pracuje na wartości związane z medium coeli - śródniebiem; jest to więc droga nakierowana na bycie wysoko i na zajęcie wysokiej (względnie!) społecznej pozycji. Ale żeby pójść w górę, trzeba najpierw porzucić dotychczasowe bezpieczne i wygrzane miejsce w społecznej otoczce. Przełom tej ćwiartki zwykle przynosi kryzys: dotychczasowe życiowe cele i tryb życia nudzą, nie wystarczają; głównym napędem, który zburzy dotychczasowe stosunki, jest ambicja: żeby pójść dalej, więcej osiągnąć lub bardziej niż dotąd się rozwinąć. Zarazem ta ambicja każe wyrwać się z dotychczasowych stosunków; dlatego łatwo wtedy przychodzą takie kroki, jak porzucenie dotychczasowej pracy, zawodu, miasta, kraju. Również starzy znajomi widząc ciebie tak zmienionego, podprogowo zaczynąją cię unikać, czujesz wokół siebie coraz więcej próżni.

Pociąga nas wtedy zaczynanie nowymi przedsięwzięć, w których umieszczamy swoją ambicję, nowa edukacja, podróże, emigracja.

Zarazem, los "uwziewa się", żeby nas testować, jakby sprawdzał, ile wytrzymasz. W co i jak jesteś wtedy bity od losu, to już zależy od twojego urodzeniowego horoskopu.

Atrakcyjne są wszelkie drogi na skróty - jak Karol Borowiecki z "Ziemi obiecanej" Reymonta, który odtrąca kochającą go Ankę i wydaje się za kapiącą szmalem córkę Müllera.

Typowo ta ćwiartka cyklu ma charakter poszukiwań, "kwesty", czy wędrówki bohatera, który w kolejnych etapach poddawany jest próbom, które wcale nie są na niby i jeśli spotka go klęska, to bywa nieodwracalna. Gra idzie na ostro. Zaliczamy też osamotnienie, wyobcowanie, działanie pod prąd; do tej grupy wydarzeń należy też konfrontacja z przeciwnikami.

W wariancie pozytywnym, ćwiartkę tę osoba przeznacza na realizację pewnych trudnych, ambitnych, niesprawdzonych i ryzykownych działań. (Podczas tej ćwiartki ostatniego cyklu Jowisza uruchomiłem i rozwinąłem AstroAkademię.)


Ćwiartka od śródniebia do ascendentu

Hasła dla tej ćwiartki:
Samorealizacja. Czerpanie mocy z zewnątrz (od innych ludzi lub instytucji). Odkrywanie siebie, swojej drogi i testowanie własnych możliwości i uzdolnień. Zaufanie do siebie. Popularność. Autorskie dzieła. Długi horyzont czasowy - praca nad dziełem odległym w czasie. Mistrzostwo.


Przejście planety (Saturna lub Jowisza, w jakimś stopniu dotyczy to też kapryśnego Urana) przez MC zwykle przynosi jakiś namacalny sukces. Uwaga - bo to jest typowy "przekręt" umysłu, na który wielu miłośników astrologii się łapie - ten sukces zwykle nie jest cudem. (Przypadki wygrania na loterii w tym momencie są równie rzadkie jak zwykle.) Ten "medioceliczny" sukces jest wynikiem dotychczasowej drogi człowieka, zarówno jego starań jak i zewnętrznych okoliczności. Więc często jest to skromny sukces - na miarę skromnego dotychczasowego życia zainteresowanego i jego jeszcze bardziej skromnych oczekiwań i horyzontów. Więc kiedy usłyszy od astrologa: "czeka cię sukces" - to potem będzie rozczarowany. "Miał być sukces, a tu tylko znalazłem stałą pracę. ...Tylko wybrano mnie na prezesa dekoracyjnej organizacji, z czego nic nie mam." Dodam, że jednym z moich największych mediocelicznych sukcesów było rzucenie palenia - przy przejściu Jowisza przez MC.

Zgodnie z dynamiką tej ćwiartki, ten "medioceliczny sukces" szybko pozostawiamy za sobą - i zaczyna się właściwa treść Czwartej Ćwiartki (gdy liczyć je od ascendentu), czyli mówiąc technicznie - praca na ascendent.

Ascendent jako główne znaczenie ma "JA" - ja jako pewien osobny i niepowtarzalny byt. Człowiek, którego Jowisz lub Saturn przeszły (przechodzą) przez MC "wspina się na szczyt" - sięga po sukces, po uznanie innych; staje wysoko na społecznej drabinie - być może tak wysoko, jak mu "pisane" i jak potrafi. Zyskuje przez to siłę. Jak się przejawia ta siła, wzięta z MC? - Mogą to być pieniądze, dochody, większe niż przedtem. Może to być wsparcie, zasilanie, które daje przynależność do pewnej potężnej instytucji czy organizacji. Może to być zyskanie własnego poczucia mocy - właśnie z powodu tego, że stałeś/aś się znany, sławny, co cię utwierdza w przekonaniu, że coś ci się udało, a więc dostajesz potwierdzenie, że jesteś na właściwej drodze. Mogą to być zachęty ze strony innych. Albo zyskanie mistrza. Wszystkie te dary (losu, społeczeństwa itd.) i zasoby zostają stopniowo użyte na robienie rzeczy, które budują własne JA - własne dzieła, własne autorskie projekty. Osoba będąca w tej ćwiartce stopniowo przestawia się z myślenia "ja-tu-jestem-na-służbie" (myślenie charakterystyczne dla MC, zwłaszcza gdy to jest zaszczytna służba) - do myślenia "ja-wiem-czego-chcę-i-to-jest-dobre". Jehowa był w tej fazie kiedy wg Genesis stwarzał świat i "zobaczył, że jest dobry".

Uwaga: te autorskie projekty nie muszą być (niekoniecznie muszą...) wrotami do kolejnych sukcesów. Z jednej strony typowe jest, że w tej fazie ludzie tworzą swoje największe działa, z których potem są słynni. Są najbardziej twórczy. Z drugiej strony, są najbardziej samowolni, zapatrzeni w siebie (jeśli to Lwy) lub w swoje dzieła (jeśli to Panny) i skłonni do niesłuchania rad, nieliczenia się z opinią, pakowania się w wątpliwe interesy.

Główną wadą, grzechem wręcz tej ćwiartki, jest przecenianie własnych możliwości czyli porywanie się z motyką na słońce. Jeśli masz po temu predyspozycje w horoskopie, możesz "odlecieć" w kierunku fantazji i stwarzania dzieł, owszem, ale tylko w wyobraźni. Lub do niczego niepotrzebnych.

Samowola, samo-zadufanie i podobne grzechy ego w końcu "zaprocentują" - kiedy ta ćwiartka się skończy, planeta (Jowisz lub Saturn) zajdzie pod ascendent (pod horyzont) i nie wystarczy osobistej mocy, żeby jednocześnie podołać bieżącym obowiązkom, jakie przyniesie ćwiartka Pierwsza, jak i zaległościom i "uszkodzeniom" jakie pozostawiła ćwiartka IV.

Osoba będąca w tej ćwiartce sprawia wrażenie bardziej rozwiniętej, bardziej dorosłej i dojrzałej (jeśli jest młoda lub dzieckiem) - zarówno bardziej niż rówieśnicy jaki bardziej niż ona sama w innej fazie. Przypomnij sobie dzieci, własne lub znajomych, lub znajome osoby z czasów kiedy były dziećmi: z pewnością znasz przypadek, kiedy ktoś był najpierw "małym mędrcem", a potem paradoksalnie zdziecinniał. To jest właśnie to zjawisko.

Osoby mające po temu predyspozycje osobowościowe (co widać w urodzeniowym horoskopie), w tej ćwiartce mają skłonność lekceważyć sobie otoczenie. Czują się "ponad" - wyższe, lepsze, i że ogólne reguły gry ich nie dotyczą. Albo i bez tego cienia egoizmu: wtedy czują się i stają samowystarczalne. Sam sobie sterem żeglarzem okrętem. Siedzą w pokoju przy komputerze i generują z siebie jakieś sobie tylko zrozumiałe wytwory.


Podsumowanie

Cykl 4 ćwiartek najłatwiej zrozumieć i uchwycić jako całość, kiedy się zaczyna od ascendentu:

6


Rysunek przedstawia najzwięźlejsze hasła dla ćwiartek:

I-Zakorzenienie => II-Uspołecznienie => III-Odpępnienie => IV-Samorealizacja

W ćwiartce Pierwszej człowiek buduje własne i skromne miejsce na ziemi - "zakorzenia się". W ćwiartce Drugiej wychodzi ku swojemu środowisku, uspołecznia się - ale wciąż na skalę bliską, przyziemną. Zawiera znajomości, robi interesy. W ćwiartce Trzeciej odpępnia się, zrywa symbiotyczny związek, który łączył go ze środowiskiem, gdzie wyrósł i w które wrósł. To bywa bolesne i niebezpieczne, ale w tym jest patos wyruszania w drogę, w nieznane. Ten patos sparodiowali Monty Python w scenie, gdzie gmach banku obsadzony przez zbuntowanych urzędników (niby piratów) wypływa z miasta na otwartą przestrzeń. Z tego powodu Marx z Engelsem tak kochali uprzemysłowienie - bo odrywało siłą chłopów (faza I i II) od ich ziemi, ich zasiedziałości i zastarzałych konserwatywnych lokalnych układów. W "filozofii" III-ćwiartki mieści się też idea cierpienia i poświęceń dla lepszej przyszłości: ideał (czyli MC) musi być wycierpiany (ćw. III), musi dokonać się niechby gwałtem.

W ćwiartce Czwartej człowiek dojrzewa (na miarę swojego wieku i na miarę danego obrotu cyklu!), w jakiejś mierze wyzwala się ze społecznej, rodzinnej czy innej konieczności, nie musi służyć innym i dostaje szanse robić to, na co ma ochotę, czyli na samorealizację. Ale czyniąc to nagromadza błędy oraz wiedziony (za nos!) swoim egoizmem wypada z toru (po łacinie na to jest słowo delirium). Wtedy przychodzi moment "powtarzania klasy", "zaczynania życia od nowa" - czyli przejście planety przez urodzeniowy ascendent. Daje to szanse na głęboką odnowę (niekiedy, niektórym).


31 marca - 18 kwietnia 2011

2011-04-18. Wojciech Jóźwiak. Cykl: Więcej dla ciekawych

« Tranzyty - wprowadzenie SPIS ↓ Progresje i dyrekcje, minimum o nich »

Pisanie komentarzy po zalogowaniu/rejestracji.